Było to tuż przed godziną 21.00, 27 czerwca 1877 r., kiedy Justyna Szafryńska ujrzała na klonie rosnącym tuż przy kościele dziwną jasność. Między dwiema suchymi gałęziami drzewa widziała piękną Panią w bieli, dziewicę z długimi, jasnymi, na ramiona spływającymi włosami siedzącą na złotem perłami wysadzonym krześle.
Tak rozpoczęły się objawienia, które trwały do 16 września, podczas których Matka Boża objawiała się Justynie Szafryńskiej i Barbarze Samulowskiej 160 razy, mówiąc do nich po polsku. Prosiła o nawrócenie i codzienną gorliwą modlitwę różańcową. - Warto pamiętać, że to jedyne w Polsce i jedne z dwunastu na świecie objawień, które zostały oficjalnie uznane przez Kościół za prawdziwe - podkreślił ks. Przemysław Soboń CRL, kustosz Sanktuarium Matki Bożej Gietrzwałdzkiej.
Najważniejszym momentem dnia była Msza św. pod przewodnictwem bp. Józefa Roszyńskiego z Papui Nowej Gwinei. - Witam wszystkich w polskim Nazarecie, w domu Maryi, gdzie 149 lat temu Matka Boża rozpoczęła niezwykły dialog poprzesz szereg objawień - mówił na wstępie ks. Wiktor Ruszlewicz CRL. - Ta Eucharystia jest ważnym momentem, w którym gromadzimy się jako żywy Kościół. Chcemy dziś w sposób szczególny napełnić się mocą modlitwy, miłości Maryi, która nas tu zaprosiła, która wskazuje na Chrystusa żywego w słowie i Eucharystii - mówił prezbiter i przekazał pozdrowienia od metropolity warmińskiego abp. Józefa Górzyńskiego.
Ksiądz Wiktor Ruszlewicz CRL na wstępie homilii podkreślał, iż Eucharystia jest spotkaniem z Chrystusem w żywym słowie, przyjmowaniem Go w Komunii świętej oraz spotkaniem z drugim człowiekiem. Tak Chrystus gromadzi wokół siebie Kościół, który tworzą ludzie. - Największą radością Maryi, która tutaj objawiała się 149 lat temu, jest właśnie to, że tu jesteśmy. Maryja nas wszystkich przyjmuje w swoim domu, w swoim Kościele, gdzie głową jest Chrystus. Dlatego w tym cudownym wizerunku gietrzwałdzkim Maryja wskazuje na Chrystusa, a Chrystus, kiedy przyjrzymy się w tym obrazie, podtrzymuje księgę, księgę słowa - przybliżał prezbiter.
Podkreślał, że Maryja uczy nas przede wszystkim przyjmowania, rozważania i wsłuchiwania się w Boże słowo, byśmy w codzienności potrafili odpowiedzieć na nie swoim życiem. Nasze człowieczeństwo ma nas prowadzić do odkrycia obrazu Boga w sobie, który każdego z nas stworzył na swój obraz i podobieństwo. - Jeżeli nie odkryjemy tej prawdy, nic dziwnego, że borykamy się z różnego rodzaju trudnościami; nic dziwnego, że wciąż napuszczamy się na siebie, coraz więcej w nas jest podziałów, gonitwy za trendami tego świata. Bóg stworzył nas na swój obraz i podobieństwo, które nosimy w sobie. Tym obrazem Boga jest miłość, bo Bóg jest miłością - akcentował ks. Ruszlewicz.
Przypominał, że kiedy Archanioł Gabriel przyszedł po ludzku z niemożliwą obietnicą, Maryja nie żąda znaku, pyta jedynie o drogę realizacji, o to jak to się stanie. - Maryja opiera całe swoje życie na autorytecie Bożego słowa. Kiedy nam jest ciężko, kiedy nie rozumiemy danej rzeczywistości, odnajdujemy światło w słowie Bożym, odnajdujemy to, że Bóg kocha każdego człowieka. Nie ma ważniejszego miejsca działania Boga w naszym życiu niż to, które dobrze znamy, a którym jest moja i twoja codzienność, ta zwyczajna, w której Bóg działa. Pozwól Bogu na nowo zadziałać, zaproś Boga na nowo. Przecież tu po to jesteśmy, aby przyzywając orędownictwa Maryi, otworzyć się na Chrystusa, do którego Matka Boża nas zaprasza - mówił.
Przypominał okoliczności pierwszego objawienia w Gietrzwałdzie, kiedy to 27 czerwca 1877 roku Justynka Szafryńska po zdanym egzaminie do pierwszej Komunii świętej, wracając wieczorem do domu, na głos dzwonu gietrzwałdzkiej świątyni zatrzymała się, aby pomodlić się na zakończenie dnia modlitwą Anioł Pański. Wtedy na klonie nieopodal kościoła zobaczyła niezwykłą jasność, a w niej ubraną białą postać z długimi pięknymi lśniącymi włosami, siedzącą na złocistym tronie. Po modlitwie postać podniosła się z tronu wraz z aniołem i uniosła się do nieba.
- Maryja nic nie mówi. I to jest bardzo czytelny znak dla nas na dzisiaj, na ten właśnie dzień, kiedy gromadzimy się, przebywamy w Gietrzwałdzie. Maryja nic nie mówi. Ukazuje się jako Matka troszcząca się o każdego. Od Niej płynie jasność, blask, czystość, niewinność. Już to zachęca, pobudza nas do tego, aby na nowo zapragnąć czystości, wolności od grzechu - mówił ks. Wiktor.
- Żyjemy w czasach, które są naznaczone wieloma pięknymi momentami, pięknymi rzeczami. Możemy mieć siebie na wyciągnięciu ręki, niezależnie od tego, na jakim kontynencie żyjemy. Ale czy rzeczywiście w tym wszystkim mam w sobie pragnienie Boga, bo największym pragnieniem Boga jest to, abyśmy Go pragnęli. A Maryja od 27 czerwca do 16 września 1877 roku przypominała o tym, o czym tak po ludzku najzwyczajniej zapominamy. Zachęcała do modlitwy. Podkreślała, że Eucharystia to centrum, źródło, moment zjednoczenia się mojego serca z sercem Chrystusa, który jest miłością - przypominał kaznodzieja.








