Nowy numer 48/2020 Archiwum

Wózek pełen skarbów

O śmietniku na cmentarzu, wyjątkowej Rosjance i mazurskim niedźwiedziu z Adamem Masłoniem, prezesem Towarzystwa Miłośników Ziemi Kętrzyńskiej im. Zofii Licharewej, rozmawia ks. Piotr Sroga.

Ks. Piotr Sroga: Wasze stowarzyszenie istnieje już 10 lat. Jaki był początek jego działalności?

Andrzej Masłoń: – Zaczęło się od cmentarzy wojennych, a konkretnie od cmentarza w Górkach. Zwiedzając w wąskim gronie znajomych miejscowości powiatu kętrzyńskiego, trafiliśmy blisko granicy z obwodem kaliningradzkim na zaniedbany cmentarz z I wojny światowej. Był w opłakanym stanie, a miejscowa ludność zrobiła sobie na nim wysypisko śmieci. To nas bardzo zbulwersowało. W drodze powrotnej zajechaliśmy do wójta gminy Barciany i opowiedzieliśmy o zaistniałej sytuacji. Wjechaliśmy mu na ambicje. Przemyślał to i zadziałało. Po jakimś czasie wróciliśmy tam. Znaczna część śmieci została usunięta. Chcieliśmy odrestaurowania tego miejsca, ale ze strony lokalnych władz nie było zainteresowania. Wtedy zdaliśmy sobie sprawę, że jako osoby fizyczne nic nie jesteśmy w stanie zrobić. Postanowiliśmy utworzyć organizację, która będzie miała posłuch. Jesienią 2002 roku zaczęliśmy przygotować statut i określać cele naszej działalności. Chcieliśmy zająć się ochroną miejsc historycznych na okolicznych terenach.

Kto był w grupie inicjatywnej?

– W większości byli to pracownicy straży granicznej. W tamtym czasie byłem funkcjonariuszem tej formacji. Teraz jestem na emeryturze. W naszym gronie był też ks. mjr Zbigniew Kępa, nasz kapelan. Spotykaliśmy się na początku w koszarach. Wśród uczestników spotkań byli także Jurek Brochwicz, Grzesiek Zygner i ks. Kazimierz Żuchowski. Zaczęliśmy od dyskusji nad charakterem stowarzyszenia. Na początku 2003 roku odbyło się zebranie założycielskie i zaczęła się nasza działalność.

Za patronkę obraliście Zofię Licharewą. Przecież to Rosjanka. Dlaczego właśnie ona patronuje Waszej organizacji?

– Inicjatorem wyboru tej patronki był Tadek Korowaj. Gdy poznaliśmy jej życiorys, od razu wiedzieliśmy, że ona pasuje do naszej organizacji: Rosjanka, córka żołnierza carskiej armii, geolog. Miała solidne wykształcenie, znała kilka języków obcych. Jej matka była Polką. Na naszych terenach znalazła się w końcu II wojny światowej i zajmowała się zabezpieczeniem dóbr tutejszej kultury, czyli właściwie niemieckich. Z własnej inicjatywy podjęła się tej pracy. Od pierwszych miesięcy 1945 roku krążyła po okolicach Kętrzyna. Żołnierze radzieccy gromadzili wartościowe przedmioty, które zrabowali z dworów i kościołów. W kościele w Karolewie zrobili magazyn tych przedmiotów. Licharewa małym wózeczkiem wywoziła stamtąd systematycznie do Kętrzyna zabytkowe eksponaty. Nie wiem, jak jej się to udało zrobić. Musiała mieć jakieś pozwolenie od władz wojskowych. W ten sposób na początku lat 50. utworzyła muzeum regionalne. Zmarła w roku 1980 w Kętrzynie.

Czy tutejsi mieszkańcy znali jej  historię?

– Niestety, została zupełnie zapomniana. Jeszcze 10 lat temu 90 proc. społeczeństwa nie miało zielonego pojęcia, kim była Licharewa. Dzięki naszemu towarzystwu jest w tej chwili postacią znaną.

Jaki jest bilans działalności Waszej organizacji po 10 latach?

– Na początku władze samorządowe chętnie współpracowały. Nie zawsze było oczywiście łatwo. Czasami chodziło o brak pieniędzy na realizację poszczególnych projektów, czasami była nieufność w stosunku do nowo powstałych stowarzyszeń. Przykładem może być dystans, jaki zachowywała przez pewien czas strona niemiecka przy rewitalizacji cmentarza wojennego w Kętrzynie. Po pewnym czasie jednak zmiany zaczęły iść się w dobrym kierunku. Dotyczyło to także sprawy zapomnianego obiektu. Chciano nawet wybudować tam garaże. Na szczęście ktoś się w porę zorientował i nie doszło do tego.

Macie na swoim koncie uporządkowanie i odnowienie kilku cmentarzy wojennych. Ale nie tylko…

– Zorganizowaliśmy też trzy ciekawe sympozja, jedno o Zofii Licharewej. Głównie chodziło o analizę tego, jakie kultury na naszych terenach spotkały się po roku 1945. Kolejne sympozjum odbyło się pod hasłem „Wzgórze kościelne”. Zorganizowaliśmy je z okazji 650. rocznicy zbudowania kościoła pw. św. Jerzego w Kętrzynie. Ostatnie sympozjum odbyło się na temat 100. rocznicy rozpoczęcia budowy Kanału Mazurskiego, który nie został ukończony. Wydaliśmy potem bardzo interesującą książkę.

Jakie inicjatywy mają praktyczne znaczenie dla mieszkańców tych terenów i turystów?

– Zorganizowaliśmy wystawy fotograficzne o tematyce historycznej, które były prezentowane w wielu miejscowościach, także w Olsztynie. Prowadzimy także działania rozwijające turystykę na naszych terenach. Przygotowaliśmy między innymi rowerowy szlak herbowy. Jest to trasa prowadząca na Górę Herbową, związaną z legendą o niedźwiedziu, który znajduje się w herbie Kętrzyna. Ważną inicjatywą jest coroczna inscenizacja bitwy pod Wopławkami, na której gromadzi się prawie 2 tys. widzów. W tym roku włączyliśmy się także w organizowanie Orszaku Trzech Króli. Trudno wymienić wszystkie inicjatywy…

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama