Aniele dobroci

Ks. Piotr Sroga

|

Posłaniec Warmiński

publikacja 26.04.2012 02:31

Minęły dwa lata od śmierci biskupa polowego, który był Warmiakiem. Wspomnienia jednak są nadal tak żywe, że wiele osób ze wzruszeniem i łzami w oczach mówi o spotkaniach z wyjątkowym człowiekiem.


Podczas spotkania oddano hołd śp. bp. Płoskiemu Podczas spotkania oddano hołd śp. bp. Płoskiemu

Wkatastrofie samolotu w Smoleńsku zginął dwa lata temu bp Tadeusz Płoski, pochodzący z Warmii. Od tego czasu powstało wiele inicjatyw upamiętniających jego imię. Jest w Olsztynie ulica jego imienia i szkoła w Kłębowie pod jego patronatem. Środowisko Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie zorganizowało 19 kwietnia międzynarodową konferencję „Fides et bellum. Pamięci Biskupa, Profesora, Generała Tadeusza Płoskiego”. Po porannej Mszy św., której przewodniczył abp Wojciech Ziemba, otworzono wystawę zdjęć o bp. Tadeuszu. Potem rozpoczęła się część wspominkowa.


Przede wszystkim 
dobry człowiek


– Każdy, kto miał okazję spotkać bp. Płoskiego, pamięta, że jego człowieczeństwo nie było oparte na godnościach, stopniach czy tytułach naukowych, lecz na pokorze i szacunku do drugiego człowieka – mówił prof. Bronisław Sitek, dziekan Wydziału Prawa i Administracji. W wystąpieniu profesora znalazły się także wątki osobiste. – Pamiętam naszą rozmowę w przeddzień jego śmierci. Kreśliliśmy wspólnie plany na przyszłość. Pamiętam do dzisiaj uścisk jego dłoni na pożegnanie. Było to 9 kwietnia 2010 roku, około godz. 23.00. Niespełna 10 godzin przed tragiczną śmiercią. Tamtego wieczoru był przepełniony troską o żołnierzy i ordynariat wojskowy w perspektywie dalszej reformy wojska w Polsce – wspominał.
W wypowiedziach pojawiało się także stwierdzenie, że bp Tadeusz był jednym z bardziej lubianych wykładowców wydziału. Pomimo wielu zajęć duszpasterskich nie opuszczał wykładów i czynnie uczestniczył w życiu uczelni. Studenci zapamiętali jego życzliwość i fakt, że zawsze miał czas na rozmowę. Charakterystycznym sformułowaniem, które wspomina się do dziś, było „aniele dobroci”. Tak mówił do żaków.


Pierwsza rodzina


Na konferencji obecni byli siostra i brat bp. Płoskiego. Do wątku rodzinnego nawiązał abp Wojciech Ziemba. – Chciałbym podkreślić rodzinność bp. Tadeusza. Śmiem powiedzieć, że wojsko znało swojego duszpasterza, ale nie mniej znało jego rodziców i rodzeństwo. W przeddzień odlotu do Smoleńska zaprosił do siebie matkę i najbliższych. To piękna cecha człowieka, który podejmując wielkie zadania, nie zapomina o podstawowych więzach i szacunku dla najbliższych – wspominał metropolita warmiński.
W wielu wypowiedziach pojawiał się wątek osobisty. Przywołano wspomnienia różnych wydarzeń, rozmów i inicjatyw, które dotyczyły bp. Płoskiego. Wszystkie zostały spisane i wydane drukiem.


Walka o pamięć


W imieniu parlamentarzystów wystąpił poseł Jerzy Szmit. – Jeśli chcemy opisać tę wielką osobowość, musi paść jeszcze jedno słowo: patriotyzm. Dlatego że był patriotą, musiał towarzyszyć prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu w pielgrzymce do Katynia. Musiał się pokłonić i złożyć hołd żołnierzom Rzeczypospolitej. Musiał tam być, aby przypomnieć światu o zbrodni, o której świat chciał zapomnieć. Musiał stanąć nad grobami żołnierzy, bo tak rozumiał swoje powołanie – mówił poseł. Prof. Tadeusz Jasudowicz przedstawił swoje wspomnienie w formie listu-modlitwy napisanego do bp. Tadeusza. – Tragedii smoleńskiej wspominać nie będę, bo ona żyje, żyje szarpiącym bólem i chmurą pogardy ratlerków, tych, co szczekali, by Twego prezydenta na Wawel nie dopuszczać. (…). Święty Tadeuszu, boś do Wszystkich Świętych przyjęty przecież, spoglądaj na mnie z góry. Na moją rodzinę, na kortowską rodzinę wydziału, na wszystkich, którzy we wdzięcznej pamięci Ciebie chowają. I wspieraj nas – modlił się profesor.
Oprócz części wspominkowej odbyła się także konferencja naukowa, podczas której zaprezentowano dorobek naukowy śp. bp. prof. Tadeusza Płoskiego. Wystąpił Reprezentacyjny Zespół Artystyczny Wojska Polskiego. W konferencji wzięli udział naukowcy, politycy, samorządowcy, kapelani wojskowi, duchowni i studenci. Aż trudno uwierzyć, że tak wielka liczba osób może mieć tak dobre wspomnienia o jednym człowieku.