Niedziela Męki Pańskiej rozpoczyna najważniejszy tydzień w Kościele katolickim. Tego dnia wierni przynoszą na Mszę św. palmy, które nawiązują do sceny wjazdu Jezusa do Jerozolimy. - Triumfalny wjazd Jezusa do Jerozolimy nie odwraca Jego drogi przez mękę krzyżową, ale objawia jej cel i sens. A my, czy rzeczywiście za Nim podążamy? Czy jesteśmy Jego uczniami? A może ktoś inny mówi nam, jak żyć? - mówił w homilii abp Józef Górzyński.
W Niedzielę Palmową abp Józef Górzyński celebrował Eucharystię w Konkatedrze św. Jakuba w Olsztynie. Rozpoczęła się pod krzyżem misyjnym, gdzie odczytany został fragment Ewangelii, mówiący o triumfalnym wjeździe Jezusa do Jerozolimy. Następnie odbył się obrzęd poświęcenia palm, po czym wierni udali się do świątyni. Dziś Kościół daje nam pod rozważania Mękę Pańską według Ewangelii św. Mateusza.
- Z uwagą i duchowym przejęciem wsłuchujemy się w opis Chrystusowej męki i śmierci na krzyżu. Być może targają nami wewnętrzne rozdarcia i różne emocjonalne doznania. Przede wszystkim jednak powraca wciąż niezaspokojone pytanie: „Jak mogło do tego dojść, aby człowiek podniósł rękę na Pana Boga? Człowiek skazuje Boga na śmierć, zabija dawcę swojego życia. Zabija Tego, który przyszedł ratować mu życie. Jak można aż tak pobłądzić? - skłaniał do refleksji na wstępie homilii abp Józef Górzyński. - Mamy świadomość, że słuchając opisu dramatu męki Zbawiciela, tak naprawdę słuchamy opisu dramatu upadku człowieka - zauważał.
Podkreślał, że natura ludzka zraniona grzechem pierworodnym jest skłonna do nieufności wobec Boga i zadufania w sobie. Człowiek przez wieki nie zmienił się. Żydzi mieli swoje wyobrażenie Mesjasza, swoją wizję zadań, które On podejmie. Człowiek miał swoje przywiązanie do własnej wygody, pozycji i znaczenia.
- Nam również niełatwo przychodzi pokora i skłonni jesteśmy zamykać oczy i uszy na objawiającą się wolę Boga, jeśli odbiega ona od naszych własnych dążeń. A jeśli nie słuchamy Boga, jeśli nie jesteśmy Jego uczniami, to damy posłuch tym, którzy chętnie nas zamiast Boga poprowadzą, czyli nas zmanipulują. O ilu dramatach na świecie, o ilu zbrodniach kiedyś i dzisiaj popełnianych rozstrzygnął zmanipulowany tłum? - mówił metropolita warmiński.
Przykładem jest tłum, który na początku witał Jezusa w Jerozolimie, by kilka dni później za namową elity krzyczeć: „Na krzyż z Nim!”. - Kościół odczytuje nam dzisiaj te ewangeliczne sceny, gdyż nie są one tylko opisami dotyczącymi ówczesnych mieszkańców Jerozolimy. To jest ciągle aktualny opis człowieka każdego czasu i miejsca, czyli także nas. Kto nas prowadzi? Za kim idziemy? Czy jesteśmy uczniami Chrystusa, czy może naszym myśleniem i działaniem kieruje jakiś tłum? - stawiał pytania pasterz.
Zachęcał, by w przededniu świętowania największych tajemnic naszej wiary zmierzyć się z paradoksem tego triumfującego wjazdu prowadzącego wprost na krzyż. - Ten paradoks domaga się od nas osobistego zaangażowania. Może postawienia samemu sobie trudnych pytań. Może decyzji o porzuceniu bierności. Może podjęcia trudu konkretnej zmiany? To brzmiące w Jerozolimie pytanie o Pana Jezusa: „Kto to jest?” niech dotknie serca każdego z nas. Kim On naprawdę jest dla mnie? - zachęcał do refleksji.
Błogosławieństwem dla człowieka jest fakt, że Bóg rozumie ułomność ludzkiej natury i daje kolejną okazję do nawrócenia, poprzez cykliczność roku liturgicznego i szansę na głębokie przeżycie, kolejnych już w naszym życiu, Świąt Paschalnych.
- Bo świętość chrześcijanina nie polega wcale na doskonałości i bezgrzeszności. Świętość, do której Bóg nas zaprasza i za którą tęskni, to nasza determinacja, aby Go szukać, poznawać i naśladować. To nasza zgoda na to, że nie wszystko da się zrozumieć, że Bóg dopuszcza cierpienie, że Jego wola niesie największe dobro, bo Bóg jest dobry, że sens wszystkiego objawi się dopiero po wszystkim. Triumfalny wjazd Jezusa do Jerozolimy nie odwraca Jego drogi przez mękę krzyżową, ale objawia jej cel i sens. A my, czy rzeczywiście za Nim podążamy? Czy jesteśmy Jego uczniami? A może ktoś inny mówi nam, jak żyć - mówił abp Józef Górzyński.