Nowy numer 43/2020 Archiwum

Ze łzami w oczach

Był szczupły i wysoki. W czasie I wojny światowej pełnił w Kurlandii funkcję kapelana wojskowego. Później został proboszczem w Miłakowie i kapelanem garnizonu w Morągu.

Ksiądz Bruno Aleksander Siegel urodził się 6 listopada 1889 r. w Wąbrzeźnie. Był pierwszym dzieckiem Aleksandra i Tekli. Miał dwie siostry: Irenę Brunhildę i Marię Stefanię. Po uzyskaniu matury wstąpił do seminarium duchownego w Braniewie, po ukończeniu którego otrzymał 26 stycznia 1913 r. święcenia kapłańskie.

Kapłańska droga

Po święceniach ówczesny biskup warmiński skierował młodego ks. Bruna do Radostowa, gdzie podjął pracę duszpasterską jako wikariusz. Rok później został przeniesiony do parafii w Mrągowie, gdzie pracował do 1920 r. W czasie I wojny światowej ks. Siegel pełnił w Kurlandii funkcję kapelana wojskowego. Późniejszą parafią, w której pracował jako drugi wikariusz, było Dobre Miasto. Od 11 sierpnia 1930 r. ks. Bruno został tamtejszym komendariuszem, tzn. posiadał beneficjum bez zarządzania urzędem kościelnym. Dziewięć miesięcy później ks. Siegel został mianowany proboszczem w Miłakowie. Obok służby duszpasterskiej w parafii przejął też obowiązki kapelana wojskowego garnizonu w Morągu.

Śmierć w lesie

Na długo przed nadejściem frontu II wojny światowej i wkroczeniu Armii Czerwonej mieszkańcy Miłakowa odczuwali toczące się walki. Miasto zostało praktycznie w 50 proc. zniszczone podczas nalotu bombowego. Ucierpiały również budynki kościelne. Kiedy Sowieci wkroczyli do Miłakowa, zaczęli plądrować miasto. Jak wspomina jedna z sióstr kapłana, 30 stycznia 1945 r. czerwonoarmiści zatrzymali ks. Bruna i odprowadzili w nieznanym kierunku. Mimo że na plebanii przebywały też inne osoby, jedynie on został aresztowany. Ciało sługi Bożego, zastrzelonego przez żołnierzy sowieckich, odnaleziono w miejscowości Stare Bolity, w odległości 4 km od Miłakowa. Siostra księdza nie znała jednak losów swego brata, gdyż wkrótce opuściła Miłakowo, uciekając przed wojenną pożogą. Ciało zamordowanego kapłana zostało złożone w grobie na miejscowym cmentarzu katolickim. Błędnie została podana tam informacja o dacie jego śmierci: 26 stycznia 1945 roku.

Sumienny kapłan

Ksiądz Bruno Siegel był bardzo lubiany we wszystkich parafiach, w których pracował. W Dobrym Mieście, gdzie był wikariuszem, włączył się w pracę stowarzyszeń katolickich, które wówczas prężnie działały na terenie parafii. Wierni wspominają go jako osobę towarzyską, życzliwą i sumienną, choć miał naturę człowieka powściągliwego. Był uprzejmy dla wszystkich, a dla swego rodzeństwa bardzo serdeczny. „Ks. Siegel był człowiekiem patrzącym z dystansem na wszystko, nieco zamkniętym, choć utrzymywał kontakty towarzyskie z niektórymi rodzinami. Odznaczał się głęboką pobożnością i dużą troską o życie religijne parafian. Był szczupły i wysokiego wzrostu”, wspomina sługę Bożego jedna z parafianek z Miłakowa. W zachowanej księdze ogłoszeń parafialnych ks. Siegel przez wiele lat starannie odnotowywał porządek nabożeństw w niedzielę i w ciągu tygodnia oraz nabożeństwa specjalne. Jego siostra Irena Brunhilda prowadziła mu dom w parafii Miłakowo. Była bardzo lubiana przez dzieci, które nazywały ją „ciocią Siegel”. We wspomnieniach o swoim bracie siostra ks. Siegela stwierdziła, że często powtarzał on dzieciom przygotowującym się do I Komunii św. słowa św. Pawła: „Żadne oko nie widziało, żadne ucho nie słyszało, co Bóg przygotuje tym, którzy Go kochają”. Sługa Boży mówił te słowa ze łzami w oczach. Ks. Siegel był bardzo zaprzyjaźniony z miejscowym pastorem ewangelickim Kurtem Donde i jego rodziną. Parafia w Miłakowie liczyła zaledwie 900 katolików żyjących w diasporze w środowisku ewangelików. Pod koniec stycznia 1945 r., gdy żołnierze sowieccy zatrzymali sługę Bożego i Irena Brunhilda nie wiedziała, co się z nim stało, pastor Donde, opuszczając Miłakowo, zabrał z sobą siostrę księdza i Tillę Böhnert, pełniącą w parafii obowiązki zakrystianki i dbającą o wygląd kościoła parafialnego. Ks. Bruno Siegel, wiernie spełniając obowiązki duszpasterza, do końca pozostał razem ze swymi parafianami, a za wierność kapłańskim obowiązkom zapłacił śmiercią z rąk sowieckiego oprawcy.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama