Gdy aniołki pieką pierniki

Krzysztof Kozłowski

|

Posłaniec Warmiński 51-52/2019

publikacja 19.12.2019 00:00

Dawniej siadano przy stole całymi rodzinami i wspólnie przygotowywano ozdoby choinkowe. – Takie zawieszki przywołują później wspomnienia – mówią organizatorzy.

Dorośli wybierali trudniejsze czynności, choćby malowanie bombek. Dorośli wybierali trudniejsze czynności, choćby malowanie bombek.
Krzysztof Kozłowski /Foto Gość

W Muzeum Budownictwa Ludowego – Parku Etnograficznym w Olsztynku odbyło się przedświąteczne spotkanie „Magia dawnych świąt – Rodzinne spotkania bożonarodzeniowe w skansenie”. W zabytkowej chałupie przy dźwiękach kolęd i zapachu choinki Marta Żebrowska snuła opowieści, jak to dawnymi czasy na warmińskiej wsi w święta bywało...

Każdy mógł ozdobić pierniki, pomalować bombki czy odlać choinki z pszczelego wosku. Nie mogło również zabraknąć warsztatów, podczas których można było własnoręcznie wykonać ze słomy i bibuły ozdoby choinkowe. Całość zakończył koncert kolęd w wykonaniu chóru Arte Del Canto z Olsztynka, podczas którego wybrzmiały również kolędy warmińskie.

– Chodzi nam o to, aby każdy poczuł atmosferę dawnych świąt, kiedy ważne było wspólne świętowanie, bycie razem, wspólne przygotowywanie ozdób i potraw. Są to małe spotkania rodzinne z opowieściami o tym, jak dawniej było, dzieci wykonują łańcuchy, zawieszki na choinkę. Cieszymy się, że tak wiele rodzin zechciało spędzić ten czas w skansenie – mówi dyrektor muzeum Ewa Wrochna.

Słomka i bibułka

W izbie na stole rozłożone są równo pocięte słomy, paski bibuły. Trzeba wziąć igłę z nitką, nawlec kawałek słomy, później wstążkę z bibuły, kawałek słomy, bibułę... – Tak powstanie mój pierwszy taki łańcuch na choinkę. Wygląda naprawdę ładnie – mówi Julia.

– Dawniej siadano przy stole całymi rodzinami, w takiej drewnianej chałupie jak nasza. Wspólnie przygotowywano ozdoby choinkowe. Robiono je z przeróżnych materiałów, bibułek, słomek, pierników, szyszek. W trakcie opowiadano różne historie, rodzice i dziadkowie uczyli dzieci, jak wykonać ozdoby. Śpiewano także kolędy. To była integracja rodzinna, czas spędzany wspólnie. Starsi wspominali dawne czasy, jak przygotowywano święta. Później wieszano ozdoby – opowiada Wiesława Chodkowska.

– Słomka i bibułka – i piękniejsze ozdoby niż te kupowane dziś w sklepie! – uśmiecha się pani Wiesława. – Bo w nich wybrzmiały rozmowy rodziny, śmiechy, wspomnienia. I kiedy po latach spojrzy się na nie, pamięta się o tych, z którymi się je robiło – uważa.

Z bibuły można zrobić również niezwykłe... szyszki. Małe dzieła sztuki. – Robimy je z nieco grubszej bibuły. Sploty to tradycyjny sposób jej skręcania. Jeśli odwrotnie je złożymy, zamiast szyszki będzie róża. Tak przekazywano tę umiejętność z pokolenia na pokolenie, aż do dziś – mówi Anna Wilczyńska.

Czy niebo jest czerwone?

– W ramach przygotowania do świąt wykonywano wieniec adwentowy spleciony z gałązek świerku, który najpierw pojawił się na Mazurach, później na Warmii. Podczas Adwentu chodzono na Roraty. Tak jak dzisiaj na święta czekały szczególnie dzieci. O zachodzie słońca w Wigilię wyglądały przez okna, by zobaczyć, czy niebo jest czerwone. Jeśli tak, oznaczało to, że aniołki pieką pierniki – opowiada etnograf Marta Żebrowska.

Nadchodziła Wigilia... – Jednak na katolickiej Warmii nie było zwyczaju dzielenia się opłatkiem czy przygotowywania wieczerzy wigilijnej. Na stole pojawiały się codzienne dania, nie było dwunastu potraw czy sianka pod obrusem. Wigilia to był jeszcze czas przygotowań do świąt Bożego Narodzenia, które trwały aż do Trzech Króli, czyli dwanaście dni. Był to czas szczególny, kiedy mieszały się zwyczaje chrześcijańskie z reliktami myślenia magicznego – mówi pani Marta.

– W okresie dwunastek trzymano się na baczności, wierzono bowiem, że w tym czasie na ziemię przychodzą dusze zmarłych. Wstawiano dla nich jedzenie i posypywano podłogę piaskiem, by następnego dnia zobaczyć, czy pozostawiły ślady. Warto wspomnieć, że w tym czasie chodziły różne grupy kolędników, a w sylwestra robiono sobie różne psoty. Nikogo nie dziwił wóz na dachu. Ale na katolickiej Warmii również wspólnie się modlono – podkreśla Marta Żebrowska.