Litery mają oczy

Krzysztof Kozłowski

|

Posłaniec Warmiński 10/2020

publikacja 05.03.2020 00:00

Dla Weroniki lekcje ortografii są przyjemnością. – Uczę się przez zabawę – podkreśla.

	Pani Renata promuje swój program nauczania w całej Polsce – i to na własny koszt. Płaci za dojazdy czy wynajem sali w ośrodkach, gdzie robi prezentację. Pani Renata promuje swój program nauczania w całej Polsce – i to na własny koszt. Płaci za dojazdy czy wynajem sali w ośrodkach, gdzie robi prezentację.
Krzysztof Kozłowski /Foto Gość

Co piątek pani Renata przedstawia dzieciom historyjkę z Literkowa. Weronika powtarza jedną z nich – o córce króla, która wiedziona ciekawością o północy wychodzi z komnaty i zagląda w różne miejsca zamku. – Oczywiście król tego nie wiedział, ale zaczął się domyślać, że ona coś kombinuje. Poprosił sługę, by to sprawdził. Sługa schował się do kufra na strychu i kiedy królewna zajrzała do niego, wyskoczył na nią w przebraniu ducha – opisuje dziewczynka. W głównych rolach w tej opowiastce występują litery „u” i „ó”. – Tak zapamiętuję podstawy ortografii. Jest łatwiej, bo te historyjki naprawdę działają – uśmiecha się Weronika.

Żaruś całuje żaby

– Bardzo łatwo jest zapamiętać zasady pisania. Wszystko mi się podoba – podkreśla Lena. Natalia w tym roku wygrała w swojej grupie wiekowej olimpiadę z ortografii, którą organizuje olsztyńska Planeta 11. – U nas jest inaczej, nie tak jak w innych szkołach, gdzie trzeba uczyć się na pamięć pisowni wyrazów, kiedy wszyscy muszą ich zapamiętać na następną lekcję z piętnaście, bo będzie dyktando. My mamy historyjki i wspaniałe zabawy, i wspaniałe gry, i wspaniałą nauczycielkę – wymienia Natalia.

Opisuje pluszowe literki, których używa pani Renata – Porządniś ma ładne rzęsy, Cichuś jest agentem ochrony, a jego brat Hałasuś moczy herbatniki w herbacie. Natomiast Żaruś jest zielony, bo całuje żaby, myśląc, że to zaklęte księżniczki. – „U” jest Otwartusiem, „ó” jest Próżniakiem. Niedawno poznaliśmy Wyjątkusia, wybawiciela Porządkusia – dodaje. – Fajny sposób nauczania. Lekcje są fantastyczne, możemy manipulować przytulankami. Kiedy opowiadam znajomym o naszych lekcjach, zazdroszczą mi i mówią, że też by tak chcieli – zauważa Iga.

Ulica spółgłosek

– A wszystko zaczęło się dawno, dawno temu... Brzmi jak bajka, choć bajką nie jest – uśmiecha się Renata Pasymowska, nauczycielka w Szkole Podstawowej nr 10 w Olsztynie, która opracowała innowacyjny sposób na opanowanie zasad ortografii. – Po studiach rozpoczęłam pracę w szkole podstawowej i szybko okazało się, że metody, których nauczyliśmy się na studiach, nie trafiają do wszystkich uczniów. Zaczęłam poszukiwania – wspomina. Przełomową chwilą okazało się wyjście z klasą do teatru.

– Odkryłam coś niezwykłego. Właściwie aktor dostał w gratisie to, na co muszę pracować cały dzień, czyli dziecięcą uwagę. One chłonęły fabułę całymi sobą. Już wiedziałam, że małe formy teatralne, ćwiczenia związane z grą czy też odgrywanie scen to jest odpowiedź na moje poszukiwania – opowiada pani Renata. Zamiłowanie do teatru pomogło jej w przeniesieniu sceny do klasy. – Postanowiłam literki przedstawić w formie lalek na patykach, ale to było za mało. Uszyłam pluszowe litery – z oczami, uszami, które mogą się uśmiechać. Do tego można je przytulić, zagrać z nimi jakąś scenkę – to było coś niezwykłego. Można powiedzieć, że te literki „uczłowieczyłam”, nadałam im charakter i pewne cechy osobowe, by dzieciom było łatwiej zapamiętać słowa – wyjaśnia nauczycielka.

Tak powstało miasteczko Literkowo, gdzie mieszkają litery. Są w nim osiedla spółgłosek i samogłosek, na nich ulice, choćby ulica spółgłosek tracących dźwięczność. Swoją metodą pani Renata dzieli się z innymi nauczycielami. Są już szkoły, gdzie nauka ortografii wygląda tak jak w SP nr 10 w Olsztynie. Pani Renata wydała własnym kosztem książkę dla nauczycieli klas I–III „Moi przyjaciele z Literkowa”. Przyszedł teraz czas na kolejny krok – wydawnictwo dla dzieci i rodziców. – Bo dlaczego nie pobawić się wspólnie ortografią? Książka, do której będą dołączone małe maskotki, jest gotowa, jednak na wydanie brakuje ciągle pieniędzy. Mam nadzieję, że trafię na dobrych ludzi, by całe rodziny mogły bawić się w ortografię – dodaje pani Renata.