Jak Ona tu wiernie trwa!

Krzysztof Kozłowski

|

Posłaniec Warmiński 26/2020

publikacja 25.06.2020 00:00

– Przyjechaliśmy do Mamy. To zaproszenie, które słyszy serce – mówią pielgrzymi.

Jak Ona tu wiernie trwa! reprodukcja Krzysztof Kozłowski

Ludowi Świętej Warmii, który okazał się tak wierny i wytrwały, pragniemy także jutro przed obliczem Gietrzwałdzkiej Pani wypowiedzieć słowa naszego uznania, czci i wdzięczności, bo gdyby nie jego wiara i wytrwałość, nie mielibyśmy dzisiaj po co jechać do Gietrzwałdu. To on otoczył wałem serc, jak bastion miłości, swoją Świętą Panią i trwa przy Niej wiernie. A trwa tak wiernie, że dochował wierności Bogu, krzyżowi, Ewangelii, Kościołowi i swojej świętej chrześcijańskiej ojczyźnie. (…) Będziemy dziękowali Matce czuwającej nad Świętą Warmią, Maryi. Będziemy dziękować ludowi warmińskiemu, który zaufał Bogu, Jego Synowi i Matce Syna Bożego. Jest to dziękczynna pielgrzymka wdzięczności. Właśnie uczucie wdzięczności wkłada nam w dłonie to, co uważamy za cenne nie tylko ze względu na kruszec, ile na to, że jest symbolem naszej miłości – złote korony – mówił 9 września 1967 r. w konkatedrze św. Jakuba w Olsztynie kard. Stefan Wyszyński w przededniu koronacji koronami papieskimi obrazu Matki Bożej Gietrzwałdzkiej.

Następnego dnia wraz z kard. Karolem Wojtyłą i biskupem warmińskim Józefem Drzazgą koronował wizerunek Matki Bożej znajdujący się w gietrzwałdzkim sanktuarium. Uroczystość odbyła się z okazji 90. rocznicy zakończenia objawień Maryi w Gietrzwałdzie, objawień, które zmieniły losy nie tylko tysięcy pielgrzymów, ale i Polski, bo stąd za sprawą orędzia Matki Bożej wyszła iskra niepodległości.

Działa taka siła

Zgoda na koronację wizerunku Matki Bożej Gietrzwałdzkiej z Watykanu nadeszła 20 października 1963 roku. Jednak ze względu na trwający Sobór Watykański II uroczystości zaplanowano na 1967 rok.

– Uroczystości zgromadziły ogromne tłumy wiernych. Źródła podają, że mogło przybyć prawie dwieście tysięcy osób. Przygotowania trwały kilka lat. W latach 1964–1965 obraz został poddany gruntownym zabiegom konserwatorskim. Sama uroczystość odbyła się na gietrzwałdzkich błoniach – mówi br. Jarosław Marynowski CRL. Na początku Sumy pontyfikalnej, której przewodniczył kard. Karol Wojtyła, ówczesny ordynariusz warmiński bp Józef Drzazga przypominał, że myśl o koronacji zrodziła się w sercu nieżyjącego bp. Tomasza Wilczyńskiego, który właśnie w Gietrzwałdzie u Matki Bożej szukał natchnienia i sił do pracy, tu rozważał plany odrodzenia życia religijnego w diecezji.

Mówiąc zaś o kard. Karolu Wojtyle, nazwał go „wielkim czcicielem NMP Gietrzwałdzkiej”, który na progu swoich nowych, wielkich zadań, jako mianowany niedawno członek kolegium kardynalskiego, „pragnie oddać siebie i swoją pracę w szczególną opiekę Pani Gietrzwałdzkiej”. Homilię wygłosił prymas Stefan Wyszyński. Podkreślał w niej wierność Warmii Bogu. Przypominał, że już kroniki z 1568 r. notowały, iż w Gietrzwałdzie istnieje czczony obraz Matki Bożej. „Cztery wieki czci, kornych modlitw, wołań, które podnosiły się z tej ziemi przed Boży Tron! Te potężne uczucia mogły tworzyć niemalże huragan wiary, miłości, czci, modlitw i oddania, zniewalające Serce Boże” – mówił prymas Polski. Wspominał rok 1877, pamiętny 27 czerwca, kiedy Maryja ukazała się polskim dziewczętom. „Świat musi dziś zrozumieć, że ma Ojca w niebie. Któż nam to lepiej powie, jak nie Ta, która dała światu Syna Bożego, Tego, który wszystkich nas uczył wołać: »Ojcze nasz, któryś jest w niebie«” – mówił kardynał.

Podkreślał, że Maryja jest wzorem wierności Chrystusowi i Jego krzyżowi. Ale też jest wierną Matką ludu Bożego. „Spójrzcie na dzieje Gietrzwałdu. Patrzcie, jak Ona tu wiernie wśród was trwa! Ilu już ludzi opuściło tę ziemię, a Ona została. Poszli do nieba. Ona została. Przy źródełku, przy tabernakulum w świątyni i przed swoim cudownym obrazem, swoimi łaskami nieustannie was pociesza. Patrzy ku wam dobrymi, macierzyńskimi oczyma. Jakże Ona jest wierna! (...) Trwa przedziwnie macierzyńska, jednocząca” – głosił kard. Wyszyński i podkreślał, że to Ona przywołała wszystkich do Gietrzwałdu jako siła jednocząca i pełna pokoju, która wnosi spokój w duszę. „Cieszyć się trzeba, że w Polsce działa taka Siła, która bez gwałtu i przemocy wszystko uspokaja, jednoczy, raduje. Jak trzeba z tej siły korzystać” – dodał.

Papież uniósł rękę

Od tej uroczystości minęło wiele lat, ale żadne ze słów sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego nie straciły na aktualności. Matka Boża wiernie trwa, obdarza łaskami, nieustannie przywołuje do Gietrzwałdu. – Kiedy tylko zniesiono niektóre obostrzenia związane z pandemią, od razu zaobserwowaliśmy zwiększoną liczbę pielgrzymów. Nie ma jeszcze grup zorganizowanych, ale przyjeżdża wiele rodzin. Sanktuarium w dni wolne po Bożym Ciele wypełniło się śmiechem dzieci. Wiele osób korzysta ze Mszy św., modli się przy kapliczce objawień. Widać, że ludzie tego potrzebują – podkreśla br. Jarosław Marynowski CRL. Do Matki Bożej nieustannie przybywają pielgrzymi, nawet w środku tygodnia.

– Przyjeżdżam do Gietrzwałdu kilka razy w roku – mówi pan Leonard z Gdańska. – Tutaj czuję się szczęśliwy, jestem blisko Matki Bożej. Miejsce cudowne – uśmiecha się. Z Gietrzwałdem ma związanych wiele wspomnień, gdyż przed laty przyjeżdżał tu z katolickim chórem z Gdańska-Moreny z parafii Bożego Ciała. – Odnajduję tu spokój i bezpieczeństwo – podkreśla jego żona Jadwiga. – Uczestniczymy we Mszy św., odmawiamy Różaniec. Prosimy Maryję o łaski, mamy dużą rodzinę, więc jest za kogo się modlić – dodaje. Kiedy tylko jest okazja, do Matki Bożej swoich kursantów zaprasza pan Józef. Jest instruktorem nauki jazdy. Tym razem przyjechała z nim Ilona. – Chcemy się pomodlić, żeby Maryja pomogła podczas egzaminu – uśmiecha się pan Józef.

– Często tu przyjeżdżam z kursantami, żeby mieli wsparcie z nieba – wyjaśnia. Skąd pomysł, żeby zapraszać tu innych? – Ludzie często doświadczają tutaj swoich „wewnętrznych cudów”. Zmieniają się życia, zmieniają się serca – uważa pan Józef. Wspomina wizytę Jana Pawła II w Olsztynie, która odbyła się w 1991 roku. Był wówczas w ochronie papieskiej. – Ojciec Święty jechał z lotniska w kierunku Redykajn. Stał policjant, ja za nim. Podniosłem rękę i wówczas Jan Paweł II uniósł swoją i mnie pobłogosławił. Do dziś to wspominam... Tym gestem umocnił mnie, umocnił moją wiarę – jednym podniesieniem ręki – opowiada.

– Troszeczkę zdziwiłam się propozycją pana Józefa, żeby tu przyjechać – śmieje się Ilona. – Ale myślę, że to dobry pomysł, by odwiedzić to miejsce, pomodlić się. Nowe doświadczenie. Kto wie, może zmieni się coś w moim życiu – zastanawia się. Przy bazylice stoi pan Wiesław z dziećmi, Oskarem i Sarą. – Przyjechaliśmy z Torunia do Mamy, jesteśmy tu pierwszy raz. To zaproszenie, które słyszy serce – mówi bez wahania. – Przyjechałem z podziękowaniem, z wdzięcznością, z prośbami, żebyśmy, jako naród, zachowali wierność. Żeby Maryja wstawiała się za nami u Syna, byśmy się nie zagubili – podkreśla.

Miejsce przemiany

– Dużo rozmawiam z pielgrzymami. Oni potrzebują podzielenia się swoimi myślami, wysłuchania. Widzę, że w Gietrzwałdzie u Matki Bożej ludzie odnajdują siebie, poznają swoje wnętrze. Tu widzą się jakby w lustrze. Odkrywają to, czego nie zauważali wcześniej w sobie – mówi br. Jarosław.

– Sporo osób wraca tu, mówią, że to miejsce je poruszyło. W sanktuarium jestem już dziesięć lat, więc widzę z czasem, jak ich dzieci dorastają. Gietrzwałd to miejsce przemiany. Wielu pyta się o cuda uzdrowienia. A przecież miejsce objawień Matki Bożej to cuda odnalezienia siebie. Matka Boża w swoim wizerunku wskazuje na Syna i prowadzi nas do Niego – dodaje i zaprasza na uroczystości 143. rocznicy objawień Matki Bożej, jedynych objawień maryjnych w Polsce uznanych przez Kościół.•