Nowy numer 43/2020 Archiwum

Jesteśmy na omodlonej ziemi

Dziś drugi dzień rekolekcji ewangelizacyjnych „Któż jak Bóg” prowadzonych przez Lecha Dokowicza.

Lech Dokowicz – reżyser, producent, scenarzysta, operator filmowy. Z pozoru normalny facet, może trochę niezbyt medialny, bo ma tylko jedną żonę i piątkę dzieci. Historia jego życia jest jednak niesamowita. Swoje świadectwo przedstawił pierwszego dnia multimedialnych rekolekcji ewangelizacyjnych „Któż jak Bóg”, które trwają w parafii Chrystusa Odkupiciela Człowieka w Olsztynie.

Na wstępie oświadczył, że nie będzie łatwo – rekolekcje to w końcu ćwiczenia duchowe, to nie krótki spacer, a długo droga, na której w każdym momencie może do nas przemówić Bóg dlatego nie opłaca się wychodzić w trakcie. – To jest walka duchowa. Pewne kwestie będzie nam przynosił Duch Święty czy Anioł Stróż, z drugiej strony zaś będzie nasz przeciwnik. Doświadczenie mówi, że rekolekcje dużo lepiej przeżywa się w stanie łaski uświęcającej – mówił Lech Dokowicz.

Nie było chyba podczas pierwszego dnia rekolekcji nikogo, kogo nie poruszyłoby jego świadectwo życia, nawet jeśli już je kiedyś słyszał. Bioenergoterapeuta Hariss, odejście od Kościoła, wyjazd do Niemiec, kariera w świecie techno, żona, dziecko i w końcu oświecenie, że cała elita techno, w tym jego przyjaciel i mistrz to sataniści prowadzący tysiące młodych ludzi ku zniszczeniu. – Doświadczyłem uczucia duszy spadającej do piekła, tego nie da się opisać. To tak, jak ktoś skacze z dachu wieżowca w ciemność, ale w połowie drogi zmienia zdanie i chce wrócić, ale nie może i leci, tam, gdzie jest tylko ciemność – opowiada filmowiec. Na szczęście z pomocą m.in. św. Michała Archanioła udało mu się wyrwać z Niemiec i wrócić do Polski, gdzie, jak mówi, poczuł wielką ulgę. – Na granicy wszystko ze mnie zeszło. Dlatego, że to jest omodlona ziemia, gdzie miliony ludzie codziennie trzymają różaniec w ręku – tłumaczy Lech Dokowicz. Wygrał tą walkę duchową, teraz robi filmy o Bogu, o tematach trudnych i opowiada o tym, bo walka ciągle trwa, a my – mimo że na omodlonej ziemi – nie jesteśmy bezpieczni. – U nas dzieje się to, co kraje zachodnie przeżyły 20 lat temu. W kościołach zaczyna brakować ludzi w wieku 18-30 lat, którzy sami niedługo będą mieć dzieci. Najbliższe 10 lat może zadecydować o tym, jak będzie wyglądać kolejne 100 – tłumaczył Dokowicz wskazując, że największym zagrożeniem dla świata są „letni” katolicy.

Dziś kolejny dzień rekolekcji. Początek o 18.00 – Msza św., potem konferencja i adoracja Najświętszego Sakramentu. Tematem będzie „Syn Boży – walka duchowa w przestrzeni VI przykazania”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama