Za nimi 455 kilometrów, dwa tygodnie trudnych dni, zmiennej pogody, fizycznego bólu i refleksji nad życiem. - Gdy wchodzi się na Jasną Górę, gdy kłaniamy się Matce Bożej, zmęczenie jakby pozostaje przed murami sanktuarium, a z nami jest jedynie radość i smutek, że już kończą się nasze rekolekcje w drodze – zauważa ks. Paweł Szumowski, dyrektor Warmińskich Pielgrzymek Pieszych.
Jest przekonany, że każde doświadczenie drogi będzie owocowało przez kolejny rok. - Mam nadzieję, że do naszej codzienności wrócimy odmienieni, że będziemy lepszymi ludźmi. O to też prosiliśmy Matkę Bożą, by wstawiała się za nami, wypraszając łaskę dobrych owoców poniesionego trudu - przybliża ks. Szumowski.
Pielgrzymów przed Jasną Górą przywitał abp Józef Górzyński. - Jesteśmy im wdzięczni za to, że są pewnym znakiem dla nas tego trudu podejmowanego w intencjach, które są nie tylko ich osobiste, ale także niosą te intencje, które im zostały powierzone. Bardzo się cieszę, że ta grupa ciągle podejmuje trud pielgrzymowania, no i że szczęśliwie dotarła do celu - mówi metropolita warmiński.
- Spotkałem wspaniałych ludzi, uczynnych, wrażliwych na drugiego człowieka - mówi Czarek. - Takiej atmosfery nie spotyka się na co dzień - dodaje. - Cieszę się, że szczęśliwie dotarłem na Jasną Górę - podkreśla Stanisław. - Pokłoniliśmy się naszej Matce. Obecność na Jasnej Górze to ostatni akcent naszych rekolekcji w drodze. Wierzę, że każdy z nas powróci do domu przemienionym, choć przecież obowiązki będą te same, ludzie wokół ci sami - wyznaje.
Warmińskie pielgrzymki na Jasną Górę zapoczątkował śp. bp Julian Wojtkowski. - Podczas pielgrzymki modliliśmy się w jego intencji, wyrażając naszą wdzięczność za jego życie i posługę, za dzieło warmińskich pielgrzymek pieszych - podkreśla ks. Paweł Szumowski.









