- Ekstremalna Droga Krzyżowa to nie spacer. To też nie pielgrzymka, kiedy na każdego uczestnika czekają ciepłe posiłki i wygodne przystanki. Ale to walka, to Droga Krzyżowa - mówił ks. Paweł Szumowski.
Nie wszyscy spali w tę noc. Nie każdy wybrał wygodne łóżko i ciepłą kołdrę. Niektórzy wybrali trudną drogę, mającą ich zaprowadzić w głąb siebie, w skrywane w codzienności obszary, w które można wejść tylko wówczas, kiedy zapanuje zupełna cisza. Na Ekstremalną Drogę Krzyżową organizowaną przez Warmińskie Pielgrzymki Piesze wyruszyło ponad dwieście osób. Dla nich ta noc była drogą za Jezusem. Trudną drogą, ale zbawienną.
- Chciałbym się zmienić - mówił Andrzej. - Jestem wierzący, ale nie usłyszałem całkowicie Jezusa. Modlę się codziennie, ale zawsze coś mi przeszkadza. Kiedy zdecydowałem się, że pójdę na EDK, tydzień miałem trudny. Cały czas się w pracy myliłem. Zły duch działał, a ja chcę, żeby Bóg mnie oczyścił - podkreślał. - Dla mnie ta droga to nie jest wysiłek fizyczny, a duchowy. Pragnę, żeby Jezus mocniej do mnie przemówił - wyznał.
Ma z sobą własnoręcznie zrobiony krzyż. Prosty, dwa połączone patyki. Zrobił go w przededniu EDK. - Kiedy zrodził się we mnie zamysł zrobienia krzyża, pomyślałem, że ma być nie za ciekawy, nie może być idealny, bo ja sam nie jestem idealny. Popełniłem kilka błędów, a ten krzyż jest znakiem mojej skruchy i oddania się Jezusowi, że chcę iść za Nim, chcę nieść swój krzyż - podkreślał Andrzej.
Zanim wyruszyli na 47-kilometrowy szlak, uczestniczyli w Mszy św. w kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa w Olsztynie, której przewodniczył ks. Andrzej Stankiewicz. - Cieszę się, że jesteście na Mszy św. rozpoczynającej tę szczególną noc - witał pątników ks. Paweł Szumowski, dyrektor Warmińskich Pielgrzymek Pieszych.
- Jesteśmy na początku drogi, która będzie wymagać wysiłku, odwagi, wytrwałości. Ale nie idziemy sami. Chrystus będzie niósł nas w swoich ramionach. Jego krzyż będzie dla nas drogowskazem. Wzbudźmy nasze serca, aby otworzyć się na łaski i słowa, które Bóg nam dzisiaj przygotowuje; abyśmy szli nie po to, aby sprawdzić się fizycznie, a po to, by wzrastać duchowo - mówił ks. Szumowski.
W homilii stawiał pytania dotyczące motywacji, dlaczego idziesz i po co? – Czy wierzysz, że ta noc może odmienić twoje życie? Ekstremalna Droga Krzyżowa to nie spacer. To też nie pielgrzymka, kiedy na każdego uczestnika czekają ciepłe posiłki i wygodne przystanki. Ale to walka, to Droga Krzyżowa. Nie chodzi o wygodę, a o prawdziwe spotkanie z cierpiącym Bogiem. Czy jesteś gotowy na to, by spojrzeć w swoje serce i zapytać: „Kim jestem? Dokąd zmierzam? Jezus jest moim Panem, czy dodatkiem do mojego życia?” - skłaniał do refleksji kaznodzieja.
Podkreślał, że wyznaczona trasa liczy ponad 47 kilometrów i 800 metrów przewyższeń. Każdy krok tej nocy, to krok za Jezusem. On mówi, by zaprzeć się siebie, wziąć krzyż i Go naśladować. Każdy krok, to krok za Jezusem, nie przed nim, nie według swojego pomysłu, a za Nim.
- Jeśli czujesz ból, jeśli masz dość, jeśli pojawia się myśl, żeby zrezygnować, to właśnie wtedy rozpocznie się twoja prawdziwa Droga Krzyżowa. Czy Jezus miał przerwę na kawę, kiedy szedł na Golgotę? Czy ktoś ulżył jego bólowi? On szedł samotnie, wśród szyderstw, obojętności. Teraz ty masz szansę, aby przez chwilę doświadczyć w małym stopniu tego, czego doświadczył Chrystus - mówił ks. Szumowski.
Odwoływał się do św. Matki Teresy z Kalkuty; na podstawie jej myśli zostały przygotowane tegoroczne rozważania stacji EDK. Zauważała, że ból, smutek i cierpienie są pocałunkiem Jezusa. Podkreślała, że owocem ciszy jest modlitwa, modlitwy - wiara. Owocem wiary jest miłość, miłości - służba. Owocem służby jest pokój.
- Takie owoce przynosi milczenie. Dzisiejsza noc, to noc milczenia, to noc decyzji. Ona może być przełomowym momentem twojego życia. Może jutro rano twoje życie będzie zupełnie inne. Niech ta noc stanie się twoją duchową Golgotą, na której umrze twój lęk, kompromisy, duchowe lenistwo. Niech po tej nocy coś się zmieni - mówił ks. Paweł.
Po Mszy św. uczestnicy wyruszyli w drogę. - Idę z myślą, że dam radę dojść do końca - wyznała Anna. - To dla mnie nieodłączna część przeżywania Wielkiego Postu i traktuję to jak wyzwanie na ten czas, żebym poczuła faktycznie, że coś mnie boli, że sama nie dam rady, że w życiu potrzebuję Boga - mówiła.
- Idziemy po raz pierwszy - podkreślali małżonkowie Jolanta i Rafał. - Ze świadectw, które słyszeliśmy, ta droga, to coś wspaniałego. Chcemy tego doświadczyć - wyjaśniał Rafał. - Mamy swoje intencje serca. Idziemy modlić się za innych i siebie - mówiła Jolanta. Oboje traktują EDK jak formę trudnych rekolekcji, które mają poruszyć, zmienić, prowadzić ku większej dojrzałości nie tylko w wierze, ale też i we wzajemnych relacjach. - Nie obawiamy się drogi. Zawierzamy się Jezusowi, wszystko w Jego rękach - dodała Jolanta.
Uczestnicy przeszli trasę Olsztyn - Gietrzwałd - Olsztyn. W sumie ponad 47 kilometrów. - Dobry czas dla mnie i dla ludzi. Dobrze było, choć po północy zrobiło się zimniej. Ale większość osób wytrwała. Wymalowany ból, ale też i jakby rozprężenie na twarzach, pokój, zaufanie. To widziałem na ich zmęczonych twarzach, a w oczach radość, bo Jezus głośno przemówił, poprowadził w zakątki duszy. Było to możliwe dzięki milczeniu. Droga w milczeniu, a pełna dialogu z Bogiem, często burzliwej rozmowy - mówił po EDK ks. Paweł Szumowski.
Prorok Izajasz mówił: „Chodźcie i spór ze Mną wiedźcie! - mówi Pan.” (Iz 1,18). Bo człowiek w swej naturze nie spiera się o sprawy błahe, ale dla niego najistotniejsze; nie spiera się z osobami nieistotnymi dla niego, ale ważnymi. Z pewnością to ważne doświadczenie dla osób, które nocą przemierzyły Ekstremalną Drogę Krzyżową.