Nowy Numer 29/2018 Archiwum

Linka historii

– Trzeba akceptować swoją przeszłość w imię przyszłości. My to robimy – mówi Krzysztof Marek Nowacki, warmińsko-mazurski kurator oświaty.

Krzysztof Kozłowski: Obecnie widoczny jest w edukacji powrót do historii, do poczucia, że jest ona ważna w procesie kształtowania człowieka. Dlaczego ona jest ważna?


Krzysztof Marek Nowacki: Od kilku lat obserwuję renesans historii. Jest to podyktowane tym, że odradza się świadomość, iż zainteresowanie przeszłością jest zobowiązaniem wobec przyszłości. Zresztą niejednokrotnie podkreślał to Jan Paweł II. Dlaczego rodzice, społeczeństwo coraz częściej to widzą i rozumieją? Czasem w swoich wystąpieniach porównuję proces kształcenia młodego człowieka do budowania latawca. Jest szkielet, są płaszczyzny lotne, ale by latawiec mógł wznieść się wysoko w poczuciu bezpieczeństwa – a tak pojmuję drogę życiową każdego z nas, że życie nam zostało zadane, a nie tylko dane – niezbędna jest linka. Ona go nie ogranicza, ona powoduje, że może on wysoko ulecieć, ogarniać horyzonty, wznosząc się coraz wyżej. Ta linka to jest to, co każdy z nas ma, a nazywam ją wychowaniem patriotycznym. Wiemy, skąd jesteśmy, gdzie jesteśmy i dokąd zmierzamy. Właśnie ta więź z przeszłością, ona jest po to, by wysoko wzlecieć. I młody człowiek, jeśli nawet opuści ojczyznę, nie zgubi się w życiu, jest w stanie odnieść się do siebie, bo wie, skąd jest i dokąd leci. Tak rozumiem wychowanie patriotyczne – że ono jest dla ludzi po to, aby móc dalej polecieć. Wiedzą o tym duże i stare narody, choćby Francuzi...


Mam jednak wrażenie, że Francuzi zapomnieli o swoich korzeniach.


Ja mam na myśli tę cześć Francji, która ciągle jest najstarszą córką Kościoła. Ta część istnieje, są ludzie wierni dziedzictwu. Mam świadomość, że Francuzi się gubią jako całość, ale jest tam i biblijna sól i wierzę, że właśnie ona zmieni Francję, która odcięła ową „linkę” i w bezwładzie daje się ponosić złym wiatrom. Trzeba akceptować swoją przeszłość w imię przyszłości. My to czynimy. To jest gwarancja trwania narodu na fundamentach, które ponad tysiąc lat temu zostały wylane. One są gwarancją dnia dzisiejszego i jutra. Dlatego wychowanie patriotyczne jest tak istotne.


Patrząc na rolę historii, bez jej znajomości, bez znajomości minionych stosunków z sąsiadami Polski, nie jesteśmy w stanie prawidłowo zinterpretować współczesności.


Wiedza o przeszłości to jak wiedza o rodzinie. Nie znając historii swoich rodziców, dziadków czy pradziadków, trudno zrozumieć ich, siebie i swoich krewnych, trudno zrozumieć relacje panujące między poszczególnymi gałęziami drzewa genealogicznego. Przeszłość nas determinuje, ale to nie oznacza, że nas zniewala. Ona służy pełniejszemu spojrzeniu na świat. Nauka historii właśnie temu służy. Bez wiedzy o naszym dziedzictwie nie sposób zrozumieć dzisiejszego świata. Przecież na każdym rogu Krakowa, Warszawy, Gdańska czy Olsztyna przemawia do nas przeszłość, historia. Obrazy, zabytki, nazwy ulic, literatura – wszystko jest kodem kulturowo-historycznym i bez jego znajomości, bez znajomości dziedzictwa narodowego nie sposób rozeznać się w rzeczywistości. Stąd zapewne renesans zainteresowania przeszłością, ale w imię przyszłości. Bez zrozumienia procesów kulturowych, politycznych i gospodarczych nie można się rozeznać w teraźniejszości. Dlatego „linka” jest konieczna, żeby się rozwijać, i trzeba ją przekazać kolejnemu pokoleniu.


I tu jest rola edukacji w szkole.


Ale szkoła nie zastąpi domu rodzinnego. Pierwszym miejscem nauki, budowania tradycji narodowej jest rodzinny dom. Komponentem tego jest szkoła, czyli nauczyciele. Nauczyciel powinien być mistrzem. Mistrz ma merytoryczną wiedzę, ale ma umiejętność czynienia rzeczy trudnych łatwymi i jest to człowiek, który żyje wartościami. A wartości na ziemiach polskich od tysiąca lat są znane. Mądrość rozumiana jako roztropność, godność, która towarzyszy człowiekowi od poczęcia po naturalną śmierć, jest i wolność, ale rozumiana jako wolność od zła i miłość do bliźniego i Polski, która powinna być drugą miłością Polaka, zaraz po miłości do Pana Boga. Taki nauczyciel, który jest mistrzem, ma być przewodnikiem młodych ludzi, przewodnikiem po wiedzy i po wartościach. Wartości to serce w spiżowym dzwonie. One ważą, czy serce pięknie dzwoni. Złe, źle osadzone wydają fałszywe tony.


Czy w tę filozofię wpisuje się program realizowany przez szkoły, który kończy się otrzymaniem certyfikatu „Szkoła wierna dziedzictwu”?


W Kuratorium Oświaty w Olsztynie podejmujemy działania nakierowane na budowanie świata wartości. Jednym z nich, które podjęliśmy, jest ów certyfikat. Skierowany jest do szkół, które realizują pracę patriotyczną, oddziałują wychowawczo na młodzież. Chcieliśmy dać możliwość pokazania się tym szkołom, opowiedzenia o swojej pracy i uhonorowania ich za budowanie pamięci o przeszłości. Powołaliśmy kapitułę złożoną z zacnych osób, pedagogów, osoby znane powszechnie z IPN, ODN czy UWM. Kapituła spośród kilkuset aplikacji nominowała wąską grupę szkół. To działanie, które ma pozwolić szkole opowiedzieć o swojej pracy, często trwającej od kilkunastu lat.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma