Daj innym czas

Krzysztof Kozłowski

|

Posłaniec Warmiński 42/2018

dodane 18.10.2018 00:00

– Trzeba umieć się uśmiechać i trzeba umieć tym uśmiechem zarażać – mówi Ola.

Ponad 100 licealistów postanowiło  poświęcić swój czas innym. Ponad 100 licealistów postanowiło poświęcić swój czas innym.
Zdjęcia Krzysztof Kozłowski /Foto Gość

50 procent naszych uczniów uczęszcza na lekcje religii, reszta nie. Zastanawiałem się, co łączy obie grupy. Okazało się, że czynnikiem, który zespala, jest... dobro w sercu. Ono nas łączy, angażuje i daje możliwość spojrzenia głębiej w człowieka, zadania sobie pytania, skąd to dobro pochodzi. Jako ksiądz znam odpowiedź, ale młodzi są jakby w przedsionku tej tajemnicy – mówi ks. Dawid Hulecki.

Przez rok kapłan prowadził w szkole formację młodych. Mówił o człowieczeństwie, pomocy drugiemu, co miało ich doprowadzić do podjęcia decyzji o włączeniu się w wolontariat. – Dziś można wszystko kupić, dostać dzięki układom. Ale tak naprawdę tym, co możemy prawdziwie dać drugiemu, co jest tak bezcenne i wyjątkowe, jest nasz czas – dodaje. Pod koniec roku szkolnego licealiści mieli podjąć decyzję, przemyślać ją jeszcze przez wakacje. Wszystko po to, aby na spotkaniu z przedstawicielami różnych organizacji dojrzale zdecydować, czy są już gotowi na to, by swój czas poświęcać innym. Minęły wakacje, jeszcze kilka okazji do dyskusji i w końcu najważniejsze spotkanie z tymi, którzy pomocy wolontariuszy potrzebują. A młodzi? Przyszli i to bardzo licznie. Obecnych było ponad stu licealistów.

Najpiękniejszy dowód

Poznali miejsca, gdzie mogą realizować się w czynieniu dobra. Dom dziecka, szpital dziecięcy, Dom Samotnej Matki Caritas czy Hospicjum im. św. Jana Pawła II. – Potrzeba osób, które włączą się w tworzenie wydarzeń w naszej placówce. Wolontariusze pomagają w organizacji wydarzeń, choćby balów andrzejkowych, karnawałowych. Oczywiście trzeba mieć na uwadze specyfikę naszych wychowanków. Nie zawsze wolontariusz spotyka się z wdzięcznością, co nie jest proste do zaakceptowania. Dlatego tak ważna jest łatwość nawiązywania kontaktów i budowania relacji opartych na zaufaniu i miłości. A nade wszystko przeświadczenie, dlaczego pomagam, że to jest bezinteresowność, poczucie radości z dobra, które się daje, bez względu na to, czy ktoś podziękuje – mówi Małgorzata Saniuk z Centrum Placówek Opiekuńczo-Wychowawczych w Olsztynie. O pomocy chorym dzieciom mówił kapelan Szpitala Dziecięcego w Olsztynie ks. Michał Tunkiewicz. – Młodzież jest potrzebna, by wspomagać nas w duszpasterstwie szpitalnym. Trzeba pomóc w organizacji Mszy św., uroczystości Pierwszej Komunii, bierzmowania czy spotkań okolicznościowych, chociażby rocznicy wizyty Jana Pawła II w naszej placówce. Wielkim bogactwem takiego wolontariatu jest spojrzenie na świat z innej perspektywy, jaką jest cierpienie człowieka. To ubogaca, pozwala na prawidłowe kształtowanie hierarchii wartości. Co pewien czas robimy spotkania formacyjne dla wolontariuszy. Siadamy przy stole, są kawa, herbata, nieco słodkości, i rozmawiamy. Najpiękniejszym dowodem naszej miłości do bliźniego jest mój czas, który daję drugiemu człowiekowi. To chrześcijańska dojrzałość – podkreśla ks. Tunkiewicz.

To jest inny świat

Wśród uczniów jest Aleksandra. Już wcześniej zdecydowała, że chciałaby pomagać chorym dzieciom. – Myślę, że to dobre doświadczenie, nie ciekawe, a dobre. Oczywiście, mam obawy. Szpital jest innym światem, rzeczywistością, o której często nie chcemy myśleć. Wchodząc tam, stajemy przy ludziach, dla których nasze codzienne wartości – że coś mam, coś kupiłam – nie istnieją. A tu trzeba pochylić się nad dzieckiem, uśmiechać się i tym uśmiechem zarażać. Trzeba organizować wydarzenia, odrywać od trudnych przeżyć. Myślę, że to jest największe wyzwanie – mówi Aleksandra.