Nowy numer 25/2018 Archiwum

Mogę wielbić na maksa

Ewangelizacja Olsztyna. – Jezus powiedział, że będziemy kłaść ręce na chorych, a oni odzyskają zdrowie. Jeździmy po całej Polsce i widzimy niesamowite rzeczy – mówi Marcin.

Wykrzykujcie na cześć Pana wszystkie ziemie, wśród okrzyków i radości wysławiajcie Go… Piątkowy wieczór, początek Eucharystii i wieczoru uwielbienia, początek trzydniowej ewangelizacji Olsztyna. Kościół Chrystusa Odkupiciela Człowieka wypełniony jest po brzegi. Prawie tysiąc osób. Wznoszą ręce, patrzą w górę, jakby dostrzegali skrawki Bożego nieba. Do konfesjonałów ustawiły się długie kolejki. Stoją w milczeniu, niektórzy włączają się w śpiew. Patrząc na to, człowiek myśli, że w końcu coś się ruszyło, że ludzie zaczynają prawdziwie wierzyć, dotykać Jezusa, iść z Nim. Obrazu dopełnia snop światła, który wpadając przez okna świątyni, oświetla tłum. Jakby światło Chrystusa, może Duch Święty... I ten śpiew pełen emocji i uwielbienia. – Rozpoczynamy ewangelizację Olsztyna, pod hasłem: „Idźcie i głoście” – mówi ks. Andrzej Pluta. „Duchu Święty, cudownym wiatrem jesteś wkoło nas, nie odchodź”, intonuje grupa muzyczna. Coraz więcej rąk wznosi się wysoko ponad głowy. Wielu zamyka oczy, na niektórych policzkach pojawiają się łzy. „W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”, znakiem krzyża abp Józef Górzyński rozpoczyna Eucharystię. Olsztyn budzi się, by uwielbiać Boga, na nowo żyć, dać świadectwo, że Jezus prawdziwie żyje.

A Bóg działał

Sobota, słoneczny dzień. Ciepło rozlało się po zaułkach olsztyńskiej starówki. Coraz więcej osób spaceruje między kamienicami. Rozmawiają, jedzą lody. Inni siedzą pod parasolami, w restauracyjnych ogródkach, piją kawę, smakują kawałki ciasta. Zdaje się, że to kolejny letni dzień, taki sam jak inne. Jednak, kiedy się uważnie przyjrzy spacerującym, można dostrzec między nimi dziwne sceny. Ktoś się zatrzymuje. Mówi do przechodnia: „Jezus cię kocha”. Nawiązuje się rozmowa. Później grupa ludzi nakłada ręce na tę osobę. Coś szepczą. Tak, wyraźnie się modlą. – Ewangelizujemy Olsztyn. Wyszliśmy, by głosić Dobrą Nowinę, że Jezus nas kocha – mówi Katarzyna. – Spotkałem człowieka, siedział na ławce. Wyraźnie zmęczony po nocy. Ale pogubiony niesamowicie. Narkotyki, żona go porzuciła. Niedawno wrócił z Wielkiej Brytanii. Przyjaciele oszukali go na kilka tysięcy funtów. Powiedział, że gdyby odzyskał te pieniądze, wówczas zmieniłby swoje życie, może nawet uwierzył. Trudna rozmowa, ale łaska Boża działa. Będę modlić się za niego – mówi Filip. Ten człowiek nie chciał, aby się nad nim pomodlić, położyć ręce, prosząc Chrystusa o uzdrowienie, zmianę życia, błogosławieństwo. – A Jezus powiedział, że będziemy kłaść ręce na chorych, a oni odzyskają zdrowie. Jeździmy po całej Polsce i widzimy niesamowite rzeczy – mówi Marcin. Uważnie słucha go kobieta. Zaczyna opowiadać o swoich dolegliwościach, że właśnie przysiadła na ławce, bo boli ją biodro, ma z tym problemy, nie może dłużej chodzić. W końcu prosi o modlitwę. „W Twoje Imię, Jezu, nakazujemy bólowi, by odszedł. Dziś Jezus daje znaki swojej miłości, uzdrawia. Amen”. Kobieta wstaje, patrzy zdziwiona na tych, którzy się modlili. – W tej chwili nic mnie nie boli – uśmiecha się. Porusza nogą. Odchodzi. Odwraca się, „Bóg zapłać”, mówi. Macha ręką. – Dziś widzieliśmy już kilka uzdrowień. Cieszymy się, że możemy widzieć Pana Boga w działaniu. Kiedy rozpoczynamy rozmowę, spotykamy się z różnymi reakcjami. Kilka osób zareagowało negatywnie. Ale większość rozmawiała chętnie. Dzieliliśmy się tym, że Jezus dał nam pokój i szczęście. A ci ludzie chcieli tego doświadczyć. Modliliśmy się nad nimi. A Bóg działał. Jezus nawiedza serca. Bóg jest niesamowity – mówi Marcin. Podkreśla, że problemem katolików jest, iż nie czytają Pisma Świętego. A Jezus powiedział: „Idźcie i głoście, a znaki będą wam towarzyszyć”. – Dzielimy się Dobrą Nowiną, stając się narzędziem. A Jezus ukazuje swą miłość – dodaje.

Jakaś tęsknota

Po południu przed kościołem wyrósł namiot. Przed nim dziesiątki krzeseł. Jest już grupa ewangelizatorów i tych, którzy będą się modlić o uzdrowienie i uwolnienie. Grupa muzyczna intonuje pieśń: „Wystarczy byś był, nic więcej, tylko byś był…”. Na murku siedzi ks. Karol Krukowski, prowadzący Szkołę Nowej Ewangelizacji „Emaus”, która zorganizowała trzydniową ewangelizację Olsztyna. Obok przysiadła się dziewczyna – rozpoczęła się spowiedź. Ludzi przybywa. Do grup modlitewnych utworzyły się już kolejki. Niektórzy siedzą, rozmawiają. Wygląda to niczym rodzinne spotkanie. A wokół życie toczy się swoim rytmem. Z pobliskiej ulicy dochodzi szum przejeżdżających samochodów, obok przechodzą ludzie, patrzą. Niektórzy zatrzymują się na chwilę. Tymczasem namiot stał się miejscem spotkania z żywym Jezusem. – Dlatego tu przyszedłem. Niby mam wszystko, ale w głębi czuję smutek, nie wiem co to, taki ucisk, i wtedy piję. Nikt o tym nie wie, nawet najbliżsi. A ja mam już problem. To taka jakaś tęsknota… – mówi Marek. – Dlatego przyszedłem. Przyprowadziła mnie Jola – wskazuje na stojącą nieopodal dziewczynę. Podchodzi do grupy modlitewnej. Coś mówi, ci kładą na nim ręce. Marek kuli się, twarz zasłania dłońmi. Po chwili między palcami pojawiają się łzy. – Przyprowadziłam go, choć nie jest wierzący. Ale Bóg pragnie ukazać swą łaskę. Wiem coś o tym – uśmiecha się. – Byłam poraniona, uzależniona emocjonalnie od mężczyzny. Kochałam go, ale on nie odwzajemniał mojej miłości. Spotykał się ze mną i z inną kobietą. Załamałam się, odizolowałam, mało mnie to nie zabiło. Trwało to ponad trzy lata. A potem był wieczór chwały, śpiew, adoracja Pana Jezusa. Mówiłam w duchu: „Oddaję Ci moja odrzuconą miłość, poszarpaną, niechcianą, proszę weź ją, przemień”. Zanosiłam się od płaczu, ale zostałam uwolniona od chorej miłości – opowiada.

Ważna informacja

Niedziela. Dzień trzeci. Na schodach wiodących do kościoła powstała scena. Skromna, bez scenografii, banerów. Wystarczą słowa i świadectwa, obrazujące działanie Boga. Bożymi wodzirejami byli „Wyrwani z niewoli”. – Chcieliśmy być wyjątkowi. Szukaliśmy tego w narkotykach, alkoholu, przemocy, pornografii i w innych złudnych przyjemnościach świata. Próbowaliśmy się z tego wydostać na różne sposoby: wytężaliśmy swoją silną wolę, lecz ona zawodziła, szukaliśmy pomocy u ludzi, lecz oni nas opuścili. Straciliśmy nadzieję na uwolnienie. Ale przyszedł Ktoś niezwykły. Przyszedł i powiedział, że ma moc wyrwać nas z niewoli. To jesteśmy właśnie my, wyrwani z niewoli, a tą tajemniczą Osobą, która ukochała nas bardziej niż swoje życie, jest Chrystus, który wyswobodził nas ku wolności i miłości, jakiej nie dał nam świat – opowiadali o sobie Jacek Zajkowski i Piotr Zalewski. W żywiołowy sposób mówili o uwolnieniu, zranieniach i działaniu Jezusa. A kiedy śpiewali, to śpiewali i wszyscy zgromadzeni, że „dzisiaj dla Olsztyna, ważna informacja, wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia”. Co jakiś czas na scenę wchodzą osoby, które chcą dać świadectwo, jak Bóg w trakcie tych trzech dni działał, zmieniał, wylewał łaski.

Czas łaski

– Zapytajcie siebie, co czujecie, kiedy macie dzielić się Jezusem z innymi. Lęk? Wstyd? A Paweł pisze: „Nie wstydzę się Ewangelii. Jest ona mocą Bożą ku zbawieniu dla każdego, kto wierzy”. Zanim nie spotkałem osobiście Jezusa, też się wstydziłem. Dziś czuję dumę, bo wiem Kogo głoszę – mówi Marcin. Wspomina początek ewangelizacji, kiedy pytali Ducha Świętego, gdzie mają iść, i odpowiedź: „Na starówkę, plażę”. – Tam poszliśmy. Ewangelia jest mocą, nie pustym słowem. Inni gadają, a Jezus ma moc. Inni umarli, a Jezus zmartwychwstał. I kiedy ludzie mi mówią, że jest wiele religii, wiele wyznań, ja odpowiadam: „Ale Budda umarł, wszyscy inni umarli, a Jezus umarł i zmartwychwstał. I to jest różnica. Mój Bóg żyje, a twój gryzie trawę” – mówi Marcin. Na scenę przychodzą kolejne osoby. – Wczoraj po modlitwie zostałam uzdrowiona ze zwyrodnienia dłoni. Nie mogłam ich wyprostować, miałam duże zgrubienie. Po modlitwie mogę ruszać dłonią – mówi starsza pani. Wyciąga rękę, energicznie. – Wczoraj prosiłam o modlitwę w intencji uwolnienia mnie z różnych bóli, o pokój serca. Podczas uwielbienia zauważyłam, że Jezus obdarował mnie jeszcze czymś, o co nie prosiłam. Nie mówiłam nic, że mam problemy z gardłem. Jeszcze wczoraj nie mogłam śpiewać pełnym głosem. Dziś mogę Go wielbić na maksa. A… i dziś noc przespałam bez hydroksyzyny – mówi kolejna osoba. – Jestem zmęczony, ale szczęśliwy, setki ludzi, moc uwielbienia, wzniesione dłonie, wiele wyznań, że „przyjmuję Jezusa za Pana i Zbawiciela”. To był czas łaski – mówi ks. Karol Krukowski. – Idę się pomodlić, podziękować Bogu. Modlitwy uwielbienia, nie prośby, nie dziękczynienia, a uwielbienia, bo to jest modlitwa bezinteresowności. Budujemy relację z Jezusem… Wiem, że liczne serca naszej archidiecezji obudziły się do modlitwy uwielbienia – dodaje.•

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma