Papież Franciszek Listem Apostolskim w formie Motu proprio Antiquum Ministerium utworzył posługę katechistów. Zachęcał biskupów do tego, żeby w swoich diecezjach rozpoznali, czy istnieje potrzeba kształtowania osób świeckich, które by prowadziły szeroko pojętą działalność ewangelizacyjną na różnych obszarach i w różnych wymiarach.
Metropolita warmiński, odpowiadając na słowa papieża, w 2024 r. erygował przy Wydziale Teologii UWM w Olsztynie Warmińską Szkołę Katechistów. - Posługa katechisty swoimi korzeniami sięga początków Kościoła, kiedy osoby świeckie pełniły różne posługi w życiu wspólnot lokalnych - przybliża ks. Zdzisław Kieliszek, moderator WSK.
Wówczas na pierwszy rok formacji zapisało się ponad czterdzieści osób. - Dzisiaj przeżywamy ważny moment wieńczący cały proces formacji, dojrzewania kandydatów do przyjęcia posługi katechisty - nie krył zadowolenia ks. Zdzisław Kieliszek. - Podczas tych rekolekcji otrzymali oni błogosławieństwo od arcybiskupa do podjęcia zadań związanych z posługą, czyli prowadzenia spotkań formacyjnych dla dzieci, młodzieży, dorosłych, jak i spotkań przygotowujących do sakramentów inicjacji chrześcijańskiej - podkreślał.
Podczas dwuletniej formacji odbyły się wykłady i warsztaty dotyczące Eucharystii, Pisma Świętego, liturgiki, teologii dogmatycznej i moralnej, działalności misyjnej Kościoła, z komunikacji interpersonalnej, katechezy dzieci, rodziców i małżeństw. Omawiane były również formy działań duszpasterskich w parafii i nowej ewangelizacji. - W formacji chodziło nie tylko o osobisty rozwój, ale o to, aby później służyć innym - zauważał moderator. - Nauka zakończyła się po dwóch latach egzaminem. Nowi katechiści wzięli udział w rekolekcjach - mówił ks. Zdzisław.
Kandydatów do formacji zgłaszali proboszczowie. - Podczas rozmowy mój proboszcz zapytał mnie, czy zechciałabym podjąć naukę w szkole katechistów - wspominała Jadwiga Wasielewska z parafii bł. Doroty z Mątów w Dorotowie. Po namyśle przyjęła propozycję. - Po modlitwach, po przemyśleniach stwierdziłam, że to jest chyba dla mnie, bo potrzebuję pogłębienia swojej wiedzy, pogłębienia swojej relacji z Panem Bogiem - mówiła.
W szkole poznała wiele wspaniałych osób, które podobnie jak ona czują pragnienie włączenia się w życie parafii, działania w Kościele. - Uzmysłowiłam sobie, że jesteśmy Kościołowi bardzo potrzebni. Są wokół nas osoby, które czują gdzieś w sercu potrzebę bliskości Boga, ale nie potrafią tego nazwać, może nie mają odwagi zwrócenia się bezpośrednio do księdza. Łatwiej jest im porozmawiać z kimś takim, jak oni. Przed nami odpowiedzialne zadania, by innych przekonać do Boga, wprowadzić do wspólnoty Kościoła - zauważała Jadwiga.
Dobrze wie, że takie zdania wymagają nieustannej osobistej formacji, budowania relacji miłości z Bogiem, odpowiedzi życiem na słowo Boże. - Myślę, że ta szkoła to dopiero początek naszej drogi pogłębiania wiary. To nie jest tak, że po tych dwóch latach jesteśmy już gotowi do posługi. Ta gotowość to nieustanny proces - podkreślała.
Lucyna o szkole dowiedziała się z ogłoszeń duszpasterskich, kiedy proboszcz przybliżał ideę posługi katechisty. - Zapewne zostałam natchniona przez Ducha Świętego, bo słuchając poczułam, że to jest moja droga. Po Mszy św. poszłam do proboszcza i poprosiłam, żeby mnie zgłosił - wspominała Lucyna Turowska z parafii Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski w Gromie. - Pomyślałam, że jestem na takim etapie życia, że tego potrzebuję. Poza tym nasza parafia jest wiejska, jest jedynie proboszcz, który musi posługiwać jeszcze w Nowym Dworze i Trelkowie, co wymaga wiele czasu. Potrzebuje pomocy, osób zaangażowanych i otwartych na drugiego człowieka - wyjaśniała.
Z obserwacji wie, że współczesny człowiek coraz częściej mówi sobie, że bez Boga da się żyć. - A ja wiem, że bez Boga nie jest łatwa droga. Wszystko, co się w moim życiu dzieje, dzieje się po coś. Dziś wiem, że idę do kościoła, by spotkać się z Bogiem, by nakarmić się Nim. Postawa żywej relacji z Bogiem opartej na słowie Bożym, modlitwie i sakramentach jest świadectwem dla innych, dla rodziny, dzieci. Jednak czasem nie wystarczy świadectwo czynów. Trzeba stanąć i głosić, że Bóg jest miłością, że jest nieustannie obecny w naszym życiu - podkreślała Lucyna.
Podczas rekolekcji, które odbywały się w Domu Rekolekcyjnym Domus Mariae w Gietrzwałdzie, Mszy św. z błogosławieństwem przewodniczył abp Józef Górzyński. - Treści, które rozważaliście i zadania, do których się przygotowujecie, wymagają nie tylko intelektualnego, a także głębszego duchowego zrozumienia - mówił na wstępie metropolita warmiński. Wskazywał na św. Augustyna, doktora Kościoła, który był świetnie wykształcony i w momencie nawrócenia odkrył wymiar duchowy. - Doświadczył, jak ważną kwestią jest spotkanie z prawdą, która ma wymiar nie tylko intelektualny, a również duchowy oparty na wierze - przypominał pasterz.
W homilii abp Józef Górzyński rozwinął tę myśl dotyczącą prawdy. Przywoływał postać św. Pawła, który znał mądrość pochodzącą od Boga zawartą w tradycji żydowskiej, jak i mądrość rozumu przekazywaną wraz z myślą grecką. - To są te dwie rzeczywistości, które człowiek powinien posiadać. Czy to jednak wystarczy? Bo jak w jednej, tak i w drugiej tradycji brakuje tego, na co zwraca uwagę św.
Paweł - brakuje Jezusa Chrystusa. Paweł, który doświadcza tego na sobie, staje się pierwszym mocnym głosicielem prawdy, która przychodzi w Chrystusie i która ma bardzo specjalny wymiar, którego nie ma ani w tym, co jest objawieniem Bożym w Starym Testamencie, ani tego nie niesie w sobie także mądrość rozumu, związana z myślą grecką. Mądrość jest darem Boga, który otrzymujemy dzięki dziełu zbawienia, które zostało dokonane w Jezusie Chrystusie. To jest łaska Boża - wyjaśniał abp Górzyński.
Warmińska Szkoła Katechistów - homilia abp Józef GórzyńskiKrzysztof Kozłowski
Przytaczał wyznanie św. Augustyna: „Późno Cię umiłowałem, Piękności tak dawna, a tak nowa, późno Cię umiłowałem! A oto Ty byłeś we mnie, a ja byłem na zewnątrz; tam Cię szukałem”. Początkiem drogi nawrócenia Augustyna było spotkanie ze św. Ambrożym, którego celem był spór o prawdę. To wówczas Ambroży zwrócił uwagę na fakt, iż prawda, o której mówi, to nie jest prawda, do której się dąży w oparciu o poszukiwania intelektualne; to jest prawda, na którą trzeba się otworzyć, bo ona się objawia w Chrystusie. - Augustyn zrozumiał, że nie chodzi o poznanie, które jest wysiłkiem intelektualnym, ale o poznanie przez miłość. Tak dochodzi się do Prawdy. Pięknie tłumaczył to papież Benedykt XIV. Mówił, że chrześcijaństwo jest jedyną religią, która przyjmuje obie drogi poznania. Ona rodzi się wtedy, kiedy dojrzała myśl ludzka gotowa jest do przyjęcia objawienia - podkreślał pasterz.
- Odnosząc to do was, można powiedzieć, że abyście posługiwali w Kościele, chodzicie na zajęcia intelektualne. To grecka droga, która nie wystarczy. Dlatego trzeba w zachwycie rzucić się na kolana, trzeba się modlić, trzeba przeżyć rekolekcje, czyli otworzyć się na duchowy wymiar poznania, który jest poznaniem przez łaskę Bożą, tak jak poznał Prawdę św. Paweł pod Damaszkiem - mówił metropolita warmiński.
- Życzę wam, aby te dwa wymiary właściwe dla każdego powołanego i posłanego były obecne w waszym życiu i doprowadziły was do relacji z Prawdą, która ma imię, jest osobą, która kocha i chce być kochana. Dla chrześcijanina poszukiwanie prawdy, to nie jest refleksja nad jakąś ideą, to relacja z Bogiem, który jest miłością. Życzę wam, abyście swój udział w misji Kościoła przeżywali w autentycznej relacji z Bogiem i w gorliwości, która powinna charakteryzować ucznia Chrystusa - zwrócił się do uczestników rekolekcji metropolita warmiński.









