Nowy numer 42/2019 Archiwum

To nasze zadanie

Każdy niesie ze sobą niepowtarzalną wartość, jest powołany do życia łaską Bożą – mówi Janusz Prucnal, koordynator wojewódzki inicjatywy ustawodawczej „Zatrzymaj aborcję”.

Krzysztof Kozłowski: Rozpoczęło się zbieranie podpisów pod kolejnym projektem zmiany prawa aborcyjnego w Polsce. Jakie zmiany tym razem chcecie wprowadzić?

Janusz Prucnal: Zbieranie podpisów rozpoczęliśmy na początku września. Zanim to nastąpiło, długo trwały przygotowania. Jednak nigdy nie szkoda sił ani czasu, kiedy chodzi o ludzkie życie. Ta konkretna inicjatywa ustawodawcza dotycząca aborcji obejmuje usunięcie z przepisów tzw. przesłanki eugenicznej, czyli możliwości zabicia nienarodzonego dziecka w powodu podejrzenia uszkodzenia płodu. Obecnie ustawa o ochronie płodu ludzkiego przewiduje trzy sytuacje, w których aborcja jest dopuszczana. Jedną z nich jest właśnie ta możliwość. Okazuje się – tak przynajmniej wynika z przeprowadzonych sondaży – że jest ona najmniej akceptowana przez społeczeństwo. I ten fakt chcemy wykorzystać po doświadczeniach z zeszłego roku, kiedy to po projekcie ustawy zabraniającej aborcji rozgorzały protesty środowisk feministycznych i lewicowych, a sejm zrezygnował z dyskusji nad proponowanymi zmianami. Wszystko w myśl Jana Pawła II, który powiedział, że trzeba robić tyle, ile można w danym momencie. Wiadomo, że nie ma akceptacji społecznej co do zabijania dzieci chorych. Niby jest to jedna z trzech przesłanek, ale ze statystyk wynika, że z tego powodu na około 1098 oficjalnych aborcji dokonano ponad 1040. Dlaczego? Bo podejrzewano wady płodów. Ale nie oznacza wcale, że jest taka pewność. Najczęściej chodzi o zespół Downa. A przecież każdy z tych ludzi, którym da się szansę na życie, jest wspaniałym człowiekiem. Więc dlaczego ma być zabity?

Znam rodziny z dziećmi z zespołem Dawna. Okazuje się, że wnoszą one w relacje niezwykłe ciepło, wydobywają ogromne pokłady miłości.

Bo jest to człowiek, tylko nieco inny. Dlatego też dziwi, że środowiska tak głośno nawołujące do tolerancji inności, tej inności nie akceptują. Możemy to zmienić. Wystarczy minimum 100 tys. podpisów, by projekt zmian przedłożyć w sejmie.

Rozumiem, że tyle to pan sam zbierze…

(śmiech) Nasze województwo nie należy do najludniejszych w Polsce, wręcz odwrotnie. Poza tym nie jestem sam w swych działaniach. Koordynuję akcję zbierania podpisów w archidiecezji warmińskiej, diecezji elbląskiej i ełckiej. W zasadzie opieramy się na akcjach w parafiach, choć podejmujemy wysiłki, by zbierać podpisy na ulicach czy też chodząc „po domach”. Jaki będzie efekt? Na pewno tyle podpisów zbierzemy.

Na jakim etapie jest zbieranie podpisów w naszej archidiecezji?

W akcję włączyły się wspólnoty i organizacje społeczne. Do naszego regionu nadeszły lub w najbliższym czasie nadejdą pakiety zawierające listy, projekty ustawy, ulotki i plakaty. W ponad stu parafiach w metropolii warmińskiej są osoby, które podjęły trud organizacji zbiórek podpisów. Jeśli w twojej parafii – zwracam się tu do Czytelników – nie ma osoby, która zajęła się tym dziełem, idź do proboszcza, porozmawiaj, poproś o pakiet i zorganizuj taką akcję. To jest nasze zadanie, nie być obojętnym wobec śmierci bezbronnych dzieci. Zależy nam także na tym, żeby uświadamiać innych. Założyliśmy, że będziemy zbierać podpisy do połowy listopada. Później trzeba je zliczyć, wysłać do Warszawy, dostarczyć do sejmu.

Setki zaangażowanych osób, godziny społecznej pracy. Czy warto?

Czuję ironię w tym pytaniu… Każdy człowiek godzien jest szacunku i szansy na życie, bez względu na to, czy jest inny, chory czy ułomny. Każdy niesie ze sobą niepowtarzalną wartość, jest powołany do życia łaską Bożą. Dla mnie paradoksem jest, że wiele krzyczy się o zakazie kary śmierci, o prawach zwierząt, a tu nagle prawdziwy człowiek może być w świetle prawa zabijany, tylko dlatego, że istnieje podejrzenie, iż jest chory. Używa się słów: „aborcja”, „zlepek komórek”. A przecież chodzi o zabójstwo dziecka nienarodzonego.

Czy Pan, jako człowiek od lat zaangażowany na rzecz obrony życia, zna rodziny, które walczyły z dylematem – zabić czy dać szansę?

Tak. Moi bliscy znajomi. Przy trzecim dziecku lekarze stwierdzili u płodu zespół Downa, do tego doszły inne wady. Propozycja – aborcja. I dylemat rodziców: wiadomo, że będzie trudno, dużo czasu będzie trzeba poświęcić dziecku. Rodzice po przemodleniu, rozmowach, po walce duchowej, zdecydowali się na przyjęcie dziecka do swojej rodziny. Dziecko się urodzi. W trakcie rozwoju ciąży podczas kolejnych badań okazywało się, że wszystkie wady zanikają. Dziecko urodziło się zdrowe. Było uzdrawiane, ponieważ rozwój dziecka w łonie matki to cud. Nie wiemy, co będzie za 10 sekund, choć przekonani jesteśmy, o swojej wszechwiedzy. Decydujemy o życiu lub śmierci człowieka w łonie matki, choć to nie my daliśmy mu życie. Znam też rodziny z dziećmi z zespołem Downa. Trzeba być w takich rodzinach, by zrozumieć, jakim skarbem są te dzieci dla swoich rodziców. Oni się po prostu kochają. Wszystko, co nas spotyka, to łaska Boża, choć często my tak tego nie pojmujemy.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL