W kościele NMP Królowej Polski w Olsztynie Schola Węgajty wykonała Ludus Passionis - Grę o Męce Pańskiej, czyli największy średniowieczny dramat liturgiczny z rękopisu Carmina Burana z XIII wieku. - Nie mówimy o wydarzeniu historycznym, a zagłębiamy się w modlitwie. Tu i teraz Jezus za nas idzie na krzyż. Tu i teraz Maria płacze - wyjaśniał Johann Wolfgang Niklaus.
Schola Węgajty działa od trzydziestu lat. - Obchodzimy jubileusz, który pragniemy zakończyć tym wydarzeniem - podkreślał dyrektor artystyczny Johann Wolfgang Niklaus. Wyjaśniał, że schola składa się z artystów z całej Europy, którzy kilka razy do roku przyjeżdżają do Węgajt, by pracować nad repertuarem. - Zajmujemy się muzyką i teatrem dawnym, a w szczególności dramatem liturgicznym z okresu średniowiecza. Dowiedzieliśmy się, że jeszcze przed misteriami były dramaty liturgiczne, które odbywały się w trakcie liturgii. Okazało się, że jest to bardzo ciekawe - wspominał dyrektor.
Ludus Passionis jest przykładem dramatu liturgicznego Carmina Burana z XIII wieku, którego zapis zachował się w zbiorze rękopiśmiennym w bibliotece w Monachium. Spisany był w klasztorze Benediktbeuern w Bawarii. - To jest najstarsze kompletne dramatyczne przedstawienie w języku łacińskim, które się zachowało - zauważył Johann.
- To teatr śpiewany, czyli de facto opera liturgiczna. Sceny i dialogi są śpiewane. To bardzo rozbudowana pasja. Są wcześniejsze ewangeliczne sceny, choćby powołanie apostołów Piotra i Andrzeja, uzdrowienie niewidomego, nawrócenie Zacheusza, wskrzeszenie Łazarza, nawrócenie Magdaleny. Po tym jest zdrada Judasza, pojmanie Jezusa i kolejne sceny męki Pańskiej - wyjaśniał dyrektor.
Schola Węgajty - Ludus Passionis
Przedstawienie ostatnich chwil życia Jezusa wystawiane przez Scholę Węgajty odbyło się w przestrzeni całej świątyni, która była oświetlana jedynie świecami. Ołtarz główny w czasie inscenizacji przyjmuje rolę Golgoty.
Dramat rozpoczął się od wejścia postaci świata: Piłata, Heroda, kapłanów, sprzedawcy i Marii Magdaleny. Odegrano krótkie sceny powołania Piotra i Andrzeja, uzdrowienia niewidomego i rozmowy z Zacheuszem. Następująca procesja i towarzyszące jej antyfony ukazały triumfalny wjazd Jezusa do Jerozolimy.
W kolejnej scenie Jezus przyjął zaproszenie faryzeusza Szymona na wieczerzę. W międzyczasie pojawiły się obrazy Marii Magdaleny opisującej rozkosze ziemskiego życia. Wraz z towarzyszkami kupiła pachnidła i zachęcana przez diabła wabiła kochanka. Napominana trzykrotnie przez anioła wyrzekła się rozpustnego życia, nałożyła pokutną szatę i kupiła drogie olejki. Tak zaopatrzona poszła do domu Szymona, aby namaścić nimi stopy Jezusa. Kolejne sceny przedstawiały wskrzeszenie Łazarza i rozmowę Judasza z kapłanami, modlitwę Jezusa w Ogrójcu, jego pojmanie i sąd i oraz samobójczą śmierć Judasza.
Śmierć Jezusa na krzyżu była poprzedzona lamentem Jego Matki. Dramat zakończyła scena przebicia boku Chrystusa przez setnika Longinusa i jego nawrócenie oraz naigrawanie się Żydów.
- Ten teatr to nie przedstawienie, a modlitwa, którą poprowadził abp Józef Górzyński. Całe wydarzenie jest modlitwą. Właściwie, to procesja od stacji do stacji. Nie mówimy o wydarzeniu historycznym, a zagłębiamy się w modlitwie. Tu i teraz Jezus za nas idzie na krzyż. Tu i teraz Maria płacze - wyjaśniał Johann Wolfgang Niklaus. Gra o Męce Pańskiej miała wniknąć w serca uczestników, by ich teraźniejszość przyjęła prawdę, że te wydarzenia dzieją się nieustannie w każdej chwili życia każdego z nas.
- Przenikające przeżycie - wyznała pani Grażyna. - Aż dreszcze mnie przeszywały. Nastrój niesamowity, kościół rozświetlony jedynie blaskiem świec. I przesuwające się postaci. Śpiewy, emocje w głosach artystów. Niezwykłe przeżycie - mówiła.
- Wiem, że jeszcze przez wiele dni nastrój powagi i modlitwy będzie mi towarzyszył - podkreślał pan Jakub. - Dawna sztuka potrafi docierać do głębi człowieka. To zupełnie inny wymiar modlitwy. Mam wrażenie, że dziś człowiek nie potrafi już tworzyć tak wszechstronnego przekazu, który porusza zmysły ciała i obszary duszy - mówił.