Nowy numer 42/2019 Archiwum

Gang aniołów proboszcza

Chodzi nam o to, aby dzieciaki doświadczały Kościoła żywego, czuły się jego częścią, by stał się on ich domem – podkreśla Jola.

Mówią, że muzyka łagodzi obyczaje. Okazuje się, że nie tylko. Ona łączy ludzi, którzy wcześniej się nie znali, w wielką rodzinę. Ta z Mrągowa liczy ponad 50 dzieci. Jeśli weźmie się pod uwagę ich rodziców i dziadków, to może się okazać najliczniejsza w mieście. A wszystko zaczęło się prawie 7 lat temu od zamysłu Edwarda Trzeciakiewicza i błogosławieństwa proboszcza ks. Wiesława Świdzińskiego. „Chcemy utworzyć parafialną scholę” – „To róbcie”. I robią do dziś, rozwijając talenty dzieci, a wszystko po to, aby i one zakochały się w Eucharystii, posmakowały relacji z Bogiem, którą założyciele i kontynuatorzy budowali we wspólnocie Ruchu Światło–Życie.

Niezwykła przygoda

Edward zaczął działać szybko. – Znaliśmy się z oazy, więc przyszedł do nas. Zaproponował, żebyśmy włączyli się w organizację scholi. Mieliśmy i mamy wciąż żywe wspomnienia z rekolekcji, tych chwil spędzanych razem na modlitwie, śpiewie, na zabawie. Bez wahania odpowiedzieliśmy „tak” – wspomina Beata. Od początku zamysł był jeden, by śpiewać na niedzielnej Mszy św. dla dzieci, która odprawiana jest o godz. 12.00. I nie chodziło o to, by zachwycać wiernych, ale by się wspólnie modlić, uwielbiać, włączać dzieci w celebrację. Kiedy Edward wyjechał z Mrągowa, liderką zespołu została Agata. Dwa lata temu zrodziła się idea – nagrajmy płytę. Przez rok pomysł dojrzewał. Bo przecież nie jest to łatwe. Trzeba dobrać repertuar, znaleźć czas i zebrać wszystkich w jednym miejscu, co przy takiej liczbie dzieci okazało się nie takie proste. – W końcu się to udało. Dzieci były pozytywnie nakręcone, bo to przecież niezwykła przygoda takie nagranie. Ale skoro nagranie i płyta, to musi być jakaś nazwa zespołu, a my jej nie mieliśmy – opowiada Beata. – Zaczęły się sypać propozycje. Pojawiła się nawet nieco żartobliwa nazwa: „Aniołki proboszcza” – śmieje się Joanna. – W końcu dzieci same wybrały nazwę: „Gang Jezusa” – dodaje. W trakcie nagrania gotowe już było logo, później koszulki.

Zaskakujący efekt

Zanim doszło do nagrania, trzeba było dobrać repertuar. – Mimo ustaleń parę tytułów zmieniło się w trakcie prac. Uczyliśmy się nowych piosenek. Samo nagranie to dwa dni spędzone w kościele. Ale później było dogrywanie instrumentów, dubli. W sumie prace trwały prawie rok – mówi Agata. – Ale był to rok akcji z serca. Dzieci nie miały żadnych korzyści materialnych. Przemek, który realizował nagranie, również zrobił to charytatywnie. Muzycy grali na chwałę Bożą. Wielu parafian wspomogło nas finansowo. Dlatego uznaliśmy, że nasza płyta musi być po prostu rozdawana. Zapewne dlatego szybko stała się najczęściej słuchaną płytą w mieście – uśmiecha się Beata. Znajduje się na niej autorski utwór Agaty, specjalnie napisany i skomponowany na tę okazję. Jego tytuł: „Jezus żyje” stał się również tytułem płyty. – Śpiewaliśmy dużo, ale to była czysta przyjemność. Czasem jeden kawałek trzeba było śpiewać kilka razy. Ale efekt nas zaskoczył – mówi Dominika.

Po latach

Ostatnie dwa lata to dość intensywny czas pracy dla całej scholi. Warsztaty muzyczne, konkurs w Kętrzynie, bale aniołów, koncert uwielbienia na Boże Ciało. – Chodzi nam o to, aby dzieciaki doświadczały Kościoła żywego, czuły się jego częścią, by stał się on ich domem – podkreśla Jola. – I mam głębokie przekonanie, że nam się to udaje – dopowiada. Oczywiście nie byłoby tego Bożego efektu, gdyby nie wsparcie proboszcza ks. Wiesława Świdzińskiego. – Wspomaga nas modlitwą, obecnością, finansami. Zgłaszamy się do niego, a on zawsze pomaga – mówi. – Lubię przychodzić na próby, śpiewać na Mszy św. Możemy po prostu razem się spotkać, pochwalić Pana Boga. Myślę, że to jest ta największa nasza radość z tego wszystkiego. Jestem przekonana, że w przyszłości my również będziemy chcieli kontynuować istnienie naszego zespołu – mówi Oliwia. – Dziś, po latach, jesteśmy z sobą zżyci. Pamiętam początki, kiedy byłam młodsza, ze starszymi chodziłam za rączkę. Teraz ci młodsi chodzą tak z nami – dodaje. – Dużo śpiewamy, ale mamy też czas dla siebie. Przyjaźnimy się. Rozmawiamy. Dzięki temu niedziele są dla nas wyjątkowe, to czas z Bogiem, ale i z przyjaciółmi – mówi Dominika. – Wspólnie wyjeżdżamy. Byliśmy w Głotowie, w Nowym Kawkowie. Ćwiczyliśmy śpiew. Było trochę tych wyjazdów. Feliks, kolega ze szkoły, powiedział mi, że jest taki zespół. No i się zapisałem. Już ponad dwa lata przychodzę – mówi Olek. – Uczę się grać na gitarze. Chodzę na lekcje. Bo my nie tylko śpiewamy, ale też gramy. Są flety poprzeczne, saksofony. Uczyłem się gry na pianinie. Ale jednak wolę gitarę – wyznaje Szymon. – Dzieciaki mają fantastycznych rodziców, którzy nam pomagają. Nakręcają teledyski, angażują się. Wiele im zawdzięczamy. Na początku nawet nie myśleliśmy, że po latach będzie to tak wyglądało – podkreśla Beata.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL