Nowy numer 5/2023 Archiwum

10-lecie Kliniki Pulmonologii w Olsztynie

- Chciałabym, żeby przy całym postępie nauki i przy coraz bardziej zaawansowanych technologiach chory, cierpiący człowiek, nadal był w centrum uwagi wszystkich pracowników ochrony zdrowia - mówi prof. dr hab. n. med. Anna Doboszyńska, koordynator kliniki.

Dziesięć lat temu przy Warmińsko-Mazurskim Centrum Chorób Płuc w Olsztynie powstała klinika pulmonologii. Było to związane z powstałym na UWM wydziałem nauk medycznych w 2007 r. Po ogłoszeniu przez uczelnię konkursu do prowadzenia nowej jednostki zgłosiła się prof. dr hab. n. med. Anna Doboszyńska.
- W tym czasie pracowałam na Uniwersytecie Medycznym w Kuala Lumpur w Malezji i mając propozycję pozostania tam na 5 lat, postanowiłam wysłać swoje dokumenty do Olsztyna - wspomina prof. Doboszyńska.

Po wygraniu konkursu postanowiła przenieść się do Olsztyna. Wcześniej pracowała w Warszawie. Po zrobieniu specjalizacji (choroby wewnętrzne, pulmonologia i alergologia) i po obronie doktoratu oraz po kolokwium habilitacyjnym w Klinice Pulmonologii AM w Warszawie, była prodziekanem ds. pielęgniarstwa na Wydziale Nauk o Zdrowiu. W szpitalu Centrum Attis prowadziła 100-łóżkowy oddział chorób wewnętrznych i przez kilka lat 50-łóżkowy oddział pulmonologiczny w Szpitalu w Międzylesiu. Jak podkreśla, bycie lekarzem to zawód i powołanie.

- Zawód - bo trzeba się solidnie nauczyć „rzemiosła” i trzeba uczyć się stale. Z pewnością też powołanie - od przedszkola jestem lekarką, od zawsze wiedziałam co będę robiła. Zawsze wspierała mnie w tym moja babka, która zmarła, jak byłam na 2. roku studiów - zaznacza pani profesor, wspominając, że w historii swojego życia dostrzega działanie opatrzności Bożej. - To moje powołanie było już poważne jak miałam sześć lat. Wtedy spędziłam bardzo dużo czasu w szpitalu po tragicznym wypadku. Niestety zginał w nim mój 9-letni brat Piotruś, a ja przeżyłam. Wielokrotnie się zastanawiałam, dlaczego ja przeżyłam w tym wypadku, chociaż też przecież mogłam zginąć. Widać taki był plan Pana Boga na moje życie - pomagać innym… - tłumaczy.

- Ten pobyt w szpitalu jako dziecko bardzo mi się spodobał i jak czasem żartuję - zostałam w szpitalu do dzisiaj. Babka, do której wszyscy mówili bebi (była Gruzinką, a po gruzińsku bebija znaczy babka) umierała w Centrum Attis, gdzie po wielu latach byłam ordynatorem. Był to szpital, w którym umierał na tym samym łóżku co ona, trzymając mnie za rękę, mój tata a jej syn - wspomina.

Początki pracy w Olsztynie nie były łatwe. - Po wielu latach mieszkania i pracy w Warszawie całkowicie zmieniłam swoje życie. To był trudny czas i ze względów osobistych: w 2014 r. zmarł mój najstarszy brat, a rok później zmarła mama. Nie miałam żadnych znajomych w Olsztynie i na początku nie bardzo miałam gdzie mieszkać. Obejmowałam kierowanie zespołem w pełni wykształconych lekarzy, jednak w szpitalu nie było tradycji uniwersyteckich, nie było tradycji pracy naukowej. Chyba nikt wcześniej z zespołu nie uczył studentów w sposób zorganizowany. To wszystko wymagało sporo wysiłku i ode mnie, a jeszcze więcej od zespołu - opowiada prof. Doboszyńska, zaznaczając, że przez 10 lat udało się stworzyć dobre dzieło.

- Klinika jest pełnoprawnym ośrodkiem zarówno leczenia chorych jak i nauczania studentów, lekarzy, prowadzenia prac naukowych - doktoratów i licznych projektów. Jednak zawsze dla mnie największą satysfakcją jest pomoc pacjentom, nie zawsze wyleczenie, ale zawsze znalezienie najlepszego w konkretnej sytuacji postępowania. Te pierwsze 10 lat to dopiero początek. Przed nami właściwie to samo, tylko lepiej i więcej: więcej publikacji, lepsze prace naukowe, lepsze nauczanie studentów, coraz lepsza opieka nad pacjentami z coraz lepszymi metodami diagnostycznymi i lepszymi lekami - wymienia, zaznaczając, że w centrum ma być zawsze człowiek.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy