Nowy numer 42/2020 Archiwum

Oto idę i pragnę zostać świętą

– Przykład ich życia i odwagi w męczeństwie jest dla mnie ciągłym rachunkiem sumienia: jak wygląda moja codzienność? Bo przecież moje życie ma być „niezwykłe” – pachnące Bogiem i Ewangelią. One przypominają mi o tym – mówi s. Kamila Leszczyńska CSC.

Czas II wojny światowej był dla Warmii podwójnie tragiczny. Gdy wszyscy oczekiwali wyzwolenia od nazistowskiego okupanta, pojawił się drugi – sowiecki. Armia Czerwona po wtargnięciu na Warmię nie oszczędzała ludności cywilnej, duchowieństwa i sióstr zakonnych. Wiele osób ratowało się ucieczką. Ci, którzy zostali, nie byli osamotnieni. W ich obronie stawały dzielne siostry ze Zgromadzenia Świętej Katarzyny Aleksandryjskiej. Dziś 16 z nich czeka na beatyfikację. Diecezjalny proces rozpoczął się w 2004 roku. Po dwóch latach zakończył się i dokumenty trafiły do Rzymu, gdzie toczy się dalej w Kongregacji ds. Kanonizacyjnych. Ma on ukazać Kościołowi lokalnemu nowy wzór świętości.

– Błogosławieni i święci swoim stylem życia pobudzają wiernych do naśladowania swojego przykładu i do intensywnego życia chrześcijańskiego. Mają wielką moc wstawienniczą, są znakami działania Ducha Świętego, o czym świadczą łaski i cuda uzyskane przez wiernych za ich pośrednictwem – mówi s. Łucja Jaworska CSC, postulator procesu.

Nazywali ją aniołem

Siostry katarzynki na co dzień posługiwały w szpitalach, domach opieki i kościołach. Dramatyczne wydarzenia z ich udziałem miały się rozegrać od stycznia do listopada 1945 roku. W Olsztynie siostry pracowały w Szpitalu Mariackim (dzisiaj Szpital Miejski). Podczas odstrzałów schroniły się z chorymi w szpitalnym schronie. Żołnierze jednak je tam odnaleźli i potraktowali z wielką brutalnością. Po walce w obronie czystości zmarła s. M. Krzysztofa Klomfass, a s. M. Generosa Bolz była więziona na strychu i okrutnie katowana. By uchronić dzieci przed wojskiem, umieszczono je w schronie na dworcu. Wówczas zamordowano kolejną siostrę – Liberię Dominik, która stanęła w ich obronie. Część z sióstr trafiła do więzienia, a stamtąd wywieziono je w głąb Rosji. Wśród nich była s. M. Maurycja Margenfeld. Ta sama, która wstępując do zgromadzenia, powiedziała: „Oto idę i pragnę zostać świętą”.

– To zawołanie powtarzała później, już w życiu zakonnym, wielokrotnie. Muszę przyznać, że to motto jest dla mnie niezwykle inspirujące – mówi s. Kamila Leszczyńska CSC. – Ona wiedziała, czego chce, i konsekwentnie do tego dążyła. Pacjenci Szpitala Mariackiego nazywali ją swoim aniołem. Wszelkie trudności przyjmowała z heroiczną cierpliwością, a na jej twarzy stale był łagodny uśmiech – opowiada. Podczas deportacji s. Maurycja była bita kolbami i wyszydzana. Choć była wycieńczona torturami, dalej pomagała chorym. – Nie skarżyła się nigdy, ale łączyła swoje cierpienia z cierpieniem Jezusa – mówi s. Kamila.

– Ludzie nazywali ją „uśmiechniętą siostrą”. Jej cierpliwość, łagodność, oddanie i poświęcenie dla bliźnich, serdeczność i uśmiech – te cechy bardzo mnie w niej zachwyciły i spowodowały, że stała mi się duchowo bardzo bliska. Mam jej zdjęcie przy swoim łóżku i często, już zasypiając, spoglądam na nią i proszę o pomoc i wstawiennictwo. Podobnie jak ona powtarzam: „Chcę być świętą” – dodaje.

W obronie młodszych

Do Lidzbarka Warmińskiego wojska weszły pod koniec stycznia. Siostry udały się wtedy do kaplicy przed Najświętszy Sakrament. Część uciekającej ludności szukała schronienia w klasztorze, żołnierze szukali jednak tylko sióstr, i to one doświadczyły brutalnej napaści. Wtedy katarzynki miały powiedzieć: „Lepiej pozwólmy się zastrzelić, niż gdybyśmy dały się zhańbić”.

Kolejnym miastem rzezi był Kętrzyn. Siostry podjęły decyzję, by pozostać z potrzebującymi mieszkańcami. Poniosły bardzo brutalną śmierć. Siostry Adelgarda i Sekundina były przywiązane za nogi do pojazdu i ciągnięte przez ulice miasta, aż wyzionęły ducha. W Ornecie siostry pozostały w szpitalu na Wzgórzu św. Andrzeja, gdzie posługiwały chorym na gruźlicę. 14 lutego wtargnęli tam żołnierze. Znęcali się nad pacjentami: bili, dźgali nożami i strzelali do nich. Siostry zakonne były potraktowane z jeszcze większym okrucieństwem. – Codziennie prosimy je o wstawiennictwo w naszym domu. W naszą modlitwę włączają się również ludzie z miasta, przynosząc intencje i interesując się ich historią. Jak są trudne sprawy, to od razu wołam je na pomoc – mówi s. Patrycja Paśko CSC, przełożona orneckiego klasztoru. Zaznacza, że szczególnej bliskości doświadcza z s. M. Boną Pestką.

– Od początku procesu brałam udział w poszukiwaniu jej grobu i odkrywaniu jej korzeni. Byłam na wizji lokalnej, gdzie były męczone... Stała mi się bliska – tłumaczy. – To one dzisiaj opiekują się domem i Ornetą, a ich postawa daje nam wiele do myślenia o naszym życiu zakonnym – dodaje. Część sióstr z Braniewa musiała uciekać w kierunku Gdańska. Żołnierze nie mieli litości wobec nowicjuszek i młodszych sióstr. Te starsze stawały w obronie młodszych. Bita kolbą, na skutek obrażeń głowy zmarła s. M. Caritina Fahl, która była wikarią generalną. Po wojnie w grupie uchodźców znalazła się s. M. Ksaweria Rohwedder. Podczas postoju pociągu w Iławie została pobita i sponiewierana przez rosyjskiego żołnierza. Powodem był zakonny habit, który miała na sobie. Przed śmiercią przebaczyła oprawcy.

Pieczęć Kościoła

– Szesnaście sióstr katarzynek, akceptując męczeństwo, dało najwyższe świadectwo wiary i miłości. Poniosły śmierć, broniąc złożonego Bogu ślubu czystości oraz odważnie stając w obronie wiary i cnoty miłości bliźniego – mówi s. Łucja. Podkreśla, że zapoznając się z ich biografią, w każdej odnajduje świadka wiary.

– To prawda, że każda z nich była inna i miały inne cechy charakteru. Ale wszystkie są mi bardzo bliskie i drogie. Bardzo cenię sobie ich całkowite zaufanie i oddanie się Bogu, przykładne życie zakonne oraz miłosierną służbę bliźnim. Niestrudzenie walczyły w obronie wiary, a w chwili męczeństwa przywoływały miłosierdzie Boże, przebaczając mordercom – dodaje. Do zadań s. Łucji należało przygotowanie tzw. positio. Dziś jest już przedstawione do oceny konsultorów historyków. Zaczyna się oczekiwanie na beatyfikację, której możemy spodziewać się w ciągu 2–3 lat.

– Dzień beatyfikacji będzie pieczęcią Kościoła postawioną na historii życia sióstr według zasad Ewangelii i zachętą, aby życie przeżyć mądrze, by życia nie zmarnować, aby pamiętać, dokąd zmierzamy, jaki jest nasz cel – mówi s. Kamila. – To będzie wielkie święto dla mnie i całego naszego zgromadzenia, ale myślę, że nie tylko dla nas. Mam nadzieję, że również mieszkańcy wielu warmińskich miast i wiosek, w których siostry żyły, pracowały i oddały swoje życie, będą mogli z dumą powiedzieć: „Tu żyła święta!” – dodaje.


Sługi Boże, ofiary II wojny światowej

Olsztyn:

s. M. Krzysztofa Klomfass
s. M. Generosa Bolz
s. M. Liberia Domnik

Zesłane w głąb Rosji:

s. M. Tiburtina Mischke
s. M. Leonis Müller
s. M. Maurycja Margenfeld

Lidzbark Warmiński:

s. M. Sabinella Angrick
s. M. Aniceta Skibowska
s. M. Gebharda Schröter

Kętrzyn:

s. M. Adelgarda Bönigk
s. M. Sekundina Rautenberg

Orneta:

s. M. Bona Pestka
s. M. Gunhilda Steffen
s. M. Rolanda Abraham

Gdańsk:

s. M. Caritina Fahl

Iława:

s. M. Ksaweria Rohwedder

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama