Nowy numer 33/2018 Archiwum

Kładka
do nieba

– Fascynuje mnie jego mądra miłość, która prowadzi innych do Chrystusa – mówi Maria Nowak.

Ludzie mówią, że jak „gość w dom, Bóg w dom”. W bartąskiej parafii pojawił się wyjątkowy gość, który po kolei odwiedza parafian. To św. Maksymilian Maria Kolbe.


Idź po relikwie


– Mój proboszcz śp. ks. kan. Jerzy Szymerowski był rozkochany w św. Maksymilianie i to on – swoją postawą, zaangażowaniem, podsuwaniem niby przypadkiem jakichś lektur na jego temat – skłaniał mnie do tego, by być zawsze blisko tego świętego. Ta więź z nim i zakonem trwa do dziś – opowiada ks. Leszek Kuriata, proboszcz parafii św. Jana Ewangelisty i Opatrzności Bożej w Bartągu.
Jak wspomina, zawsze chciał sprowadzić do podolsztyńskiej parafii relikwie męczennika, ale przez wiele lat zwyczajnie myślał, że takich nie ma – św. Maksymilian zginął w Auschwitz, jego prochy zostały rozrzucone... Aż kiedyś duszpasterz usłyszał, że są relikwie z brody świętego. Zdarzyło się, że załatwiał jakieś sprawy niedaleko Warszawy i zapytał miejscowych, gdzie tu jest jakiś kościół, miejsce, żeby się pomodlić. – Powiedzieli mi, że 17 km stąd jest Niepokalanów... Pojechałem od razu. Wchodzę do kościoła, rozglądam się, widzę, że w konfesjonale świeci się światełko, myślę sobie: „Jest jakiś ojciec, czeka na ludzi, to bardzo dobrze o nich świadczy”. Uklęknąłem, modlę się i nagle taki wewnętrzny głos mówi do mnie: „A czemu ty nie idziesz do spowiedzi?”. Ja mówię, że jestem nieprzygotowany, a ten głos: „No to się przygotuj!” – opowiada ks. Leszek. – Po spowiedzi ten sam głos mówi do mnie: „To teraz idź po relikwie”. Więc poszedłem – uśmiecha się ks. Kuriata.


Święty chce do ludzi


Nie było jednak tak łatwo – okazało się, że nie było gwardiana, porozmawiali więc (był razem z ks. Wojciechem Wiszniewskim) z zastępcą i wrócili do Bartąga. – Nie dawało mi to spokoju, więc po tygodniu pojechałem znowu. Gwardian miał spotkania, nie miał dla mnie czasu, złożyłem więc oficjalne pismo i ruszyłem z powrotem. Pod Ostródą telefon: „A gdzie ksiądz jest?”. Okazało się, że relikwie już przygotowane i czekają. Za tydzień pojechaliśmy więc znowu – opowiada ks. Kuriata.
Kiedy wracał już z relikwiami i zastanawiał się, jak to wszystko zorganizować, z pomocą znowu przyszedł wewnętrzny głos: „Najpierw daj mnie do ludzi”. I tak św. Maksymilian odwiedza parafian, którzy chcą go przyjąć. Otrzymują relikwie na cały tydzień, mają czas się pomodlić, zapoznać z nim, po prostu przebywać w obecności świętego.
– Cudowne uczucie! To taka kładka między niebem a ziemią. Święty Maksymilian jest mi bardzo bliski, bardzo przeżywałam jego kanonizację. Gdy tylko dowiedziałam się, że mamy w parafii jego relikwie i jest możliwość zaprosić go do domu, od razu pojawiło się pragnienie w sercu, że chcemy być blisko – opowiada Maria Nowak. Przyznaje, że św. Maksymilian to postać, z której życia i słów można się wiele nauczyć. – Fascynuje mnie jego mądra miłość. Taka, która ewangelizuje, nie skupia na sobie, ale prowadzi do Chrystusa – zaznacza pani Maria.


« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma