GN 42/2020 Archiwum

Cieszę się, że mam Boga

– Ubiegłoroczni maturzyści twierdzą, że „jeśli ktoś pójdzie na pielgrzymkę, to maturę na pewno zda” – mówi Kamila Matjasik.

Kiedy większość młodych pielgrzymów je w domach śniadanie, 28 maturzystów dojeżdża właśnie do Łupstychu. Stamtąd wyruszają duktami warmińskich lasów do Matki Bożej, do Gietrzwałdu, aby prosić ją o wstawiennictwo. – Jednak nie tylko o maturę chodzi. Chyba ważniejsze jest odkrycie swojego powołania, swojej życiowej drogi – przekonują.

I za moją koleżankę

Przed południem plac przed bazyliką w sanktuarium maryjnym w Gietrzwałdzie wypełnia się maturzystami. To grupy, które przyjechały autokarami wraz z katechetami i księżmi z pobliskiego Olsztyna i odległej Ornety, Ostródy i Nidzicy, Szczytna, Rozóg i Bartoszyc. Niektórzy od razu idą w stronę kościoła. Inni z butelkami ruszają ku źródełku, by zaczerpnąć z niego cudownej wody. Są i tacy, którzy idą w stronę lasu, na górkę, by poleżeć w słońcu, porozmawiać, spędzić czas poza szkołą. W tym czasie w kościele klerycy z WSD „Hosianum” mówią o powołaniu, jak trzeba czasem wytężyć słuch, by w zgiełku codzienności usłyszeć zaproszenie Boga do życia konsekrowanego. Później był Różaniec. Prośby wypowiedziane i te ukryte w sercu. – Ja modlę się również za moją koleżankę. Prosiła o to. Dziś nie mogła tu przyjechać – mówi Monika. Pochyla głowę. Kolejny paciorek różańca, „Święta Maryjo, Matko Boża, módl się za nami...” – słowa modlitwy wypełniają sanktuarium. – Cieszę się, że tradycyjnie spotkamy się u Matki. „Zróbcie wszystko, cokolwiek powie wam Syn”. My dziś zróbmy wszystko, by Maryja wyprosiła dary Ducha Świętego, i nie chodzi o zdanie matury, a o rozpoznanie swojego powołania – mówi diecezjalny duszpasterz młodzieży ks. Marian Matuszek.

To już kolejny rok

Kiedy zmotoryzowani pielgrzymi odmawiają Różaniec, do kaplicy w miejscu objawień, gdzie stał klon, zbliża się grupa pielgrzymów, którzy przybyli do Maryi pieszo z Łupstychu. W ciszy podchodzą, klękają, składają dłonie. – Było trochę ciężko. Ale daliśmy radę. Myślę, że ta forma pielgrzymki maturzystów, kiedy idzie się na nogach, modli, czasem jest się po prostu w milczeniu, doda mi sił. Może nie będzie aż tak dużo stresu? Przyszłam z intencją, żebyśmy zdali egzamin dojrzałości z jak najlepszymi wynikami – uśmiecha się Iga. Obok niej stoi Marta. – Kompletnie swoje życie zawierzyłam Bogu i wiem, że z Nim zawsze dam sobie radę. Jestem tego pewna. Przekonałam się, że On ma dla mnie lepszy plan. Nie musi być tak, jak sobie zaplanowałam. Bo może nie ten czas, nie ta decyzja, nie to miejsce – mówi. Dla niej każda pielgrzymka, Msza św. czy Różaniec to cegiełki, które budują wiarę. – Cieszę się, że mam Boga, bo bez Niego nie byłoby mnie tutaj – dodaje. Uczy się, solidnie przygotowuje do matury. – Bo jeśli dam z siebie wszystko, to będzie dobrze i Bóg pobłogosławi – dodaje. – Dziś jest ciężko z wiarą u młodych ludzi. Można się tylko modlić i wierzyć, że łaska Boga jest mocniejsza od zdradliwego świata. Chcę to powiedzieć, aby każdy spróbował oddać się Bogu, bo nie można niczego stracić, jedynie zyskać spokój ducha i radość. Jest Ktoś, kto nad tobą będzie czuwać – mówi Marta. Okazuje się, że wszyscy piesi pielgrzymi uczą się w I LO w Olsztynie. – To już kolejny rok. Chyba szósty. Idziemy w intencji matury, ale głównie prosząc o wzmocnienie wiary. Wstawiennictwo Matki Bożej jest niezbędne. Ubiegłoroczni maturzyści twierdzą, że „jak ktoś pójdzie na pielgrzymkę, to maturę na pewno zda” – mówi nauczycielka religii Kamila Matjasik.

Pełny człowiek

W samo południe rozpoczęła się Msza św., najważniejszy moment pielgrzymki maturzystów. Przewodniczy jej abp Józef Górzyński, z nim wokół ołtarza zgromadzili się kapłani, którzy wraz z młodzieżą przyjechali do sanktuarium. Zwracając się do maturzystów, prosił, by „przed wizerunkiem Maryi złożyli swoje życie, które jest przed nimi, by Ona stała się wzorem przeżycia go w wierności Chrystusowi”. – Nie trzeba być intelektualistą, aby zauważyć, że urządzanie się na tym świecie to za mało jak na człowieka. Człowiek to ktoś więcej niż jedno z istnień tego świata. Człowiek, bogacąc się tutaj, urządzając najlepiej jak to możliwe, karłowacieje w swoim człowieczeństwie – mówił abp Górzyński. Bo przekraczając próg dojrzałości, trzeba pamiętać, że chrześcijanie muszą dojrzewać nie tylko w wymiarze życia ziemskiego. – Człowiek pełny jest tylko w Jezusie Chrystusie, a my mamy obowiązek głosić światu, że tak jest, że pełnia życia jest w Chrystusie. My nie udawajmy, że nie wiemy, o co chodzi, że nie wiemy, co jest złe, a co dobre – mówił. Jako wzór ukazywał Maryję, która na progu swojego dojrzałego życia miała swój plan na przyszłość, poznała mężczyznę, wchodziła w relację miłości, ale w tym momencie Bóg objawił jej swój plan, wywracając jej porządek. A ona Mu zaufała. – To znaczy uwierzyć Bogu. Też będziecie stawać w sytuacjach, kiedy będzie dylemat pięknego porządku tego świata i woli Bożej, że Bóg chce inaczej – mówił. Po Mszy św. maturzyści spotkali się z siostrami katarzynkami, które mówiły o powołaniu do życia konsekrowanego. Spotkanie zakończyło się wspólnym ogniskiem.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama