Pytanie z rachunku sumienia

Krzysztof Kozłowski

|

Posłaniec Warmiński 01/2014

publikacja 02.01.2014 00:00

Podsumowanie roku. Wszystko, co nie jest Boże, przemija. Często zdajemy sobie z tego sprawę właśnie w tym czasie, kiedy zmienia się data w kalendarzu, odchodzi STARY rok, a przed nami pojawiają się kolejne wyzwania.

 Co dzień w każdej z parafii kapłani służą, organizując czuwania. W Rychnowie ks. Krzysztof Niespodziański zainicjował nowennę do MB Radosnej Co dzień w każdej z parafii kapłani służą, organizując czuwania. W Rychnowie ks. Krzysztof Niespodziański zainicjował nowennę do MB Radosnej
Krzysztof Kozłowski /GN

Media zarzucają nas podsumowaniami, ekonomiści mówią o pieniądzach, politolodzy o najważniejszych wydarzeniach politycznych minionego roku, media plotkarskie o największych sensacjach, a w rodzinach malujemy kolejne plany, wspominamy tych, którzy odeszli, i robimy postanowienia, które mają zmienić nas, nasze prywatne życie i złe przyzwyczajenia. Minął kolejny rok. Jaki on był? To wie najlepiej każdy z nas, bo dla każdego był innym czasem. Ale przecież nie żyjemy tylko we własnym rodzinnym świecie, w Polsce pełnej polityki. Żyjemy przede wszystkim w Kościele, tworzymy go, tu mamy oparcie w innych. Jaki ten rok była dla naszego warmińskiego Kościoła?

Święta Warmia

W minionym roku Kościół warmiński obchodził jubileusz 770. rocznicy utworzenia diecezji warmińskiej. 29 lipca 1243 r. powołano do istnienia tzw. diecezje pruskie – chełmińską, pomezańską, sambijską oraz warmińską. Początki organizacji kościelnej na ziemiach pruskich wpłynęły na powstawanie organizacji samorządowych, a także, w pewnym stopniu, organizacji państwowej na terenie obecnej archidiecezji warmińskiej. Główne uroczystości jubileuszowe odbyły się w katedrze Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny we Fromborku, a Mszy św. dziękczynnej przewodniczył Wielki Mistrz Zakonu Krzyżackiego Bruno Platter. Razem z nim Eucharystię koncelebrowali metropolita warmiński abp Wojciech Ziemba, bp Jacek Jezierski, bp Julian Wojtkowski, bp Jan Styrna oraz bp Jerzy Mazur. – Ziarno wiary ponad 200 lat wcześniej siali tu misjonarze męczennicy – św. Wojciech i św. Bruno z Kwerfurtu. Po nich cystersi i wreszcie teutoński zakon NMP, czyli zakon krzyżacki. Stworzone w 1243 roku struktury kościelne dały podstawy do tworzenia struktur samorządowych, państwowych, a zwłaszcza naukowych, których świadectwem na zawsze pozostaną Mikołaj Kopernik oraz Wyższe Seminarium Duchowne „Hosianum”. Istniejąca od 1565 roku uczelnia włączyła swoją tradycję naukową w Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie – podkreśla abp Ziemba.

Nasze zgromadzenie

W tym roku również zakonnice ze Zgromadzenia Sióstr św. Katarzyny Dziewicy i Męczennicy obchodziły jubileusz 400. rocznicy odejścia do domu Ojca ich założycielki bł. Reginy Protmann. Jako 19-letnia dziewczyna, w 1571 r. podjęła się rzeczy niezwykłej – opuściła dom i zaczęła służyć ludziom. Wówczas w Kościele katolickim nie było zgromadzenia, które umożliwiałoby kobietom służenie innym poza furtą. Wszystkie klasztory były o klauzurze zamkniętej. A Regina potrzebowała czegoś innego – służenia ludziom. Pochodziła z jednej z najbogatszych rodzin braniewskich. „Poznała marności uciech światowych, poczuła do nich wstręt i niechęć” – opisuje jezuita Engelbert Keilert, kaznodzieja i spowiednik Reginy Protmann. Jako pierwsza w Kościele katolickim założyła zgromadzenie żeńskie, które – nie będąc ograniczone ślubami uroczystymi (zastąpiła je klauzulą zwykłą, tzw. biskupią i ślubami prostymi) – mogło służyć ludziom poza murami klasztornymi. Stworzyła regułę Zgromadzenia Sióstr św. Katarzyny Dziewicy i Męczennicy, a siostry katarzynki na stałe wpisały się nie tylko w codzienne życie mieszkańców Warmii, ale też współtworzyły jej kulturę i sztukę. Regina zmarła 18 stycznia 1613 r., została beatyfikowana 13 czerwca 1999 r. przez papieża Jana Pawła II. – Dla nas jest to wielka radość z tego, że mamy założycielkę, która tak ukochała Warmię, Boga i człowieka. Myślę, że jest dla nas wielkim wyzwaniem, aby jej posłannictwo kontynuować, odnowić charyzmat i nim żyć. Przygotowanie tej uroczystości jeszcze raz uświadomiło nam, jaki wielki wkład ona wniosła w życie Warmii i Kościoła – mówi s. Natalia Śliwa CSC. Obecnie katarzynki mają swoje domy zakonne na całym świecie.

Odnowienie wiary

Ten rok w warmińskim Kościele był nieustannym zgłębianiem naszej wiary. Oczywiście, miało to związek z przeżywanym Rokiem Wiary, ale przede wszystkim z rekolekcjami ewangelizacyjnymi i peregrynacją wizerunku Matki Miłosiernej w parafiach archidiecezji. A o tym, że przynoszą one dobre owoce, może przekonać się każdy z nas, uczestnicząc w modlitewnych spotkaniach. – Cuda dokonują się na każdych rekolekcjach, w każdej parafii. Ale te największe nie są spektakularne, bo nie widać ich wprost. Mam przeświadczenie, że one dokonują się wewnątrz ludzkich serc. Kiedy rozpoczynaliśmy od rekolekcji w Gietrzwałdzie, nie byliśmy w stanie przewidzieć, co one mogą przynieść. Bo mamy założenia, przemyślany i „omodlony” program, ale co będzie się dziać? Tego nie wiedzieliśmy. Nie wiedzieliśmy, jak ludzie będą reagować, bo to nie są rekolekcje statyczne, że wychodzi ksiądz, staje za amboną i mówi. Podczas tych rekolekcji są takie momenty, które wymagają aktywności, wyjścia z ławek, podejścia do Jezusa Chrystusa ukrytego w Najświętszym Sakramencie – mówi ks. Tomaszem Pocałujko, który prowadzi wraz z grupą rekolekcje ewangelizacyjne.

Bolesne odejścia

W tym roku musieliśmy się pożegnać z kapłanami, których powołał do siebie Bóg Ojciec. Każdy z nich służył nam, wiernym. Każdy pozostawił po sobie wielkie dzieło ewangelizacji, pocieszenia, udzielonych sakramentów. Najbardziej znanym był ks. inf. Julian Żołnierkiewicz. – W zamkniętej księdze życia ks. Juliana mowa jest o rodzinnych wschodnich Kresach Rzeczypospolitej. O szukaniu miejsca, które stanie się nową ojczyzną. O kształtowaniu się powołania młodego Juliana. I wreszcie zapisany radykalny krok, aby w kapłaństwie służyć Bogu i Kościołowi i każdemu człowiekowi – mówi abp Wojciech Ziemba. Podkreślał, że praca duszpasterska zmarłego kapłana zawsze wykraczała poza granice parafii. – Był duszpasterzem o poetyckiej, a może raczej wschodniej duszy. Swoją franciszkańską wrażliwość na żywy świat podkreślił sam w swoim testamencie, gdzie czytamy: „Nigdy nie zabiegałem o dobra materialne. Starałem się służyć ubogim i za św. Franciszkiem opiekowałem się dziełem dobrego Boga – światem przyrody, zwierzętami” – cytował ordynariusz. – Z wiarą dziękujemy Bogu za tę księgę zamykającą w sobie 82 lata życia ks. Juliana. Została zapisana różnymi treściami. Jest w niej mowa i o trudach kapłańskiego życia, zwątpieniach, rozczarowaniach, i ludzkiej niewdzięczności czy po prostu o ludzkiej słabości. Z pewnością każdy dzień, miesiąc i rok pozwalał mu pełniej uświadamiać sobie znaczenie jego prymicyjnego zawołania: „Wiem, Komu zawierzyłem”. On pamiętał, że trzeba rozliczyć się przed Bogiem z daru wiary. Jego życie było do końca modlitwą i świadectwem.

Małe wydarzenia

W każdej z naszych parafii i wspólnot miały miejsce ważne wydarzenia. Małe i większe jubileusze, spotkania, które zmieniły nasze życie, cuda i bolesne chwile, kiedy wydawało się, że Bóg jest gdzieś daleko. Każdy z nas zapisał w tym roku kilka kartek we własnej i parafialnej księdze życia. W Rychnowie wierni gromadzili się na nowennach do Matki Bożej Radosnej, by z Jej życia czerpać przykłady Bożej radości. Młodzi przyjeżdżali do Rybak, by tu, wśród ciszy i w pięknie przyrody, odszukać Boga. Pracownicy i młodzież skupiona wokół Caritas oddawali się pracy na rzecz innych ludzi, by im pomóc, ulżyć w cierpieniu czy też złagodzić skutki przeżywanego ubóstwa. Kapłani wytężali Boże muskuły, by w pełni oddać się pracy duszpasterskiej, prowadzić świetlice parafialne, wyjeżdżać z wiernymi na pielgrzymki, trwać w konfesjonałach, organizować festyny, uroczystości czy bożonarodzeniowe jasełka. Jaki był ten rok? To pytanie niczym wyjęte z codziennego rachunku sumienia. Był lepszy? Gorszy? A może raczej – czy ja byłem lepszy? Czy ja zrobiłem więcej dobrych uczynków? Jaki był ten rok, kiedy odrzucimy otaczające nas przemijanie, a pozostawimy to, co wieczne? To trudne pytanie.•