Nowy numer 25/2018 Archiwum

Odpusty skończone

Międzylesie. To niezwykłe miejsce, otoczone lasami. We wsi na górce stoi kościół, którego historia związana jest z nieustającą męką Pańską.

Sanktuarium Męki Pańskiej, dziś nieco już zapomniane, dawniej gościło wielu pielgrzymów, a w kościele pw. Podwyższenia Krzyża Świętego dziesiątki wiernych klęczało przed krzyżem, który przed 300 laty znieważyli pijani młodzieńcy.

Kapliczki znieważenia

Był rok 1713. Święta Bożego Narodzenia. Kilku młodych mężczyzn spędziło ten czas na pijaństwie i rozpuście. – Jak mówią znalezione przeze mnie opisy tego wydarzenia, udali się na poszukiwanie grajka, który umiliłby im czas. Idąc, ujrzeli w Międzylesiu krzyż wiszący na drzewie. Zdjęli go i zabrali do karczmy – mówi ks. Roman Kramek, proboszcz parafii w Orzechowie, której kościołem filialnym jest kościół w Międzylesiu. – Najprawdopodobniej ta karczma była tu, naprzeciw kościoła – wskazuje na budynek sołtys wsi Krzysztof Piórkowski. – Tam tańczyli z tym krzyżem, dawali dziewczętom do całowania, wypowiadając różne obraźliwe słowa. Kazali tańczyć wobec krzyża. Nastąpiła profanacja wizerunku Chrystusa Ukrzyżowanego. O tym dowiedzieli się ludzie, dowiedział się również ówczesny biskup warmiński Teodor Potocki – mówi ks. Roman. Biskup wezwał ich przed sąd, który skazał młodzieńców na karę śmierci, natomiast karczmarzowi nakazał zapłacić 1000 grzywien kary i na własny koszt, na miejscu profanacji, wybudować kapliczkę. Właśnie w niej umieszczono znieważony krucyfiks, aby mogli go adorować mieszkańcy wsi. Jak głoszą podania, kiedy skazanych prowadzono z Międzylesia do Dobrego Miasta, gdzie miała nastąpić egzekucja, byli chłostani, upadali na ziemię. W miejscach ich upadków postawiono kapliczki, które miały przypominać kolejnym pokoleniom ten haniebny czyn. Z powodu licznych pielgrzymek bp Potocki zdecydował, że w Międzylesiu zostanie wybudowany kościół. W latach 1752–1753 wzniesiono świątynię pw. Podwyższenia Krzyża Świętego, którą konsekrował 3 września 1755 roku bp Ignacy Krasicki. W ołtarzu głównym umieszczono znieważony krzyż z Chrystusem Ukrzyżowanym, a kościół podniesiono do rangi sanktuarium Męki Pańskiej. W święto Znalezienia Krzyża Świętego, Podwyższenia Krzyża Świętego, na Zesłanie Ducha Świętego, wspomnienie św. Jakuba, św. Jana Chrzciciela i Archaniołów do Międzylesia na odpusty przychodziły liczne pielgrzymki pokutne. Tak było dawniej. A dziś? – Mówię, że to jest sanktuarium zagubione wśród lasów. Bo wszędzie, gdzie człowiek spojrzy, są lasy. To zapomniane sanktuarium – wyznaje ze smutkiem ks. Roman.

Tylko jeden odpust

Na temat sanktuarium trudno jest znaleźć jakiekolwiek opracowanie. – Coś znalazłem, ale w języku niemieckim. Muszę to przetłumaczyć. Ale to dane ogólne, jakie jest wyposażenie kościoła – mówi ks. Kramek. We wsi najstarszą mieszkanką jest Gertruda Hul. Mieszka tuż obok kościoła, po przeciwnej stronie drogi. Urodziła się w Międzylesiu, tu przeżyła wojnę, dorastała. Przez wiele lat opiekowała się kościołem. – Mieszkam tu od urodzenia. Mam 82 lata. Tu wszystko się zmieniło. Ja się tylko dziwię, że tak mało ludzi przychodzi do kościoła. Kiedyś był zawsze pełny. I dzieci, i młodzież. A dziś? Już nie potrzebują wiary. Za dużo bogactwa mają. Biedy nie znają. Nie mogę tego pojąć. Przeżyłam biedę, wojnę i wiem, jak to jest. Brat zginął na wojnie. Siostrę zabrali Ruski, kiedy weszli do wsi. Miała 18 lat. Nigdy nie wróciła... A bez wiary... – mówi pani Gertruda. Wspomina czas wojny, kiedy wypędzono księdza. Później musiał odprawiać Msze św. w domu. – Kiedy przyszli tu Rosjanie, z zakrystii zrobili stajnię. Trzymali w niej konie. Było brudno, ale jak odeszli, wyczyściliśmy wszystko. Stolarz zrobił nowe okno i wstawił za ołtarzem. Przez to okno wleciał pocisk, ale nie wybuchł – opowiada. Wspomina odpusty, kiedy do sanktuarium przychodziło wielu pielgrzymów. Najlepiej wspomina grupę z Piotraszewa przychodzącą na wspomnienie św. Jana Chrzciciela, z którą szła orkiestra dęta. Później grała ona również i na Mszy św. – Teraz został tylko jeden odpust. A inne są skończone... – zawiesza głos.

Upadłe krzyże

Przy wejściu głównym do świątyni znajduje się kaplica z figurą św. Heleny. Święta trzyma w dłoni niewielki krzyż. – Ruski wywalili św. Helenę z kapliczki. Ona leżała tu, za szosą – pani Gertruda na chwilę wstaje i pokazuje miejsce, w którym leżała figura. – Odłamała się jej ręka, w której trzymała krzyż. Ale był duży. Tę rękę zrobił pan Bruzda. Dał jej do ręki mały krzyż. Ale nie jest, jak było dawniej – wspomina. Pamięta również, że kiedyś w parafii była drzazga z krzyża, na którym ukrzyżowano Jezusa. – To było pokazywane zawsze podczas odpustów. Ludzie całowali relikwie. Ale po wojnie okradli kościół. Łobuzy stąd. Poszłam przed samą Wielkanocą po alby, żeby je wyprać. A tu dziwnie drzwi połamane. Nie znaleźli złodziei. Ksiądz się niby dowiedział, kto to zrobił, ale nic z tego nie wyszło. A zabrali jeszcze kielich i patenę, i puszkę. Została tylko monstrancja – wymienia pani Hul. – Najbardziej żal tej drzazgi z krzyża Jezusa… – dodaje po chwili. Pani Gertruda przez 26 lat opiekowała się świątynią. – Już jako dziecko często zaglądałam do kościoła, pomagałam. Musiałam tam być. Dziś już nie daję rady. Zdrowie nie pozwala – mówi. Teraz kościołem zajmuje się Regina Cybulska. Jak mówi, stało się to przypadkiem, kiedy proboszczem był ks. Jakub Kurzeja. – On tu był proboszczem przez prawie 50 lat, dał nam klucze. No, i cóż… Nie można zostawić takiego ładnego kościółka, by był sam. Człowiek się stara, jak może. Robię, co potrzeba. Trzeba wyprać obrusy, kwiaty zmienić, pomóc w zakrystii. To jest nasz kościół, wielka radość – mówi pani Regina.

Chwali proboszcza, że się angażuje, wychodzi do ludzi. Stara się coś zrobić przy kościele. – Wiadomo, że on gospodarz. Ale ludzie nie bardzo wiedzą, że mają tu sanktuarium. Słaba jest znajomość wiary. Dlatego tak mało się starają. Do Komunii mało chodzą. To tak samo, jakby na wesele poszedł, a nie jadłby nic. To jest to samo – uśmiecha się. – Cóż więcej mogę powiedzieć? I choć w niedzielę zbyt wiele osób nie chodzi do kościoła, ludzie są tu pomocni – uważa. – Wystarczy ich zmobilizować. Uporządkowaliśmy cmentarz za kościołem, zrobiliśmy ogrodzenie, ścięliśmy drzewa, pomalowaliśmy ławki. Ludzie przychodzą do pracy, pomagają – mówi sołtys Krzysztof Piórkowski.

Świat się zmienił

Jak wskazują opracowania, od 1945 roku nie były prowadzone w kościele żadne prace konserwatorskie. – Świątynia jest więc zniszczona przez upływający czas. Wymaga ogromnych inwestycji. Ostatnio udało nam się odnowić kilka rzeczy. Nie było światła. Zrobiliśmy je. Proszę spojrzeć. Ołtarz, organy, ściany – ks. Roman wskazuje na poszarzałe malowidła. – Wszystko jest do renowacji. Tylko dzięki zaangażowanym rodzinom ten kościół żyje. Chciałbym podziękować państwu Cybulskim, Piórkowskim, pani Ani Wołoszyn i państwu Lubkiewiczom – podkreśla. W zeszłym roku udało się opisać wszystkie zabytki ruchome i nieruchome należące do kościoła. – Chcielibyśmy coś zrobić, zdobyć pieniądze. Ale praktycznie wszędzie mamy ten sam problem, wymagają od nas wkładu własnego. A przy tak dużych inwestycjach to są sumy dla nas nieosiągalne – mówi ks. Roman. Kiedy poznaje się historię sanktuarium Męki Pańskiej w Międzylesiu, nie sposób zapomnieć, że jego początkiem była profanacja krzyża. Potem Rosjanie odłamali rękę św. Heleny, w której trzymała krzyż – leżał ściskany drewnianymi palcami koło drogi, nikt go nie podniósł, zaginął. Później ktoś ukradł relikwie Krzyża Świętego. – Tą taką współczesną profanacją jest profanacja niedzieli. Po prostu niedziela stała się zwykłym dniem. Ludzie pracują. To kiedyś inaczej było. Nikt w niedzielę w pole nie wyszedł... Świat się zmienił – mówi pani Gertruda.•

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma