W Gietrzwałdzie odbyło się spotkanie mężczyzn, czyli Gietrzwałdzka Strefa Mocy. Do Sanktuarium Matki Bożej Gietrzwałdzkiej przyjechali mężczyźni z całej Polski, z różnych męskich wspólnot. - Ogromnie cieszymy się, że po raz kolejny wspólnota mężczyzn gości u Maryi, w miejscu, gdzie się objawiła i zapewniała, że zawsze będzie z nami. To zapewnienie każe nam tu przyjeżdżać, szukać Jej wstawiennictwa u Syna, który uzdrawia - mówił kustosz sanktuarium ks. Przemysław Soboń CRL.
Zauważał, że przybyli mężczyźni tworzą wielką wspólnotę, w której mogą poczuć jedność wiary i wartości ewangelicznych, którymi żyją. - Dziś świat jest bardzo spolaryzowany i bardzo mocno widzimy te dwie strony. Stronę, która jest w Kościele, te wspólnoty ludzi wierzących i stronę, która się radykalizuje w walce z porządkiem Bożym, chcąc ustanowić człowieka, jako wartość nadrzędną i równą Bogu - zauważał ks. Soboń. Podkreślał, iż świadectwo wiary mężczyzny ma ogromny wpływ na jego rodzinę. To on z mocą pociąga ku Bogu za sobą najbliższych. - Tym bardziej dziękuję każdemu, kto dziś przyjechał, by się spotkać u Matki - mówił kustosz.
Inicjatorem spotkań jest m. in. ks. Andrzej Midura, proboszcz parafii Miłosierdzia Bożego w Nidzicy. - Gietrzwałdzka Strefa Mocy jest dziełem Ducha Świętego i Kościoła - podkreślał. - Zaprosiliśmy oczywiście wszystkich mężczyzn, którzy chcą wzrastać w łasce Bożej w odpowiedzialności za siebie, za swoje rodziny, małżeństwa i wspólnoty. Chcemy wspólnie uwielbiać Pana Boga i wzrastać w mądrości. Tym dniem budujemy jedność, do której zaprasza nas sam Pan Jezus i chcemy być narzędziem w ręku Pana Boga. Myślę, że Gietrzwałd jest odpowiednim miejscem ku temu, bo tutaj Maryja rzeczywiście działa z mocą i Ona też zaznaczyła swoją obecność tu podczas objawień - mówił ks. Midura.
Do Gietrzwałdu przyjechało wielu mężczyzn z całej Polski. Podkreślali, iż potrzebują braterstwa i jedności, które dają wiele sił w codzienności, która często wymaga od nich podejmowania odważnych decyzji, brania odpowiedzialności za rodziny, budowania poczucia bezpieczeństwa u dzieci. - Potrzebujemy modlitwy, ale też i rozmów, kiedy wymieniamy się swoim doświadczeniem - wyznał Jarosław. - Brzmi to może zabawnie, ale kiedy słyszysz, że co drugi facet zmaga się z podobnym problemem, z niepewnością, czasem nawet zagubieniem, to jest ci po prostu lżej, bo przecież słyszysz, że inni są zaradni czy pewni siebie. Podczas takich spotkań te mity padają - zauważał.
- Gdzieś w sercu wiem, że jestem głową rodziny, że mam prowadzić ją ku Bogu. By się w tym umacniać, potrzebuję wspólnoty - nie krył Andrzej. - Jesteśmy tu razem i wiemy, że robimy coś dobrego i pomagamy sobie. Bez pomocy Jezusa Chrystusa i Pana Boga błądzę, bo nie znam prawdy. Przecież myśli ma się wiele, wiele pomysłów i rodzących się prawd. Jak nie zbłądzić? Codziennie odnosząc się do Boga, odmawiając Różaniec, czytając Pismo Święte. Niby takie proste, ale czas goni i wieczorem widzę, że znów oddaliłem się od Boga. I klękam, i biorę różaniec. To moja metoda na to, by być silnym - wyznał.
Gietrzwałdzka Strefa Mocy rozpoczęła się modlitwą uwielbienia, którą poprowadził Bartek Jaskot. Po niej mężczyźni odmówili Różaniec. Następnie w Bazylice Narodzenia NMP uczestniczyli we Mszy św., której przewodniczył ks. Andrzej Midura. Homilię wygłosił ks. Piotr Sosnowski SDB.
Gietrzwałdzka Strefa Mocy 2026 - homilia ks. Piotr Sosnowski SDBKrzysztof Kozłowski
- Jezus mówi nam, że świat nie będzie nam przychylny, bo świat ma swoją religię, buduje swoją wieżę Babel w każdym pokoleniu. Ma swoje idee i swoje bożki. I Chrystus nie będzie pasował do mentalności tego świata. Ale kiedy otrzymamy Ducha Świętego, powinniśmy tak jak apostołowie iść tam, gdzie Duch nas poprowadzi. Może tą ziemią, do której cię Bóg pośle, będzie twoja rodzina, może miejsce pracy. A może przypadkowo napotkany człowieka, który zapyta cię o drogę nie tylko tę fizyczną, ale o drogę życia - mówił ks. Sosnowski.
Podkreślał, że nie możemy wpadać w panikę tylko dlatego, że świat nas nienawidzi. Mamy do świata iść z miłością, z Ewangelią, z sercem i z Duchem Świętym. - Panie, zebrałeś nas tu dzisiaj, w tej pięknej świątyni, ale każdy z nas ma w sobie ten wieczernik, do którego uciekamy z lęku. Czasem tym wieczernikiem, w którym się zamykamy, jest samotność, czasem nałogi, w które wpadamy, depresja, zwątpienie, ciemność. Wyprowadź nas z tego wieczernika lęku, byśmy się nie bali tego świata; byśmy nieśli temu światu Ewangelię. Ojcowie Kościoła pisali, jeżeli wokół ciebie jest ciemność, nie wyciągaj do niej ręki. Nie rozmawiaj z ciemnością, bo cię pochłonie. Jeśli wokół ciebie jest ciemność, zapal w sobie światło Chrystusa, a to światło Chrystusa poradzi sobie z ciemnością. Obyśmy byli takim lampionem światła Chrystusa - zwracał się do mężczyzn.
Po liturgii ks. Piotr Sosnowski SDB wygłosił konferencję opartą na ewangelicznym opisie drogi uczniów Szymona i Kleofasa do Emaus z Ewangelii św. Łukasza (24, 13-35).
- Oni w drodze tak naprawdę są uciekinierami. Uciekają przed Wielkim Piątkiem, który ich przeraził, przerósł. Uciekają, bo mają w sobie dużo lęku. Jeśli ten, który uciszył morze, wskrzeszał umarłych, został tak okrutnie potraktowany, to cóż my? Ucieczka do Emaus, to ucieczka w pewnym sensie do starego człowieka, starego życia. Tak jak Piotr po wszystkim powiedział, idę łowić ryby, bo to umiem. Kiedy tak szli, rozmawiali ze sobą, Jezus przychodzi do nich, wychodzi im naprzeciw, wychodzi na drogi naszego życia - mówił salezjanin.
- Droga bracie, na drogę twojego życia wychodzi codziennie Chrystus i zadaje ci to pytanie, które im postawił. O czym rozmawiasz dzisiaj? Czym żyje dzisiaj twoje serce? Dlaczego tak nierówno dzisiaj bije? A może dlaczego jest tak dziś spokojnie wreszcie? Jezus nie idzie obojętnie, widząc ludzi smutnych. A pisze ewangelista, że twarze ich były smutne - skłaniał do refleksji.
Gietrzwałdzka Strefa Mocy 2026 - konferencja ks. Piotr Sosnowski SDBKrzysztof Kozłowski
Podkreślał, że Jezus jest wrażliwy na smutek człowieka, zatrzymuje się przy nim i pyta o powody smutku. I jakże często słyszy: „spodziewałem się”, te często powtarzane słowa rozczarowania Bogiem. - Spodziewałem się, tyle się modliłem, do kościoła chodziłem, a Ty mnie nie wysłuchałeś. Jaki Ty jesteś nieczuły. A myśmy się spodziewali, że nasza rodzina inaczej będzie żyła, że mąż czy żona będą bardziej dojrzali, że dzieci nam nie odejdą z Kościoła. Powiedz Jezusowi o swojej smutnej twarzy, pokaż Jezusowi cmentarz swoich rozczarowań. Każdy z nas ma taki cmentarz pogrzebanych nadziei i na pomniku napis: „A ja się spodziewałem” - mówił ks. Sosnowski.
Podkreślał, że słowo Boże daje światło, Eucharystia daje światło, bo w nich jest miłość, dzięki której możemy poprosić Jezusa: „Zostań ze mną Panie, bo wieczór jest wokół mnie. Zostań ze mną, bo wieczór jest w moim małżeństwie. Bo noc jest w mojej rodzinie. Bo wokół mnie nic nie widzę dobrego. Zostań ze mną.”. Jezus zostaje, siada przy stole, łamie chleb i go daje. - Każda Eucharystia to jest ta Ewangelia w twoim życiu, kiedy w drodze twojego życia masz okazję powiedzieć Jezusowi o swoim smutku, o swoich rozczarowaniach. Jezus poprzez liturgię słowa przemawia do nas. Przypomina nam Pisma. I potem dłońmi kapłana łamie dla nas chleb. Bierz i jedz, abyś miał siły kochać, przebaczać; abyś miał siłę iść dalej przez życie - mówił salezjanin.
Spotkanie zakończyło się Koronką do Miłosierdzia Bożego. - To był dobry czas - wyznał Marek. - Z pewnością przyjadę też za rok. Muszę zapisać w kalendarzu, druga sobota maja, Gietrzwałd, obecność obowiązkowa! - zapewniał.









