Nowy numer 3/2021 Archiwum

Mój brat jest Judaszem

W tym przedstawieniu nie chodziło tylko o wyraźne wypowiedzenie słów, ale o możliwość przeżycia scen z życia Jezusa. Młodym aktorom udało się to osiągnąć.


Młodzież z Korsz zbierała się przez kilka tygodni na próbach w kościele. Trzeba było najpierw nauczyć się tekstów na pamięć, a potem wszystko dograć. Nad całością czuwali Małgorzata Kotkowska i ks. Paweł Nowosielski, ale pomagały także katechetki i inni nauczyciele. Aktorzy mieli odpowiednie stroje, a na ścianie wyświetlane były zdjęcia poszczególnych stacji drogi krzyżowej – tej z miejscowej świątyni. – Całe misterium opiera się na drodze krzyżowej wiszącej w naszym kościele. W czasie każdej sceny wyświetliliśmy właśnie jej zdjęcia. Byliśmy ciekawi, czy nasi parafianie się w tym zorientują – wyjaśnia ks. Paweł. 


Wizja z ogrodu


Tradycja wystawiania misterium w Korszach sięga roku 1991. Po kilku latach zdarzyła się przerwa, ale od 10 lat temu znów zaczęto wystawiać pasyjne przedstawienie. – W czasie rekolekcji wielkopostnych wystawiamy misterium w naszym kościele. Angażujemy dzieci i młodzież z Zespołu Szkół w Korszach. Najmłodsi aktorzy chodzą do piątej klasy – mówi Małgorzata Kotkowska. Zdarzało się jednak, że w poszczególne role wcielali się absolwenci szkoły. Każdego roku organizatorzy starają się wprowadzać nowe elementy do misterium. Chodzi przede wszystkim o odniesienie do współczesności. – W tym roku misterium było wyjątkowe. Przygotowaliśmy je pod tytułem „Kielich goryczy” i całość spektaklu oparta jest na wydarzeniach z Ogrodu Oliwnego. Tam się zaczyna i kończy akcja. W tym miejscu Jezus widzi całą swoją mękę – mówi pani Małgorzata. Zamiarem jest uświadomienie widzów, że Jezus już w ogrodzie widział to, co miało nadejść.


Mów wolniej!


– Gram w misterium już czwarty raz, a jest ono organizowane od wielu lat. W tym roku nasza pani zaproponowała mi rolę Jezusa. Do tej pory dwa razy grałem apostoła i raz kapłana – mówi Przemek Kozłowski, uczeń drugiej klasy gimnazjum.
Tym razem rola Jezusa nie wymagała opanowania dużych partii testu na pamięć, ale Przemek i tak musiał być na każdej próbie. Spotkania przygotowawcze do misterium rozpoczęły się po feriach zimowych. Motywacją była także, jak mówią młodzi, pochwała w dzienniczku i dobra ocena. Dorośli organizatorzy stawiają na chęć pokazania parafianom najlepszej wersji biblijnych wydarzeń. W szkole ogłoszony był nabór dla chętnych, którzy chcą wystąpić w tegorocznym misterium. Zgłosiła się odpowiednia liczba osób i w ten sposób można było obsadzić wszystkie role. Magdalenę zagrała Sara Budzińska. – Mam trudności z wolnym mówieniem – śmieje się. – Czytałam kilka razy tekst w zwolnionym tempie i była poprawa. Przeczytałam go kilka razy w ostatni dzień ferii i już znałam moją rolę na pamięć – mówi Sara. 


Odgłos młotka


Młodzież bardzo sugestywnie odegrała sceny z życia Jezusa. Na twarzach było widać skupienie i przeżywanie wypowiadanych fraz lub przedstawianych fragmentów misterium. – Pani powiedziała, że ta rola bardzo do mnie pasuje – uśmiecha się Dawid Hagel, który zagrał Judasza. Nie musiał się uczyć tekstu, gdyż tylko prowadzi żołnierzy na wydanie Jezusa. Jego brat Jakub zagrał Nikodema. – Ja jestem ten dobry, a on ten zły – żartuje, wskazując na Dawida. – Nikodem bał się przyjść do Jezusa, gdy ten jeszcze żył. Dopiero po śmierci przychodzi. Tak jak zresztą wielu ludzi – mówi. 
Czy wystawione w Korszach misterium było tylko wydarzeniem artystycznym? – Uważam, że to misterium jest okazją do pogłębienia wiary. Na pewno niektórzy z naszych rówieśników są tym zainteresowani – mówi Wiktoria Dzikiewicz. Przedstawienie ma charakter ewangelizacyjny. Przeżywane treści, pokazywane obrazy i muzyka oddziaływają na emocje. Każdy mógł podczas przedstawienia doświadczyć historii męki Jezusa po swojemu. – Dla mnie najmocniejszą sceną było zdjęcie Jezusa z krzyża i oddanie Go Maryi – mówi Przemek. Dawid natomiast przeżył najmocniej śmierć na krzyżu. Odgłos uderzeń młotka robi wrażenie. Wtedy człowiek uświadamia sobie, że On naprawdę cierpiał. Na Jakubie wrażenie zrobiła scena wydania Jezusa. Może dlatego, że odegrał ją jego brat. 


« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama