Jestem mocno wzruszony, bo kiedy rok temu zorganizowaliśmy pierwszy koncert uwielbienia w Gietrzwałdzie, to w amfiteatrze było sporo wolnych miejsc. W tym roku jest nas zdecydowanie więcej - zauważał ks. Bartłomiej Matczak, dyrektor Domus Mariae. - Witam was i zapraszam do tego, żeby to uwielbienie nie było koncertem, bo chór i muzycy nie przyjechali tu, aby koncertować. To ma być nasze wspólne uwielbienie i śpiewanie. Niech Pan Bóg prowadzi nas swoimi drogami i w naszych sercach będzie uwielbiony - podkreślał prezbiter.
Motywem przewodnim rozważań były teksty św. Franciszka z Asyżu. - Chcieliśmy połączyć przeżywaną 149. rocznicę rozpoczęcia objawień Matki Bożej w Gietrzwałdzie z 800. rocznicą śmierci św. Franciszka, stąd myśl przewodnia koncertu „Pokój i dobro” - przybliżała Alicja Kucharzewska-Samko. - Każdy wielbi Pana Boga inaczej, a my tym wydarzeniem chcemy poruszyć serca ludzi, żeby się zatrzymali, pomyśleli nad tym, co jest dla nich najważniejsze, może z nami pośpiewali, może się wzruszyli, a może po prostu przyszli i tylko posłuchali - mówiła.
Gietrzwałd. Koncert uwielbienia "Pokój i dobro"Krzysztof Kozłowski
Ojciec Cordian przypomniał, że hasło „Pokój i dobro” jest wpisane we franciszkański herb i jest pozdrowieniem. - Na naszym herbie widzimy skrzyżowane dłonie świętego Franciszka razem z dłońmi Jezusa Chrystusa. To są dłonie ze stygmatami, które tworzą naturalny krzyż. Słowa „Pokój i dobro” są zaproszeniem wszystkich, których spotykamy na naszej drodze, żeby z tego, jak my budujemy między sobą relację, jak budujemy wspólnotę, jak rozpoczynamy dzień, jak zapraszamy siebie do wspólnego działania, żeby z tego wynikało właśnie pokój dla naszego serca - wyjaśniał franciszkanin.
Jeśli mamy w sercu Boży pokój, to przynosi w codzienności konkretny owoc, którym jest dobro. - Jako franciszkanie bardzo cieszymy się, że w Gietrzwałdzie możemy uwielbiać Pana Boga, bo te dwa jubileusze związane z objawieniami Maryi i śmiercią św. Franciszka zbiegają się z setną rocznicą posługi franciszkanów w Olsztynie. Warto też spojrzeć na pisma Biedaczyny z Asyżu, bo po ich poznaniu wydaje się, że zanim w ogóle ruch charyzmatyczny rozpowszechnił się w Kościele, on już pisał pieśni uwielbienia, on uwielbiał Pana Boga. Wiele jego modlitw zawiera motyw uwielbienia i dlatego jego teksty dzisiaj wybrzmiewają ze sceny i są przeplatane pieśniami - wyjaśniał o. Szwarc.
Dlatego nie mogło zabraknąć najbardziej znanej Pieśni Słonecznej, w której św. Franciszek uwielbia Boga Ojca przez brata słońce, brata księżyc i gwiazdy, brata ogień i siostrę ziemię, „siostrę śmierć cielesną, której żaden człowiek żywy uniknąć nie może”.
Koncert w gietrzwałdzkim amfiteatrze zgromadził licznych słuchaczy. - Był to dobry czas - wyznał Grzegorz. - Ojciec Cordian dotykał w swoich rozważaniach ważnych kwestii, choćby naszej postawy roszczeniowej, kiedy wydaje się nam, że wiele nam się należy, że posiadanie wody, płynące po niebie obłoki dające deszcz, plony i codzienny chleb nam się należą, zapominając, że to dar Boży - zauważał.
- Myślę, że na nowo odkryłam teksty św. Franciszka. Dawno o nich zapomnieliśmy. Zapomnieliśmy też jego słów, które dziś padły ze sceny, że kiedy chodził po ulicach miast, płakał i wołał: „Miłość nie jest kochana” - podkreśliła Agnieszka. - Oczywiście do tego dochodzi piękne wykonanie pieśni. Widać było, że artyści się nimi modlą - dodała.
Dla chórzystów i muzyków takie koncerty są poruszającym wydarzeniem. Podkreślają, że stają na scenie nie po to, aby wzbudzać zachwyt i podziw, ale by się modlić, a śpiewem poruszać serca słuchaczy, ożywiać je, prowadzić do spotkania z Bogiem Ojcem.
- Dla mnie to uwielbienie jest rzeczywiście taką modlitwą i takim spotkaniem - wyznała Ala. - Wszyscy mamy w sobie taką radość, kiedy tutaj przyjeżdżamy do Matki Bożej, gdzie podczas objawień w Gietrzwałdzie powiedziała, że tu zawsze będzie z nami - wspomniała. - Śpiewamy dla Matki Bożej, śpiewamy dla Pana Jezusa, ale też po części chyba dla siebie też. Kiedy tu jesteśmy, to rzeczywiście czujemy się jak u Mamy w domu, jak u Ojca. I zawsze czuję tu radość, spontaniczną radość, bo wiem, że nie musi być wszystko doskonale zaśpiewane. Ważniejsze jest to, żeby słowa i melodia płynęły z serca - wyznała Ala.
Koncert uwielbienia "Pokój i dobro"









