Żeby nie gadali

Posłaniec Warmiński 48/2013

publikacja 28.11.2013 00:15

O cenzurze pieśni, ginącej tradycji warmińskiej i próbach śpiewu z ks. dr. hab. Sławomirem Ropiakiem rozmawia ks. Piotr Sroga

– Obecnie trwają prace nad zbiorem pieśni kościelnych
dla warmińskich parafii
– mówi ks. Ropiak – Obecnie trwają prace nad zbiorem pieśni kościelnych
dla warmińskich parafii
– mówi ks. Ropiak
ks. Piotr Sroga /GN

Ks. Piotr Sroga: Śpiew towarzyszył zawsze Warmiakom. Czy był on tak samo intensywnie obecny w sferze religijnej jak w biesiadnej?


Ks. dr hab. Sławomir Ropiak: Na Warmii na pewno był śpiewany pacierz. Były to recytacje na podobnych tonach. Najstarszymi źródłami są rękopisy, gdyż na tych terenach znana była w przeszłości funkcja ludowych śpiewaków. Oni zapisywali teksty w zeszytach, a inni za nimi śpiewali. Była to żywa tradycja śpiewu ludowego. Obrzędowość była bardzo rozbudowana, gdyż śpiewano po domach na przykład w czasie całonocnych czuwań przy zmarłym. To było jednak poza kontrolą duchowieństwa i na pewno nie były to pieśni liturgiczne. Zresztą pojęcie pieśni liturgicznej wprowadził dopiero Sobór Watykański II. Wcześniej mówiono o pieśniach nabożnych, śpiewach nabożnych lub śpiewach kościelnych.


Jakie miejsce miał dawniej śpiew we Mszy św.? 


Trzeba pamiętać, że śpiewy towarzyszyły liturgii w specyficzny sposób. Ksiądz odprawiał Mszę św. tyłem do ludzi, po cichu i po łacinie. Wierni w tym czasie odmawiali Różaniec, odprawiali Drogę Krzyżową i śpiewali różne ludowe pieśni. Było takie zalecenie, aby wierni śpiewali i w czasie liturgii nie rozmawiali. Dla bardziej wykształconych, którzy umieli czytać, pojawiły się z czasem modlitewniki. Sobór pieśni ludowe uznał za liturgiczne. Oczywiście te, które przeszły przez cenzurę i posiadały imprimatur. Później, w XIX wieku, gdy powstawały śpiewniki, biskupi dawali je do cenzury. Na Warmii były drukarnie, które drukowały śpiewniki w języku niepoprawnym i z treściami teologicznie wątpliwymi. Dlatego biskupi warmińscy zaczęli wprowadzać śpiewniki diecezjalne. Niemieckie i polskie. Ważnym dziełem był „Zbiór pieśni nabożnych” z roku 1858. Śpiewnik ten doczekał się aż sześciu wydań.


Jak długo przetrwała ta warmińska nuta w kościelnych kancjonałach? 


Tradycja warmińska w śpiewnikach dotrwała do 1885 roku. Wtedy zastąpiono repertuar warmiński tradycją pelplińską. Stwierdzono, że jest zbyt mało rodzimych pieśni i zapożyczono część ze „Zbioru pieśni pelplińskich” ks. Kallera. W tym zaś śpiewniku było wiele utworów ogólnopolskich. Istniało także opracowanie organowe do tego śpiewnika ks. Mazurowskiego. Ta tradycja wyparła wersje warmińskie. Na Warmii nie drukowano dla ludności polskiej śpiewników z nutami, gdyż byłyby za drogie. Polaków było mniej i zazwyczaj należeli do uboższej warstwy społeczeństwa. Dlatego śpiewnik Mazurowskiego był zalecany dla organistów. Później, przy następnych wydaniach, po 1900 roku, zaczęto sugerować, aby były warmińskie wydania. S. Józefa Krauze, która zajęła się tym tematem, wspomina suplement do „Zbioru pieśni nabożnych”. Był on wydany w Lipsku. Nie było to jednak pełne opracowanie śpiewnika warmińskiego.


Oprócz nurtu pieśni niemieckiej obecny był również zestaw pieśni w języku polskim. Czy istniały jakieś środowiska dbające o ich wykonywanie?


Część południowa Warmii charakteryzowała się dużą aktywnością polskiej ludności. Były parafie, w których księża wygłaszali w niedzielę w dwóch językach – w niemieckim i polskim. Na początku XX wieku biskupi pisali także listy pasterskie po polsku. Prężnym ośrodkiem polskości był Brąswałd, gdyż tam działał ks. Walenty Barczewski. On też w roku 1898 wydał swój śpiewnik. Uniknął cenzury kościelnej, ponieważ zebrał w nim pieśni posiadające już imprimatur. Później włączono go do zespołu opracowującego śpiewnik diecezjalny. Drugim ośrodkiem polskiego śpiewu był Gietrzwałd, oczywiście po objawieniach. Pojawiło się Towarzystwo Polaków na Warmii, które opracowało zbiór pieśni polskich. Wielki wkład w rozwój śpiewu polskiego miał wieloletni organista z Gietrzwałdu Józef Klatt. Pracował tam przez 48 lat. Jego śpiewnik funkcjonował jeszcze po II wojnie światowej, choć był przeznaczony dla organistów i nie zawierał słów wszystkich zwrotek.


II wojna światowa zmieniła zupełnie strukturę ludności na Warmii. Czy w kościołach ludzie potrafili śpiewać te same pieśni? 


Po wojnie korzystano na Warmii ze śpiewnika ks. Genei, złożonego z typowo ogólnopolskich pieśni. I on już zupełnie nie przystaje do tradycji warmińskiej. Trzeba pamiętać, iż po wojnie przybyli na Warmię ludzie z różnych stron Polski i przynieśli ze sobą swoje tradycje muzyczne. Powstał taki kocioł kulturowy. Później na Warmii pojawia się ks. Wojciech Lewkowicz, który przyjeżdżał tu w czasie, gdy ordynariuszami był bp Wilczyński. Prowadził on w Olsztynie szkołę organistowską, a po nim jego uczeń ks. Kazimierz Narodzonek. Dlatego to w diecezji warmińskiej rozpowszechnił się śpiewnik z nutami ks. Lewkowicza, który miał 12 wydań – ostatnie w 1982 roku.


Czy obecnie planowane jest wydanie śpiewnika warmińskiego? 


Od kilku lat trwa praca nad śpiewnikiem w naszej archidiecezji. Początkowo miał to być śpiewnik specjalnie dla Warmii. Jednak w trakcie prac stwierdziliśmy, że jest to niezwykle trudne. W tej chwili pracujemy nad stworzeniem jak najbardziej obszernego zbioru pieśni kościelnych, z którego każdy mógłby korzystać. Gdyby ktoś chciał wykonać wszystkie te pieśni, roku kościelnego mu nie starczy. W poszczególnych parafiach istnieją różne tradycje śpiewacze. Chodzi o repertuar, ale także o wykonanie pieśni. To wszystko trzeba uwzględnić.


A jakie miejsce w liturgii ma śpiew gregoriański?


We wszystkich dokumentach kościelnych śpiew gregoriański określany jest jako pierwszy i najważniejszy. Bardzo mądry w tym względzie był bp Maksymilian Kaller. Wydał jeszcze przed II wojną światową list na temat śpiewu w duszpasterstwie. Twierdził, że lepiej śpiewać dobrze po niemiecku niż byle jak po łacinie. Śpiew liturgiczny musi być modlitwą. Zalecał, aby robić próby śpiewu dla parafian. Warmiacy pięknie śpiewali pełnym głosem. Bp Kaller zalecał, aby na każdej próbie proboszcz wygłosił krótkie pouczenie.