Nowy numer 49/2020 Archiwum

Z serca jak ze skarbca

Kultura. – Jesteśmy wolni i w tej wolności wybieramy sztukę opartą na Bogu – mówią o sobie.

Autentyczny chrześcijanin, za wzorem Jezusa Chrystusa, musi być znakiem sprzeciwu. Dlatego dobrze jest, że powstała wspólnota artystów PAN, do której należą ludzie nielękający się świata, chcący mówić o Bogu i w Nim szukający natchnienia. Nie boją się iść z odwagą, niczym Chrystus, iść za swoim Mistrzem, iść pod prąd. Sprzeciwiać się nihilizmowi i dekadenckiej twórczości. Niestety, jak się popatrzy na nowoczesną sztukę, to w wielu przypadkach emanuje z niej pustka i widoczny jest brak głębszych wartości. Dlatego idea tej wspólnoty jest błogosławiona – mówi ks. Stanisław Kozakiewicz z Instytutu Kultury Chrześcijańskiej im. bł Jana Pawła II w Olsztynie.

Wystarczy iść

Grupa PAN powstała właściwie z naglącej potrzeby. – Obserwując świat, tę dziedzinę życia, jaką jest sztuka i kultura, widzimy, że źle się dzieje. Czy to w sztukach plastycznych, poezji, prozie czy teatrze. To, co nam się podaje, nie tylko wionie pustką, ale wręcz czasami obraża – mówi Małgorzata Tuszyńska, liderka wspólnoty. Jest dla niej nie do przyjęcia, że coraz częściej przekracza się granice, które dotykają godności człowieka. Jako artysta plastyk starała się związać z różnym grupami artystycznymi. Ale zawsze było „coś”, co przeszkadzało. Przeważały poglądy lewicowe, antychrześcijańskie i dekadencja. – Było to trudne do zniesienia. Nawet jeśli spotykaliśmy się na wspólnych wystawach, to nie mogłam czuć się na nich całkowicie swobodnie. Bo cały czas słyszy się to, czym żyje inna osoba – mówi. Wtedy pomyślała, że nadszedł czas, żeby spróbować założyć grupę artystów chrześcijan. Początkowo były to ostrożne starania, poszukiwania osób, które byłyby zainteresowane nie tylko wspólnymi projektami artystycznymi, ale też formacją duchową i modlitwą. – 17 czerwca 2011 r. we wspomnienie św. Brata Alberta, poszłam do konkatedry olsztyńskiej, aby zacząć dzieło, do którego wezwał mnie Pan Bóg. Pełna ufności zaniosłam paletę, pędzel, podobrazie, kartkę papieru i ołówek, a także napisany przez siebie kilka dni wcześniej akt zawierzenia się Bogu jako Najgenialniejszemu Artyście. Akt ten został przeczytany i zaakceptowany przez ks. Dariusza Sonaka. Poświęcony, wraz z pozostałymi przedmiotami. Wychodząc po Eucharystii z kościoła, byłam bardzo szczęśliwa, czując, że jestem na właściwej drodze, choć na razie sama – wspomina Małgorzata. Z miesiąca na miesiąc pojawiały się nowe osoby. Nieco nieśmiało odpowiadały na zaproszenie. Bo każdy z nich jest indywidualistą, jednak takim, który odczuwa na co dzień pragnienie wspólnoty. Nie brakowało trudnych chwil, pomówień, próby roztoczenia negatywnej aury wokół gromadzących się artystów. – Dziś wiem, że Bóg daje zapewnienie, że wystarczy iść, nie bać się, że będzie trudno, ale wszystko, co piękne, rodzi się w trudach – mówi Małgorzata i dodaje, że nie jest prawdziwym liderem grupy, a jedynie osobą, która poszła za myślą Bożą. To On powołał do tej grupy ludzi, którzy przez sztukę stają się coraz pełniejszymi ludźmi, czyli kobietą-artystką i mężczyzną-artystą. Grupa za swojego patrona obrała św. Brata Alberta. – On sam „się narzucił”. Przyszedł. W sposób naturalny. Oczywisty. Jest wszakże patronem artystów w Polsce – wyjaśnia Małgorzata.

Przedziwna inspiracja

Grupa PAN, w ramach swej pracy artystycznej, organizuje projekty, których hasła nawiązują do skrótu MTA. Ostatni zaprezentowany projekt „MTA, czyli Może Teraz Alternatywnie” ma na celu uczczenie bł. Fra Angelico, włoskiego malarza dominikanina z epoki renesansu. Jednocześnie jest to dla artystów swoiste świadectwo wiary, tego, że wybrali Boga jako ich najlepszą drogę artystyczną. – Zdecydowaliśmy, że niezaprzeczalnie Bóg jest dla nas alternatywą. Jest wyjściem z otaczającej nas rzeczywistości, która karmi nas fałszywymi wartościami – wyjaśnia Adam Siwołowski. Wiele osób pyta, czym, a właściwie kim jest tajemnicza MTA. To Mater Ter Admirabilis. Tłumacząc na polski: Matka Trzykroć Przedziwna. – To właśnie Ona jest źródłem powstania grupy i jej projektów. Jestem przekonana, że jeszcze nieraz zadziwi Ona nasze środowisko artystyczne – mówi Małgorzata Tuszyńska. Szybko dodaje, że nie chodzi jej o to, iż oni, jako artyści, zadziwią, ale wiara, która kryje się za ich twórczością, oni jako grupa, która nie wstydzi się Boga. – Ważne, abyśmy pamiętali, że mamy być świętymi. A święty, z łaciny czy greki, znaczy inny i odrębny – podkreśla Małgorzata.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama