Gorzkie jest słodkie

Krzysztof Kozłowski

|

Posłaniec Warmiński 7/2019

dodane 14.02.2019 00:00

Przychodzi żona do męża i mówi, że wstąpiła do zakonu, a już niedługo złoży profesję wieczystą. Co na to mąż?

▲	– Często pytają: „Proboszczu, w czym trzeba jeszcze pomóc?”. Radosne, zaangażowane – opowiada o. Robert Wołyniec OFM Conv. ▲ – Często pytają: „Proboszczu, w czym trzeba jeszcze pomóc?”. Radosne, zaangażowane – opowiada o. Robert Wołyniec OFM Conv.
Krzysztof Kozłowski /Foto Gość

Brzmi jak początek dowcipu, ale to nie żarty. Wiedzą o tym dobrze siostry ze wspólnoty Franciszkańskiego Zakonu Świeckich w Ostródzie. Sześć z nich w lutym przeżywało jubileusz ślubów. 25 lat temu profesję wieczystą złożyły: s. Ewa, s. Krystyna, s. Zofia, s. Anna, s. Kazimiera i s. Regina. – Obecnie wspólnota liczy 10 osób. Powstała w 1991 roku. Profesję wieczystą składałyśmy w 1994 roku. Spotykamy się dwa razy w miesiącu, w pierwsze czwartki i trzecie niedziele. Dziękujemy Bogu, że wytrwałyśmy we wspólnocie przez tyle lat.

Świadczymy o żywym Jezusie, modlimy się, rozważamy Pismo Święte. Po prostu otwieramy nasze serca przed Jezusem, aby je przemieniał – mówi s. Ewa, przełożona wspólnoty przy parafii św. Franciszka z Asyżu w Ostródzie. – Na ile możemy, pomagamy Kościołowi i parafii. Siostry są w kuchni, w kancelarii, sprzątają świątynię. Jeżeli proboszcz potrzebuje pomocy, są zawsze gotowe. Ślubowałyśmy żyć Ewangelią. Czy faktycznie jesteśmy siostrami? Tak, bo nosimy w sobie charyzmat świętości. Staramy się nieść Jezusa w nasze środowisko, do pracy, do rodzin. Jesteśmy siostrami z mężami i dziećmi – uśmiecha się.

Nasza droga

Wspomina profesję. – Byłam wówczas młodą dziewczyną. Pamiętam wzruszenie, płakałam. Miałam poczucie, że w moim życiu wydarzyło się coś niesamowitego. Kiedy składałyśmy śluby, dziękowałyśmy Bogu za powołanie, ale też przepraszałyśmy za niedociągnięcia, by Bóg dał nam wytrwanie do końca dni – mówi s. Ewa. Przytacza słowa św. Franciszka z Asyżu, kiedy ten, całując trędowatego, powiedział: „Bóg dał mi łaskę. To, co gorzkie, stało się słodkie”. – Chciałam, żebym i ja tak potrafiła żyć. Z latami problemów przybywa, ale to jest ta łaska, że gorzkie sytuacje z łaską Bożą są słodkie – uważa przełożona.

Początki wspólnoty wspomina s. Krystyna: – Tworzyła się nasza parafia. Pierwszym proboszczem był o. Zygmunt Tomporoski OFM Conv. Dzięki niemu zaczęła się tworzyć nasza wspólnota. Do profesji doszło osiem osób – jak osiem błogosławieństw... Każdej z nas zostało przypisane jedno błogosławieństwo, przez losowanie, co zostało uwiecznione w kronice. Nazywamy się siostrami, bo tak mówił św. Franciszek, dla niego każdy był bratem i siostrą. Fascynowało nas to, bo każda z nas wiedziała, że to jest dla nas droga nawrócenia. Każdy dzień jest ciągłym nawracaniem. On nas tego uczy. Myślę, że to nas pociąga. Nie bujamy w obłokach, jesteśmy takie, jak nam nakazuje Kościół – podkreśla s. Krystyna.

Jadę szukać Boga

– Na początku jeździłyśmy z o. Tomporoskim i zbierałyśmy ofiary na budowę kościoła. Często sobotę i niedzielę spędzało się poza domem. Udzielając się, zrozumiałam, że to jest droga dla mnie – aby być, pomagać. Umocniłam się w tym. Później o. Zygmunt wysłał mnie na studia, skończyłam teologię, zaczęłam uczyć religii. Co ważne – popełniam wiele błędów, wiara u mnie jest niedoskonała, ale to, co mnie umacnia, to fakt, że franciszkanie zawsze się za nas modlą, za nasze rodziny. Będąc słaba, wiem, że Kościół czuwa nade mną – mówi s. Kazimiera.

Podobnie wspomina ten czas s. Zofia. – Z rekolekcji wróciła koleżanka i powiedziała do mnie: „Jezus żyje!”. A ja: „Jak to? Toć on umarł”. Tak było. I pojechałam na rekolekcje z s. Ewą. Mąż pyta: „Po co jedziesz?”. „Jadę Boga szukać” – odpowiedziałam. Czas niesamowity, siostry czytały „Hymn do miłości”. Poszliśmy grupą nad morze. Modliłyśmy się tam, odmawiając „Ojcze nasz”, i wtedy poczułam, że Bóg przyszedł do mnie, uwierzyłam, że On jest ze mną. Moje nawrócenie nastąpiło ponad 25 lat temu. I trwam w tym do tej pory – mówi wzruszona s. Zofia.

Za św. Franciszkiem

Każda z sióstr FZŚ przechodziła przez postulat. Później był czas nowicjatu, następnie śluby wieczyste. – Profesja zakonna to czystość, ubóstwo i posłuszeństwo. My takich ślubów nie składamy. U nas profesja to odnowienie chrztu i bierzmowania. Na tym polega różnica – wyjaśnia s. Anna. – Choć formacja duchowa jest podobna. Jest przygotowanie, postulat i nowicjat – dodaje proboszcz o. Robert Wołyniec OFM Conv. Św. Franciszek mówił, żeby głosić Ewangelię życiem, jeśli trzeba, to słowem. – I staramy się tak robić. Głosić Jezusa życiem – podsumowuje s. Ewa.