Nie udało się ich złamać

Łukasz Czechyra

|

Posłaniec Warmiński 1/2019

publikacja 03.01.2019 00:00

– Nie mogliśmy się spokojnie modlić nawet w czasie wolnym – wspomina ks. Henryk Nowak.

▲	Na otwarciu pojawiło się wielu kapłanów, którzy doświadczyli szykan ze strony władz PRL. ▲ Na otwarciu pojawiło się wielu kapłanów, którzy doświadczyli szykan ze strony władz PRL.
zdjęcia Łukasz Czechyra /Foto Gość

Na ekspozycji „Służba alumnów w Ludowym Wojsku Polskim w latach 1959–1980” znajdują się zdjęcia, dokumenty i wspomnienia kleryków, którzy odbywali służbę w jednostkach wojskowych. – Dokumenty pokazują, jak zajadła to była walka i jak wiele ówczesnych instytucji stanęło przeciwko młodym ludziom, żeby wybić im z głowy zamiar bycia kapłanem – mówi Renata Gieszczyńska, kurator wystawy. – Stwarzano wiele utrudnień, szczególnie jeśli chodziło o praktyki religijne.

Nie mogliśmy się spokojnie modlić nawet w ramach czasu wolnego. Były też okresy, że nie byliśmy kilka miesięcy na Mszy św., bo do kościoła mogliśmy iść tylko w ramach przepustki do miasta. Ale te obostrzenia mocno nas łączyły i dzięki temu stanowiliśmy zwartą, jednolitą grupę, dzięki czemu mogliśmy przeciwstawić się niektórym działaniom – opowiada ks. prał. Henryk Nowak, proboszcz parafii Bożego Ciała w Poznaniu. – Władze w PRL włączały alumnów do wojska, bo była to metoda pewnego rodzaju nacisku czy represji. Był to wyraz może bezradności władz albo prób podporządkowania – uważa biskup elbląski Jacek Jezierski, który zasadniczą służbę wojskową odbył w kleryckiej jednostce w Bartoszycach w latach 1968–1970. Dodaje, że dwa lata w wojsku to czas doświadczeń dobrych i złych, bywały okresy łagodniejsze i bardziej surowe, ale taka forma represji jednoczyła. – Bardzo często było tak, że dążenie do ideowego złamania kleryków właśnie ich integrowało, czuli się braćmi w tym bardzo trudnym, ale wspólnym doświadczeniu – mówił abp Józef Górzyński.