Boża Ekipa, czyli klerycy roku propedeutycznego WSD "Hosianum" nie zwalniają tempa. W czasie przedświątecznym niosą dobro tam, gdzie się tylko da. Dziś mogli tego doświadczyć pracownicy Wojewódzkiego Specjalistycznego Szpitala Dziecięcego w Olsztynie, a dokładnie personel Szpitalnego Oddziału Ratunkowego. - Tak chcemy wyrazić naszą wdzięczność i sprawić radość tym, którzy w dniu świąt będą pełnić tu służbę - wyjaśniał ks. Radosław Czerwiński.
To tu trafiły paczki przygotowane przez alumnów, a prezenty pozwolą osobom pełniącym w wigilijny wieczór dyżur odczuć namiastkę rodzinnej atmosfery świąt. Każdy, kto tego wieczoru pełni dyżur, czasem ucieka myślami do rodzinnego domu, do bliskich, którzy w tym czasie łamią się opłatkiem, składają sobie życzenia. - Z pewnością te prezenty ukoją tęsknotę, nieco złagodzą smutek. Podjęliśmy powołanie, służbę chorym dzieciom, w które wpisane są obowiązki, bez względu na porę dnia czy datę zapisaną na karcie kalendarza. W święta jest szczególnie trudno. My o tym dobrze wiemy - mówił lekarz Krzysztof Narkun, koordynator Szpitalnego Oddziału Ratunkowego.
Alumni WSD Hosianum przekazali paczki z prezentami lekarzom Szpitala Dziecięcego w Olsztynie.
Alumni roku propedeutycznego przygotowali paczki dla personelu medycznego, który w wigilijną noc będzie pełnił dyżur. Przynieśli je do szpitala i wręczyli medykom. - Seminarium duchowne i alumni obdarzyli nas radością przed Świętami Bożego Narodzenia i dla nas jest to zawsze wzruszające spotkanie - mówiła dyrektor placówki Krystyna Piskorz-Ogórek.
- Wiemy, że w zawód medyczny wpisane jest na stałe praca niezależnie od pory dnia. Niemniej jednak to, że ktoś pamięta o nas na te święta, jest dla nas ogromnym, ogromnym wzruszeniem. Szpitalny Oddział Ratunkowy w święta ma zawsze najwięcej pracy. Jestem wzruszona, że poza tym, iż pamiętamy o sobie nawzajem, są osoby, które pamiętają o dyżurujących w święta. W zawód medyka wpisana jest całodobowa praca. Wierzę, że w wigilijny wieczór, kiedy dyżurujący będą otwierać te paczki, w sercach zrobi się im cieplej, że nie są sami, że ktoś pamięta o nich, jest wdzięczny za ich pracę - mówiła pani dyrektor.
Wraz z alumnami do szpitala przyjechał ks. Czerwiński, wicerektor WSD "Hosianum". - U podstaw chrześcijaństwa leżą empatia i wrażliwość na drugiego człowieka - mówił wicerektor. Stąd widzimy cierpienie dzieci, które trafiają do placówki, współczując rodzicom i pacjentom. - A są jeszcze ci, którzy niosą pomoc, leczą, uśmierzają ból. To medycy, którzy nawet w święta rezygnują z rodzinnego domu, by nieść pomoc chorym. Naszą inicjatywą chcemy podziękować osobom, dzięki którym my możemy bezpiecznie zasiąść do wigilijnego stołu. Tak chcemy wyrazić naszą wdzięczność i sprawić radość tym, którzy w dniu świąt będą pełnić służbę - wyjaśniał ks. Czerwiński.
Zauważył, że takich zawodów jest wiele, chociażby strażacy, policjanci czy pracownicy stacji benzynowych. - My sobie czasami nie zdajemy sprawy, jak wiele osób nie może zasiąść i świętować z bliskimi tego pięknego dnia. Myślę, że powinniśmy dać im kawałeczek dobra, życzliwości, dobrej atmosfery, która przecież wynika z samej Ewangelii - mówił wicerektor.
Alumni roku propedeutycznego przygotowali paczki dla medyków, którzy w wigilijny wieczór będą pełnić dyżur.
Krzysztof Kozłowski /Foto Gość
Zauważył, że ta inicjatywa jest formą kształtowania kleryków, którzy jako kapłani powinni mieć otwarte serca, dostrzegające każdego człowieka. - To jest ważne, żeby oni zauważali później w swojej pracy kapłańskiej, że są ludzie, którzy służą, kiedy inni się bawią. Jedną z podstaw formacji do kapłaństwa jest formacja ludzka i to, że najpierw trzeba być po prostu dobrym człowiekiem, że na tym budujemy też potem formację duchową, formację intelektualną i formację pastoralną. Ale tym fundamentem jest empatia, zdolność do oddania się drugiemu człowiekowi na służbę, jak i dostrzeganie jego potrzeb i jego trudności, z którymi się boryka. To jest kluczowe w rozwoju duchowym, a potem w przyszłej pracy kapłańskiej - tłumaczył ks. Radosław.
Po krótkim spotkaniu z dyrekcją szpitala i koordynatorem SOR klerycy zanieśli paczki na oddział. - Bardzo serdecznie dziękujemy seminarium i klerykom, i przyjmujemy to z wielką radością - nie krył wzruszenia doktor Narkun. - Dziękuję wam bardzo za pamięć. Przekazane prezenty na pewno umilą nam ten wieczór, ten smutek, że nie możemy być z rodziną. Dziękuję bardzo - podkreślał koordynator.
Przygotowane paczki leżą już pod choinką. Dopiero w Wigilię dyżurujący będą mogli je otworzyć.
Krzysztof Kozłowski /Foto Gość
Opowiadał o wigilijnych i świątecznych dyżurach. - Zazwyczaj w dzień jest dosyć spokojnie, a liczba pacjentów zwiększa się po Wigilii. Wtedy czasami potrafi być bardzo dużo przyjęć. Najtrudniej jest, kiedy są poszkodowani w wypadkach drogowych. Choć różnie bywa, bo były Wigilie, kiedy mogliśmy z personelem usiąść do symbolicznego stołu. A czasami było tak, że była non stop praca, tak że jeden dyżur nie jest podobny do drugiego - mówił K. Narkun.
W tegoroczną Wigilię na dyżurze będzie Karolina Borkowska, która jest ratownikiem medycznym. - Te paczki, myślę, na pewno umilą czas podczas Wigilii, bo wiemy, że na SORze w ten wieczór jest bardzo dużo pracy - nie kryła. - Świąt nie spędzimy w domu, a w szpitalu z pacjentami i wśród naszego personelu medycznego, więc z pewnością będzie to bardzo miły czas, kiedy w chwili wolniejszej otworzymy paczki - uśmiechała się. - Większość z nas ma dzieci. Ja mam dwuletnie małe dzieciątko, więc też przeżywam, że tego dnia nie będę z rodziną w domu, tylko będę tutaj z innymi dziećmi, którym będę starała się pomóc. Taką podjęliśmy służbę, żeby być nie tylko dla najbliższych, ale też i dla innych. Z jednej strony to trudne, z drugiej - takie piękne, bo wracasz do domu, przytulasz dziecko i wiesz, że innemu dziecku uratowałeś życie. Dzięki tobie inna matka może przytulać w tej samej chwili swoje dziecko - mówiła ratowniczka.
Dla kleryków takie spotkanie to z pewnością nowe doświadczenie. Mogli porozmawiać z medykami, jak też i zwiedzić cały Szpitalny Oddział Ratunkowy i poznać specyfikę pracy na tym oddziale. - Tak, jest to naprawdę wielki dar dla innych, jeśli chodzi o pracę w szpitalu i pomoc chorym. Myślę, że i nasze paczki, które przygotowaliśmy, są też darem, choć z pewnością mniejszym - zauważył kl. Tobiasz Samul. - Taka wizyta uświadamia, że są osoby, które Wigilii nie spędzą wspólnie z rodziną, a będą oddane na służbę drugiemu człowiekowi, będą tutaj czuwać nad bezpieczeństwem, bo dyżur musi być pełniony nieprzerwanie - mówił.
Wyraził nadzieję, że przygotowane przez alumnów prezenty umilą wigilijny wieczór, stworzą choćby namiastkę rodzinnej atmosfery. - Mogę zdradzić, że zanim wybraliśmy produkty, długo główkowaliśmy, cóż to ma być, czym mile zaskoczyć medyków, jak wywołać pokój w ich sercach i uśmiech na twarzy - wspominał Tobiasz. - Miejmy nadzieję, że w tym roku wykazaliśmy się na tyle kreatywnością, że znalazły się tam takie rzeczy, które umilą ten wigilijny wieczór. A i my, kiedy zasiądziemy przy wigilijnym stole, w tym momencie wspomnimy osoby, które w szpitalu na służbie spędzają ten czas, prosząc Boga, by w ich sercach zagościły pokój, radość i miłość, które przynosi nam Dzieciątko Jezus - mówił alumn. A tego z pewnością potrzebują na co dzień osoby pracujące na Szpitalnym Oddziale Ratowniczym.