Nowy numer 25/2018 Archiwum

Ostatni pociąg do Polski

Chociaż żyją w innych krajach, tam czują się Polakami, dbając o polską historię i kulturę.

Przyjechali zza wschodniej granicy, z Białorusi, Litwy, Łotwy, Mołdawii i Ukrainy. Z różnymi historiami życia, ale z podobną tęsknotą za Polską, ojczyzną ich ojców i matek. Dzięki temu, że w ich miejscowościach powstały Uniwersytety III Wieku, mogą utrzymywać bliższe kontakty z Polakami.

Zapraszają do siebie na wykłady polskich naukowców, pielęgnują nasze tradycje, uczą tego swoje dzieci i wnuków. Choć nie są już młodzi, to ciągle pełni energii, chęci działania i uczenia się, poznania świata i bolesnej historii, która nie pozwoliła im na życie w Polsce – II wojna światowa odcięły ich od ojczyzny. Dziś mogą do niej przyjechać, ale nie wrócić, mieć tu dom i już nie tęsknić. – Tego nie zrozumie ten, który nie ma owego ciernia w sercu, tej myśli w głowie – mówi Joanna.

Więcej niż słowa

Rozpoczyna się Msza św. inaugurująca spotkanie. Rozbrzmiały dzwonki, a zaraz potem pieśń „Czarna Madonno” intonowana przez chór „Lutnia” ze Lwowa. Na twarzach chórzystów widać wzruszenie, wyraźnie przejęte głosy nieco drżą. – Jestem wzruszona, zaraz się popłaczę… – przerywa na chwilę Stefania. – To, co czułam na tej Mszy św., to jakby skrzydła mi urosły. Płakałam. Nasz chór zaśpiewał „Madonnę”. My dużo przeżyliśmy. Z dzieciństwa pamiętam, nie można było mówić, że my jesteśmy Polacy. A to, co się przeżywa w dzieciństwie, zostaje na całe życie… Przeżyliśmy powojenne czasy, było ciężko, i właśnie to wyraża się w naszych uczuciach, w tych łzach, co może za szybko pojawiają się w oczach – mówi. Zaczyna opowiadać o wojnie, kiedy wraz z rodzicami stali na dworcu, czekali na transport, który miał ich zawieźć do Polski. Kiedy przyjechał pociąg, okazało się, że nie mogą zabrać dobytku, którego mama nie chciała zostawić, a ojciec mówił: „Jedziemy”. – Nie pojechaliśmy… Okazało się, że to był ostatni pociąg do Polski – wspomina. Nie mogli wrócić do swojego mieszkania, bo było zajęte przez Rosjan, a gdyby to zrobili, zostaliby wywiezieni na Sybir. – Kładliśmy się spać, robiliśmy węzełki, w nich kilka ubrań i sucharków, bo może jednak pociąg przyjedzie, choć jeszcze jeden… – milknie. Szkliste od łez oczy mówią więcej niż drżące słowa. Takich historii było tysiące. – Jak tylko rozpoczął działalność we Lwowie Uniwersytet III Wieku, przyjechała do nas Hanna Suchocka. Mówiłam, że mimo miłości do Lwowa bliższa jest mi ojczyzna, chcę osiedlić się w Polsce. Powiedziała, że teraz jest trudna sytuacja, nie może pomóc. Pomyślałam wtedy, że tyle jest miast w Polsce i choć w jednym nie może się znaleźć jedno mieszkanie? Przypomniał mi się wiersz: „Ojczyzno bliska i daleka”… – dodaje.

Miejsce spotkań

Po Mszy św. goście zasiedli przy stołach. Spotkanie, kawa, herbata, ciasto i ciasteczka. Opowiadają, jak uniwersytet funkcjonuje w Wilnie, jak w Grodnie, a jak w Kłajpedzie. – Polski Uniwersytet III Wieku we Lwowie działa od 20 lat. Jest dla mieszkających tam Polaków wszystkim. Nie tylko jest tam edukacja. Jesteśmy wielkimi patriotami. Nasze zadania to zachowanie polskiej tożsamości i kultury, obyczajów i tradycji. To miejsce spotkań mówiących i myślących po polsku – mówi Ewelina Małanicz, prezes uniwersytetu we Lwowie. W początkowych latach działalności placówka miała niespełna 60 słuchaczy, dziś jest ich ponad 200, w wieku od 45 do 90 lat. – Ogromnym zainteresowaniem cieszą się wykłady o tematyce historycznej, przede wszystkim z historii Polski i Lwowa. Zajmujemy się również literaturą, zwłaszcza działalnością pisarzy, którzy byli związani ze Lwowem, choćby Marii Konopnickiej, Gabrieli Zapolskiej czy Zbigniewa Herberta – mówi Ewelina Małanicz. Członkowie placówki opiekują się grobami polskich żołnierzy, współorganizują obchody najważniejszych świąt państwowych: Dnia Niepodległości Polski czy Konstytucji 3 Maja. – Założenie Lwowskiego UTW było potrzebne Polakom mieszkającym we Lwowie. Nasza działalność konsoliduje starsze pokolenie, pomaga się odnaleźć i realizować swoje pasje – dodaje pani prezes.

Cenne spotkanie

Zjazd integracyjny Uniwersytetów III Wieku zorganizowali studenci Akademii III Wieku w Olsztynie, przy współudziale Wydziału Teologii UWM i WSD „Hosianum”. – Podczas zjazdu podpisaliśmy umowy międzynarodowe o współpracy pomiędzy naszym wydziałem a poszczególnymi uniwersytetami. Będziemy jeździć z wykładami – wyjaśnia ks. Adam Bielinowicz. Zauważa, że goście to niezwykli Polacy, dla których takie wartości jak ojczyzna są bardzo ważne. – Chociaż żyją w innych krajach, tam czują się Polakami, dbają o polską kulturę – dodaje. – To jest już 9. zjazd. Głównym celem spotkania jest integracja, pomaganie naszym przyjaciołom ze Wschodu. Dla nich najważniejszy jest kontakt z ojczyzną. Chcemy wzmacniać środowiska polskie w krajach za wschodnią granicą – mówi Aldona Bagińska, prezes Akademii III Wieku w Olsztynie. – Największy organizacyjny problem? Zawsze jest ich więcej niż nasze finansowe możliwości. W niektórych uniwersytetach są już kolejki, ludzie zapisują się na kolejne lata, by przyjechać do Olsztyna. Oni chcą się napełnić polskością. Mamy wykłady i prelekcje, wycieczki. To cenne spotkanie – dodaje Paweł Bielinowicz z Towarzystwa Miłośników Wilna i Ziemi Wileńskiej

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma