Nowy numer 24/2021 Archiwum

My postawiliśmy mury, a on tchnął w nie ducha

– Jan Paweł II budził w nas odnowione myślenie o seminarium potrzebne na tamte czasy – mówi ks. Kazimierz Torla w 30. rocznicę papieskiej pielgrzymki.

Jan Paweł II do Olsztyna przybył 5 czerwca 1991 r. wieczorem. Pierwsze kroki skierował – jak określa to soborowy dekret „O formacji kapłańskiej” – do „serca diecezji”, czyli do Wyższego Seminarium Duchownego „Hosianum”. Tego wieczoru poświęcił wznoszony jeszcze gmach.

Zdążyli „na styk”

– Pamiętam, że bardzo mi zależało na tym, aby wszystko wyszło jak najpiękniej i z pewnością każdy chciałby zrobić to samo, będąc na moim miejscu. Cieszę się, że od strony organizacyjnej wszystko się udało. Papieska wizyta była przecież czymś wyjątkowym dla nas, tym bardziej, że Ojciec Święty przyjechał do nas, by poświęcić nowy budynek seminaryjny – wspomina ks. Kazimierz Torla, który w tamtym czasie był rektorem seminarium. Po wojnie mieściło się ono w różnych miejscach – w Olsztynie na ul. Mariańskiej 3, skąd zostało eksmitowane na pl. Bema 2, w dawnej plebanii parafii NSPJ na ul. Kopernika 46 czy w budynku przy ul. Jagiellońskiej 47.

Od 1982 r. klerycy z pierwszego rocznika przebywali w jednym ze skrzydeł kolegiaty w Dobrym Mieście. W tym samym roku po wieloletnich staraniach, na początku przemian ustrojowych, pozwolono na budowę nowego gmachu we wsi Redykajny, która z biegiem lat stała się dzielnicą Olsztyna. W powstającym gmachu św. Jan Paweł II spotkał się ze wspólnotą seminaryjną. – Podstawowym zadaniem było przygotowanie budynku. Pamiętam, jak 15 października 1990 r. przyjechała komisja watykańska, by zobaczyć miejsce, gdzie papież będzie nocował. Z inżynierem Stefanem Zielińskim oprowadziliśmy ich po budynku. Nie mieli pewności, czy wyrobimy się z budową do tego czasu. Sam fakt, że autobus z delegacją watykańską ugrzązł w błocie na placu budowy, potwierdzał, że prace budowlane nie były jeszcze na etapie wykończeniowym – wspomina ks. kan. Ludwik Kaniuga, który był w tamtym czasie wiceekonomem seminarium. Przygotowania i budowa trwały do samego końca.

– Na szczęście pogoda była taka, że mogliśmy prowadzić budowę w miesiącach zimowych. Wszystko dokończono dosłownie „na styk” – opowiada ks. Kaniuga. – Podczas pobytu papieża byłem odpowiedzialny za zakwaterowanie, posiłek i inne sprawy organizacyjne. Ksiądz Kazimierz Torla obdarzył mnie dużym zaufaniem i trzeba powiedzieć, że była to bardzo dobra współpraca. Nie można pominąć tutaj życzliwości ludzi, którzy chętnie włączali się w to dzieło, szczęśliwi, że w diecezji powstaje seminarium. Dzięki temu wszystko udało nam się przygotować – zaznacza ks. Kaniuga.

Wizyta ojca i przyjaciela

Wizyta papieża odbyła się w podniosłej i życzliwej atmosferze. – Urzekły mnie jego otwartość i doskonałe samopoczucie, pomimo napiętego grafiku tamtej pielgrzymki. Czułem, że przyjechał po pierwsze ojciec, a po drugie mój dobry przyjaciel sprzed lat – zaznacza ks. Kazimierz. Kapłan poznał kard. Karola Wojtyłę wiele lat wcześniej. – Zawsze byłem pełen podziwu dla jego osoby i sposobu myślenia. Korzystałem z każdej okazji, by móc się z nim spotkać, porozmawiać i posłuchać go. Jego bezpośredniość i humanizm zawsze zbliżały mnie do niego – wspomina. Papież podczas pobytu nie tylko pobłogosławił budynek, ale również znalazł czas dla jego mieszkańców.

– Podczas wizyty, gdzie tylko mógł, rozmawiał z klerykami. Często z nimi żartował, nie stawiał żadnej bariery. Gdy oprowadzałem go po seminarium, wypytywał o szczegóły, okazywał zainteresowanie i nie brakowało ważnych i cennych myśli oraz wskazówek. Śmiał się, mówiąc o niektórych rozwiązaniach architektonicznych, wplatając w to pomysły, jakie mogą mieć klerycy – opowiada ks. Torla. Podczas ceremonii poświęcenia papież wygłosił krótkie przemówienie. Zwrócił w nim uwagę na wymiar wspólnotowy seminarium, który tworzą alumni, wychowawcy, wykładowcy, wszyscy pracownicy i dobroczyńcy seminarium. Porównał budowanie budynku seminaryjnego do budowania wspólnoty Kościoła, której kamieniem węgielnym jest Jezus.

– Budził w nas odnowione myślenie o seminarium potrzebne na tamte czasy. Zaprosiliśmy go do budowanych murów, a on zbudował w nas ducha. Tę wizytę zawsze pamiętam w takim rozumieniu – mówi ks. Kazimierz. Ksiądz Ludwik wspomina papieskie śniadanie. – Ksiądz rektor poszedł rano do papieskiego apartamentu i spytał, co Ojciec Święty chciałby zjeść na śniadanie. Ten odpowiedział, że zjadłby chętnie drożdżówkę. Ksiądz Torla zmartwił się, bo nie wiedział, skąd teraz ją wziąć. Ale sobie z tym poradziliśmy. Na szczęście s. Zofia, która pracowała w seminarium, zawsze miała coś schowanego i okazało się, że tym razem miała akurat... drożdżówkę. Tego czasu i wizyty nie da się zapomnieć – uśmiecha się ks. Ludwik.

Pamiątki z przesłaniem

Papieska wizyta na dobre zapisała się w pamięci i sercach alumnów i wychowawców seminaryjnych. – Przed tym wydarzeniem była wielka mobilizacja, spaliśmy czasem tylko do 2–3 rano i ruszaliśmy do pracy, by pomagać w budowie. Prezentem dla mojego rocznika były wcześniejsze obłóczyny z racji przyjazdu papieża. Zasadniczo odbywały się one na początku trzeciego roku formacji w październiku. My otrzymaliśmy sutanny w maju przed wizytą papieską – wspomina ks. kan. Krzysztof Bumbul. – Pamiętam, że gdy papież wszedł do holu, śpiewaliśmy „Tu es Petrus”. Przeżycie było ogromne – papież miał nocować w naszym domu, który sami budowaliśmy dzień i noc. Czekaliśmy na ten budynek tyle lat i mogliśmy być świadkami, jak następca św. Piotra błogosławi ten nowy dom. Gdy przechodził obok nas, wrażenie zrobiła na mnie jego skromność – dodaje ks. Krzysztof.

W „Hosianum” nie brakuje pamiątek po św. Janie Pawle II. Wiele z nich można oglądać na wystawie stałej – są to m.in. sutanna papieska, stuła, którą papież miał podczas poświęcenia seminarium, czy ornat z Mszy św. na placu przy stadionie Stomilu. Przed kaplicą umieszczono jego popiersie, a w środku, w prezbiterium – wizerunek papieża. Przy wydziale teologii natomiast postawiono 10 lat temu symbol pamięci, który znajduje się przy każdym miejscu odwiedzonym przez papieża w Olsztynie. – To wszystko przez długi czas przypominało nam, a teraz ma przypominać kolejnym pokoleniom kleryków, zarówno o jego wizycie, jak i o przesłaniu, jakie zostawił. To, co głosił podczas swojego pobytu w Olsztynie, było i jest dla nas wielkim zadaniem – dodaje ks. Krzysztof.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama