Nowy numer 48/2020 Archiwum

Odświętna sytuacja

Bez tłoku i pośpiechu, przy herbacie... Takie rekolekcje chciałby przeżyć każdy.

Jak atrakcyjnie zorganizować rekolekcje dla młodzieży? W wielu szkołach wykorzystuje się w tym celu nowe środki multimedialne i działalność grup ewangelizacyjnych. Wśród tych propozycji w zeszłym roku pojawiły się wyjazdowe rekolekcje, które zorganizowali księża salezjanie z Zespołu Szkół Salezjańskich im. św. Dominika Savio w Ostródzie.

Bez pośpiechu

Pierwsze odbyły się w Gietrzwałdzie, tegoroczne w Domu Formacyjnym „Źródło Jakuba” w Dobrym Mieście. Organizatorom zależy na tym, aby młodzież oderwała się od codziennych zajęć, przyzwyczajeń i poświęciła cały czas na formację duchową i integrację. – Przed laty postanowiliśmy z ks. Przemysławem Kaweckim, moim dobrym kolegą, że będziemy prowadzić trzyletni cykl rekolekcyjny, przez który przejdzie każdy rocznik. Dlaczego rekolekcje wyjazdowe? Przecież, jeżeli chcę dobrze przeżyć swoje rekolekcje kapłańskie, to raczej gdzieś wyjeżdżam. Czy to do ośrodka rekolekcyjnego w góry, czy w inne miejsce, aby oderwać się od codzienności – mówi ks. Rafał Wroniecki, dyrektor szkoły. Młodzież bardzo sobie ceni takie wyjazdy. Nie są one powiązane z milczeniem i izolowaniem się, jak to często bywa, ale jest czas na śpiew, grę w tenisa stołowego, rozmowy i modlitwę. – Jesteśmy drugi raz na wyjazdowych dniach skupienia. Przy zwykłych rekolekcjach w szkole jest spotkanie w kościele i wszyscy potem idą do domu, do swoich spraw. A tu jesteśmy non stop w sytuacji odświętnej. Nie ma lekcji, cały czas spędzamy ze sobą. Panuje atmosfera wzrastania – mówi uczeń Ignacy Ciunelis.

Przeżyć esencję

Pierwszy dzień rozpoczął się Drogą Krzyżową, która była jednocześnie połączona z rachunkiem sumienia. Potem spowiedź, długa spowiedź. Księża nie spieszyli się, nie było kolejki. Każdy mógł porozmawiać o swoich problemach i wątpliwościach. – Najbardziej spodobała mi się spowiedź. Każdy z nas mógł porozmawiać z księdzem, bez pośpiechu. To było bardzo dobre – mówi Piotr Sitek. Chyba ten brak pośpiechu i darowany czas przekonuje młodych ludzi najbardziej. – Na pewno ta forma rekolekcji jest bardziej pożyteczna od spotkań tradycyjnych, kiedy oglądniemy film, posłuchamy księdza i idziemy do domu. Tak jest bardziej kameralnie. Kontakt z kapłanem jest także inny. Jemy posiłki, żartujemy sobie i modlimy się – mówi Ignacy. Na rekolekcje jeżdżą także ludzie, którzy nie są wierzący. Mają swój sposób przeżywania tych chwil. Oczywiście są również maruderzy i niechętni tej inicjatywie, ale jest ich niewielu. – W czasie rekolekcji wyjazdowych integrujemy się jako klasa. Mamy także dużo czasu na indywidualne przemyślenia. Dla mnie ważne jest to, że sama mogę posiedzieć sobie w kaplicy – mówi Natalia Wierzbicka. Trudno byłoby zorganizować tego typu inicjatywę dla wszystkich uczniów w szkole, gdzie uczy się kilkaset osób. Młodzi z ostródzkiego Katolika mają szczęście i są tego świadomi. – Rekolekcje są czasem refleksji i skupienia się nad sobą. Jeśli jednak trwają tylko do określonej godziny w szkole, to potem wracamy do domu i siadamy przed komputerem, oglądamy jakieś głupie filmy – wszystko wraca do normy. Tutaj wszystko jest mniej „rozwodnione”. Przeżywamy esencję – mówi Gosia Karwowska.

Mapa życia

– Standardowo podczas rekolekcji szkolnych jest Msza św. z kazaniem i możliwości spowiedzi. I najczęściej na tym się kończy. Wydaje mi się, że dziś w Polsce mamy problem z pomysłem na rekolekcje dla młodzieży – mówi ks. Rafał. Aby udał się przekaz wiary, trzeba zrozumieć język młodzieży. Dlatego tak ważne są formy przekazywania treści. – Wiemy, że w pokoleniu, do którego przemawiamy, słuchanie już dawno wyszło z mody. Trzeba więc działać na wszystkie zmysły. Dlatego wykorzystujemy multimedia – na przykład prezentacje i filmiki. Zresztą z ostródzką młodzieżą się już znamy, nauczyliśmy się siebie – mówi ks. Przemysław Kawecki, rekolekcjonista. Konferencje są właściwie piętnastominutowymi wprowadzeniami do indywidualnej pracy. Młodzież przechodzi osobistą drogę pracy nad sobą. Prowadzący pomagają, czuwają i inspirują. Tegoroczne zadania to zbudowanie mapy życia i momentów osobistego zaangażowania. Punktem wyjścia była ewangeliczna przypowieść o talentach. – Skoro Bóg daje ci życie i talenty, to nie po to, abyś siedział w strachu i kompleksach w domu, ale byś się rozwinął. Próbujemy to przełożyć na swoje życie. Ustalamy z młodymi, jakie predyspozycje Bóg im dał, w co się już zaangażowali, a co odrzucili – mówi ks. Przemysław.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama