Bóg, który pozwala przełamywać stereotypy

ks. Dariusz Sonak

|

Posłaniec Warmiński 3/2019

publikacja 17.01.2019 00:00

Miejsca po synagogach żydowskich na Warmii i Mazurach nie tylko przypominają o historii, ale są też wezwaniem do modlitwy.

– Ten dzień to odpowiedzialne i ważne wyzwanie – mówi ks. Maciej Bartnikowski. – Ten dzień to odpowiedzialne i ważne wyzwanie – mówi ks. Maciej Bartnikowski.
Zdjęcia ks. Dariusz Sonak /Foto Gość

Od 1998 r. w Kościele w Polsce 17 stycznia obchodzi się Dzień Judaizmu. Poszukiwania tego, co łączy te dwie religie, sięgają Soboru Watykańskiego II i dokumentu „Nostra aetate” – deklaracji o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich. – Prekursorem był Jan XXIII, który raz jeden kazał zatrzymać samochód, aby pobłogosławić rzymskich Żydów wychodzących po szabasowym nabożeństwie.

On też w 1960 r. podczas powitania delegacji żydowskiej w Watykanie rozłożył szeroko ręce i powiedział: „Ja jestem Józef, brat wasz” – opowiada ks. Maciej Bartnikowski, dyrektor Warmińskiego Wydawnictwa Diecezjalnego. Czemu ma służyć taki dzień w Kościele? – Ma on umożliwić spotkanie przedstawicieli dwóch wielkich religii, by zatrzymać się nad słowem Bożym i wspólnie się pomodlić. Wydaje się, że to proste, ale ten dzień to odpowiedzialne i ważne wyzwanie. Nie przychodzimy, by pielęgnować urazy i wyliczać błędy czy też rozwodzić się nad uprzedzeniami i stereotypami. Chcemy budować wzajemną przyjaźń i zrozumienie, zgodę i pokój. Przebaczać popełnione względem siebie winy – mówi ks. Maciej.

Ważna jest pamięć

Na Warmii i Mazurach przed wojną społeczność żydowska była bardzo liczna. Świadczą o tym pozostałości po synagogach w Barczewie, Mrągowie, Dąbrównie, Kętrzynie, Nidzicy, Ornecie, Ostródzie, Szczytnie czy też w samym Olsztynie. Po wojnie sytuacja zmieniła się jednak diametralnie. Większość została wywieziona przez Niemców do obozów koncentracyjnych. Inni wyjechali. W trakcie ostatniego spisu narodowego na Warmii i Mazurach, w 2002 r., tylko 19 osób zadeklarowało żydowską narodowość. Czy to znaczy, że Dzień Judaizmu nie dotyczy tych terenów, ponieważ nie ma dla kogo organizować tego dnia? Brakuje też synagogi, gdzie gromadzą się na modlitwie Żydzi.

– Musimy pamiętać, że jest to inicjatywa Kościoła w Polsce i dlatego miejscem spotkania może być świątynia katolicka. Ten dzień skierowany jest głównie do nas, chrześcijan. Z tej drogi nie ma odwrotu. Ważna jest pamięć o Żydach, ponieważ pomaga nam zrozumieć to, co nas łączy: obie religie nawiązują do Boga Abrahama, Izaaka i Jakuba, mają wspólne dziedzictwo, które zawiera się w Dekalogu danym Mojżeszowi na górze Synaj; losy chrześcijan i Żydów są ze sobą bardzo złączone – tłumaczy ks. Bartnikowski.

Kochający Ojciec

Tegorocznemu Dniowi Judaizmu towarzyszy hasło: „Nie przychodzę, żeby zatracać” zaczerpnięte z Księgi Ozeasza. – Tegoroczne hasło możemy zrozumieć tylko w kontekście historii tego proroka. Samo znaczenie jego imienia – Jahwe jest zbawieniem – daje wyraźną wskazówkę. Przedstawia on nam Boga, który jest jak ojciec, który przychodzi, by okazać miłość. Dlatego ten dzień ma na celu ukazanie, że najważniejsza jest miłość Boga i człowieka, która przejawia się w codzienności, wszędzie i wobec wszystkich bez wyjątku. Gdy patrzymy na Boga, który jest Miłością, uczymy się przełamywać niechęci, prostować czasem wypaczony obraz naszych religii oraz eliminować przejawy nienawiści i wszelkie uprzedzenia. To jest gwarantem autentycznego, opartego na prawdzie pojednania chrześcijańsko-żydowskiego – dodaje ks. Maciej.