Nowy numer 25/2018 Archiwum

Obraz wyryty w duszy

– Przejęliśmy Stoczek zniszczony i ograbiony po więzieniu w nim prymasa Polski kard. Stefana Wyszyńskiego – wspomina ks. Kazimierz Chrostowski MIC.

Powstanie sanktuarium w Stoczku Klasztornym związane jest z sytuacją polityczną Polski w XVII w. gdy kraj był nękany wojnami z Rosją, Turcją i Szwecją. Północne krańce Polski, w tym również diecezja warmińska, ucierpiały dotkliwie od Szwedów. W 1629 r. zawarto rozejm sześcioletni w Starym Targu, a działania wojenne zawieszono. Jednak nadal wiele miast wraz z Fromborkiem znajdowało się pod okupacją szwedzką. W tych okolicznościach podjęto decyzje o budowie Świątyni Pokoju.

Dzięki Opatrzności

Kolejny traktat pokojowy, zawarty 12 września 1635 r. ze Szwecją w Sztumskiej Wsi, dający 26-letni rozejm, na podstawie którego Polska odzyskała ziemie Pomorza i w Prusach bez działań wojennych, biskup uznał za łaskę Opatrzności Bożej. Rządca diecezji warmińskiej na budowę kościoła wybrał Stoczek, a opiekę nad sanktuarium powierzył zakonowi ojców bernardynów.

Po zakończeniu II wojny światowej Stoczek wraz z Warmią znalazł się w granicach państwa polskiego. W 1949 r. bernardyni starali się objąć ponownie klasztor i zorganizować w nim życie religijne, jednak na skutek różnych trudności zaniechali pracy duszpasterskiej. Świątynią opiekował się proboszcz z Kiwit, a klasztor od 1952 r. przejęły władze państwowe. Po październiku 1956 r. władze państwowe zwróciły klasztor diecezji warmińskiej. Bp Tomasz Wilczyński 13 marca 1957 r. powierzył sanktuarium Matki Bożej Pokoju w Stoczku księżom marianom, wysiedlonym przez władze komunistyczne z Bielan w Warszawie w 1954 r. Marianie przebywali w Gietrzwałdzie w Domu NMP w latach 1954–1957. Osiedlając się na Warmii, wpisali się w jej historię i budowanie tamtejszego Kościoła.

Pierwszy zakon

Założycielem Zgromadzenia Księży Marianów Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny jest bł. o. Stanisław od Jezusa Maryi Papczyński (1631–1701). – Pisał o sobie, że miał w duszy wyryty przez Boga obraz nowego zakonu. Kazało mu to wzgardzić dotychczasowym życiem, przynaglając do działania. W tym obrazie zakonu na pierwsze miejsce wybijała się cześć Matki Najświętszej w tajemnicy Jej Niepokalanego Poczęcia. Marianie mieli Ją czcić własnym życiem i głosić Jej chwałę innym. Niewątpliwie o. Papczyński tę ideę maryjności zaczerpnął z pobożności polskiego ludu, z którego sam pochodził – wyjaśnia ks. Krzysztof Ziaja MIC. – Mariańskie zgromadzenie jest pierwszą wspólnotą zakonną męską założoną na terenie Rzeczpospolitej, która przetrwała do naszych czasów. – Jest też pierwszym zakonem w całym Kościele powszechnym, który nosi w swej nazwie tytuł Niepokalanego Poczęcia NMP – dodaje ks. Krzysztof. Rozwój zakonu został zahamowany przez trzeci rozbiór Polski. Protestanckie Prusy utrudniały wstępowanie kandydatom do klasztorów, zmierzając wyraźnie do likwidacji życia zakonnego. W tym czasie upadła także większość szkół prowadzonych przez marianów. Rozpoczął się również proces likwidacji klasztorów. – W 1908 r. w klasztorze mariampolskim pozostał przy życiu tylko jeden marianin, ojciec generał Wincenty Sękowski. Na tragedię zakonu marianów patrzył od najmłodszych lat ks. Jerzy Matulewicz. 29 sierpnia 1909 r. ks. Matulewicz złożył śluby zakonne. Dzień ten rozpoczął nową kartę w dziejach mariańskiego zgromadzenia – opowiada ks. Ziaja. Dziś ponad 200 marianów angażuje się w pracę duszpasterską w Polsce. Posiadają kilkanaście domów zakonnych. Znajdują się one m.in. w: Elblągu, Górze Kalwarii, Goźlinie, Grudziądzu, Grzybowie, Licheniu Starym, Lublinie, Puszczy Mariańskiej, Rdzawce, Rzepiskach, Skórcu, Stoczku Klasztornym, Sulejówku, Warszawie oraz Zakopanem.

Przyjechał komornik

Czas przybycia marianów do Stoczka Klasztornego pamięta ks. Kazimierz Chrostowski MIC. – Przejęliśmy Stoczek zniszczony i ograbiony po więzieniu w nim prymasa Polski kard. Stefana Wyszyńskiego – wspomina. Pierwsze lata posługi duszpasterskiej były trudne. – Prowadziliśmy gospodarstwo. Mieliśmy swoją pasiekę. Władze komunistyczne obiekty kościelne na Warmii uważały za mienie poniemieckie i nałożyły na nie wysokie czynsze. Zrobiono pomiary wszystkich pomieszczeń – opowiada. Kiedy marianie, ze względu na wysokie podatki, nie opłacili zobowiązań, do Stoczka przyjechał komornik i zajął część mienia. – Te stoły pobernardyńskie w refektarzu, przy których siedzimy, zostały zabrane. Wróciły do nas po siedemnastu latach. Były pomalowane na żółto farbą olejną. Brzydkie były. Wiele czasu poświęciliśmy, by doprowadzić je do pierwotnego stanu – mówi. Podkreśla, że z powodu więzienia w Stoczku prymasa Wyszyńskiego, władze zabraniały informowania o tym, iż taka miejscowość istnieje. – Przewodnikom zakazano wozić do nas turystów. Ale oni i tak przyjeżdżali – uśmiecha się. Uważa się za dłużnika stoczkowskiej Matki Bożej Pokoju. – Wróciła mnie do zdrowia i kapłaństwa. Przez wiele lat jestem związany z tym miejscem – dodaje.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma