O odpoczynku nie myślę

Krzysztof Kozłowski

|

Posłaniec Warmiński 31/2020

publikacja 30.07.2020 00:00

– Świat mediów potrzebuje prawdziwych entuzjastów – mówi ks. Ireneusz Bruski.

▲	– Mam satysfakcję, że do wspólnych działań udało się pozyskać osoby często o różnych poglądach – podkreśla kapłan. ▲ – Mam satysfakcję, że do wspólnych działań udało się pozyskać osoby często o różnych poglądach – podkreśla kapłan.
Krzysztof Kozłowski /Foto Gość

Krzysztof Kozłowski: Siedem lat temu został Ksiądz prezesem Warmińsko-Mazurskiego Oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich (SDP). Teraz nadszedł czas odpoczynku...

ks. Ireneusz Bruski: Wszystko ma swój czas... Czy jednak odpoczynku? Siedem lat to sporo, a jeżeli popatrzymy w świetle Nowego Testamentu, siódemka oznacza pełnię i doskonałość. Na pewno do pełni i doskonałości w ludzkich działaniach prowadzi trudna droga, ale w ciągu tych siedmiu lat w rozwoju stowarzyszenia dziennikarskiego na Warmii i Mazurach osiągnięto wiele.

Są Dni Seweryna Pieniężnego, Szlak Pamięci Seweryna Pieniężnego czy wreszcie czasopismo „Bez Wierszówki“, które osiągnęło wysoki poziom...

Bardzo dziękuję za podkreślenie rangi tego miesięcznika społeczno-kulturalnego, ukazującego się w Olsztynie, a mającego zasięg ogólnopolski. Co do dni i szlaku – inicjatyw z powodzeniem realizowanych również od siedmiu lat – to stały się one sztandarowym przedsięwzięciem olsztyńskiego SDP.

Dzięki Księdza staraniom postać Seweryna Pieniężnego na nowo odżyła w świadomości wielu lokalnych dziennikarzy. Dlaczego było to tak ważne?

Prowadząc działalność, również tę w ramach organizacji pozarządowych, należy pamiętać o przeszłości, o osobach i wydarzeniach, które kulturo- i państwowotwórczo wpisały się w lokalną historię. Warto pamiętać o naszych poprzednikach. Postać Seweryna Pieniężnego i całe środowisko przedwojennej „Gazety Olsztyńskiej” zasługują na taką pamięć. W bieżącym roku, jak i w poprzednim, Dni Pieniężnego nabrały regionalnego wymiaru. Stowarzyszenie postanowiło wyjść poza stolicę regionu i zorganizować wydarzenia promujące twórczość dziennikarzy. W naszym gronie mamy bowiem utalentowanych pisarzy, poetów, fotografików, filmowców; ludzi o różnych pasjach i zainteresowaniach. Warto to pokazać i może kogoś zainspirować do podobnej twórczości. Tak zatem doszło do pierwszych spotkań w Mrągowie, Świątkach, Ornecie, a przede wszystkim w Pieniężnie. Mieście, którego nazwa nawiązuje wprost do patrona dziennikarzy Warmii i Mazur.

Kiedy patrzy się na Księdza dorobek, z pewnością można stwierdzić, że Księdza pasją jest dziennikarstwo. Jak ważna jest to służba w dzisiejszych czasach?

Pasji mam wiele! (śmiech) Dziennikarstwo przyszło w trakcie mojej drogi ku kapłaństwu. Rozpoczynałem jako korespondent Biura Prasowego Episkopatu Polski, później KAI i Radia Watykańskiego, był też ważny etap związany z „Posłańcem Warmińskim“. Gdy równo 35 lat temu podejmowałem działalność dziennikarską, czasy były nieco inne, ale ta sama odpowiedzialność za słowo, ta sama praca u podstaw, to samo stawianie sobie wymagań. Dzisiaj, gdy dziennikarzem każdy zostać może, gdy często prawdziwe dziennikarstwo przegrywa z pseudodziennikarstwem, a bardziej intratny finansowo staje się PR, świat mediów potrzebuje prawdziwych entuzjastów. Wspomnę, że w bieżącym roku obchodzimy 10. rocznicę śmierci ks. Benedykta Przerackiego, współtwórcy i pierwszego redaktora „Posłańca Warmińskiego“. Nie bez kozery przypominam tę wyjątkową postać księdza i dziennikarza. To dzięki takim ludziom pióra możemy być dumni, że też paramy się dziennikarstwem.

Siedem lat to sporo czasu. Co w tym czasie dało Księdzu najwięcej satysfakcji? Co może uznać za swój największy osobisty sukces?

Każde z działań, o których wspomnieliśmy, albowiem logiczne zaplanowanie i z sukcesem przeprowadzenie projektu przynosi satysfakcję. Oprócz już wymienionych, chciałbym jeszcze przypomnieć upamiętnienie dr. Władysława Gębika. Dzięki społecznikom oraz osobom, które znały doktora, udało się uhonorować go tablicą pamiątkową w Olsztynie. Najważniejszy jest jednak wątek interpersonalny. To, że spotkałem w tym czasie wielu wyjątkowych ludzi. Mam satysfakcję, że do wspólnych działań udało się pozyskać osoby często o różnych poglądach, o różnych życiowych drogach... Tak doszło m.in. do współpracy z członkami innego stowarzyszenia dziennikarskiego działającego w Olsztynie. Oczywiście wszystko zależy od ludzi, zwłaszcza tych, którzy przewodzą danym organizacjom. Czy podobnie czują, czy są chętni do współpracy, często ponad – tak mocnymi dzisiaj – podziałami.

Jakie Ksiądz ma plany na przyszłość?

O odpoczynku nie myślę. Na co dzień pracuję w Sądzie Metropolitalnym, a pracy dodatkowej szukać nie muszę, ona sama mnie znajduje... (śmiech) Obecnie prowadzę projekt w ramach programu Narodowego Centrum Kultury, który dotyczy wyjątkowej postaci – poety i krytyka literackiego, tłumacza i wydawcy oraz organizatora rozgłośni Polskiego Radia w Wilnie – Witolda Hulewicza. Podjąłem również kilka innych wyzwań, ale to już temat na inną rozmowę.