Niedzielną Mszę św. odpustową poprzedziła siedmiodniowa nowenna do Matki Bożej Królowej Pokoju, dzień miłosierdzia, kiedy powierzano orędownictwu Maryi chorych oraz dzień modlitw za rodziny. - Odpust jest czasem Bożego Miłosierdzia. To czas szczególny dla naszego sanktuarium. W przededniu głównych uroczystości modliliśmy się za rodziny. Pamiętamy słowa bł. kard. Stefana Wyszyńskiego, że rodzina ma być Bogiem silna. Prymasowi Tysiąclecia bardzo zależało na tym, żeby w życiu każdej rodziny obecny był żywy Bóg Ojciec, żeby w rodzinach przekazywana była wiara i wartości chrześcijańskie - zaznaczył ks. Wojciech Sokołowski MIC, kustosz sanktuarium maryjnego w Stoczku Klasztornym.
Tradycyjnie na uroczystości przybyły pielgrzymki piesze z Bartoszyc, Lidzbarka Warmińskiego, Bisztynka i Galin. - Przychodzę tu każdego roku. Można powiedzieć, że to moja osobista duchowa tradycja. Z radością klękam przed wizerunkiem naszej Matki Bożej Pokoju, zawierzając Jej moje życie, rodzinę, obowiązki i odpoczynek. Warto się do Niej uciekać. Dla mnie to oparcie, wsparcie i zawierzenie. Warto mieć kogoś, z kim można szczerze rozmawiać. Mam taką przyjaciółkę. Jest nią Maryja - mówiła Paulina.
- Przyszłam podziękować za to, co mam i prosić, aby było dalej dobrze. Oby było dobrze w mojej rodzinie. To jest piękne miejsce i trzeba je rozpowszechniać, mówić o tym sanktuarium, gdzie sam bł. Stefan Wyszyński zawierzył się osobiście Matce Bożej, kiedy był tu internowany. Przyszłam i ja, aby też oddać się pod Jej opiekę - wyznała Ewa
Mszy św. odpustowej przewodniczył abp Józef Górzyński. Na wstępie zwrócił uwagę na fakt, iż w Stoczku Klasztornym kult Matki Bożej Królowej Pokoju powinien być przepełniony modlitwą nie tylko w intencji pokoju na świecie, ale nade wszystko pokoju ludzkich serc. - Wewnętrzny pokój warunkuje nasze postawy na zewnątrz i to, czy jesteśmy osobami dążącymi do zapewnienia pokoju wokół nas, czy raczej tymi, którzy przyczyniają się do niepokoju, który ostatecznie w wymiarze globalnym ma wymiar wojny - mówił metropolita warmiński.
Kustosz ks. Wojciech Sokołowski MIC przybliżył historię sanktuarium, które jest wotum wdzięczności za ustanowiony akt pokoju kończący wojnę polsko-szwedzką. 12 września 1635 r. w Sztumskiej Wsi zawarto ze Szwedami 26-letni rozejm. Ówczesny biskup warmiński Mikołaj Szyszkowski ufundował świątynię, do której w 1640 r. sprowadził z Rzymu kopię obrazu Matki Bożej „Salus Populi Romani”.
- Świat, w którym żyjemy, potrzebuje uczniów Chrystusa, potrzebuje świadków wiary, potrzebuje nadziei, potrzebuje pokoju w obliczu wojen, konfliktów, kataklizmów i różnego rodzaju kryzysów - mówił ks. Sokołowski. - Przybywamy dzisiaj do Matki Bożej Pokoju, aby prosić Boga o pokój dla całego świata, prosić o łaski dla naszej ojczyzny, naszych rodzin, nas samych - podkreślał kustosz.
W homilii ks. Lucjan Świto, oficjał Sądu Biskupiego Archidiecezji Warmińskiej, zauważał, iż modlitwa o pokój powinna obejmować nie tylko świat, a także nasze serca i sumienia. - Pytanie o pokój musi sięgnąć głębiej. Musimy zapytać nie tylko o to, jak pokój obronić, ale także o to, z czego pokój naprawdę się rodzi. Bo przecież każda wojna zaczyna się wcześniej, zanim padnie pierwszy strzał, zanim pojawią się pociski, czołgi i armie. Wojna rodzi się w ludzkim sercu. W sercu, które pozwala, by zamieszkały w nim nienawiść, pogarda, rządza odwetu i przekonanie, że drugiego człowieka wolno skrzywdzić - podkreślał ks. Świto.
Zauważał, iż można żyć w miejscu, gdzie nie ma zewnętrznych niepokojów i wojen. Jednak to nie uchroni człowieka przed poczuciem niepokoju, przed którym nie jest w stanie się sam obronić. - Możemy żyć w kraju, w którym nie spadają bomby, a jednocześnie nosić w sobie lęk, gniew i nienawiść. Możemy dostrzec ten niepokój bardzo blisko, w naszych rodzinach, szkołach, na ulicach i w codziennych relacjach - wymieniał kaznodzieja. Dlatego tak ważny jest pokój serca, którego źródłem jest jedynie Bóg Ojciec.
Uroczystości odpustowe były okazją do wspomnienia 43. rocznicy koronacji obrazu Matki Bożej Królowej Pokoju, której dokonał papież Jan Paweł II na Jasnej Górze, co miało miejsce 19 czerwca 1983 r. Stoczek Klasztorny to także jedno z czterech miejsc internowania Prymasa Tysiąclecia bł. Stefana Wyszyńskiego. To tu przebywał prawie rok i napisał Jasnogórskie Śluby Narodu, które na zakończenie Eucharystii odczytał abp Józef Górzyński.








