Nowy Numer 29/2018 Archiwum

O tym, co przyniósł mijający czas

Minął rok, a w nim wiele znaków danych nam przez Opatrzność. Nade wszystko nie tych medialnych, a codziennych. W nich jest miłość Boża.

Czas upłynął. Martwimy się, że tak szybko, choć to nie my jesteśmy jego panem. Kolejny siwy włos, zmarszczka, nieco gorsza kondycja, życiowe problemy. To martwi. Nas i naszych bliźnich. A to, że nie udało się naprawić relacji w rodzinie, że znów przez cały rok nie odwiedziłem rodziców, że synowej nie akceptuję, że żyję w wolnym związku, choć nie ma przeszkód, bym zawarł sakrament małżeństwa, albo nie mogę zrozumieć współmałżonka. Nie szkodzi, zdążę jeszcze... Poza tym – przecież to nie moja wina. Nie da się, mam swoją godność, niech ktoś zrobi pierwszy krok…

A przecież Pan Bóg przez cały rok przemawiał w znakach. Tych w Kościele, i tych w codzienności. Co miał powiedzieć człowiekowi, już powiedział w Piśmie Świętym. Choćby to: „Bądźcie roztropni i trzeźwi, byście mogli się modlić. Przede wszystkim miejcie wytrwałą miłość jedni ku drugim, bo miłość zakrywa wiele grzechów” (1 P 4,7-8). Wszystko, co Jezus mówił i co czynił, było z czystej miłości. Z miłości głosił Dobrą Nowinę, z miłości uzdrawiał, ale też wiedziony tą samą miłością zrobił bicz i wypędził handlujących ze świątyni, niszcząc ich stragany, owoce ich ciężkiej pracy. Po ludzku niepojęta jest taka miłość. Dlatego Pan Bóg przemawiał w znakach, byśmy choć na chwilę się zatrzymali, pomyśleli o miłości, zrozumieli ją. Tę miłość, która jest w stanie „zakryć nasze grzechy”.

Zostaw wszystko

Pierwszy znak nadszedł szybko, tak jak nazbyt szybkie było odejście. 2 stycznia zmarł ks. Piotr Podolak. Młody, pełen życia i planów. Jakby Bóg przypominał, że „wszystko ma swój czas i jest wyznaczona godzina na wszystkie sprawy pod niebem” (Koh 3,1). Nie człowiek ją wyznacza, choć przecież planuje: w te wakacje wyjadę nad morze, w ten weekend skoszę trawę przed domem i pójdę z dziećmi na lody. I rośnie w nas poczucie, że jesteśmy panami własnego życia. A sprawy Boże? Niech poczekają na emeryturę...

Informacja o śmierci ks. Piotra wstrząsnęła wszystkimi, którzy go znali. – Przekroczyłeś tę największą granicę, jaką jest granica między życiem a śmiercią. Przekraczałeś nieustannie różne granice. Przekraczałeś granice talentu, którym Pan cię obdarzył. To właśnie śpiew. To właśnie wielbienie Pana. Dziś jesteś u Pana w tym nowym życiu, wiecznym, do którego jesteśmy wszyscy wezwani – mówił na Mszy św. żałobnej ks. Mirosław Hulecki. A ks. Tadeusz Marcinkowski podkreślał: – Chrystus powołał go, mówiąc: „Zostaw wszystko, idź za Mną z życia do życia, z doczesności do wieczności. Będziesz radować się pełnią Kościoła w królestwie Bożym, będziesz patrzył na Matkę Najświętszą, którą tak bardzo ukochałeś”.

Niezwykła jasność

Matka Najświętsza i nam towarzyszyła przez cały rok. Przeżywaliśmy 140. rocznicę objawień Maryi w Gietrzwałdzie, próbując dotknąć Jej orędzia, zrozumieć, przekuć Jej słowa w nasze życie. Setki tysięcy pątników klęczało przed Kaplicą Objawień. Niezliczone zdrowaśki wybrzmiały w kościele i w sercach osób, które przemierzały alejkę różańcową, by dotrzeć do cudownego źródełka. Kroniki w sanktuarium zanotowały kolejne cudowne uzdrowienia. Konferencje prasowe, miesiące przygotowań do głównych uroczystości, relacje w dziesiątkach mediów. Ten czas minął, ale Matka Boża w Gietrzwałdzie pozostała ze swoim niezmiennym przesłaniem. – Justyna Szafryńska na egzamin przyszła z mamą. Po egzaminie, który przeprowadzał proboszcz ks. Augustyn Weichsel, wyszła z kościoła. Akurat w tym momencie dzwony oznajmiały Anioł Pański. Stanęła, by się pomodlić – mówi ks. Krzysztof Bielawny. Kiedy spojrzała na klon, ujrzała „niezwykłą jasność, w niej biało ubraną postać, z długimi włosami opadającymi na ramiona, siedzącą na złocistym tronie, udekorowanym perłami. Po chwili zauważyła jasny blask zstępujący z nieba i anioła ze złotymi skrzydłami, w białej szacie na głowie, który złożył niski ukłon postaci siedzącej na tronie. Gdy odmówiła Pozdrowienie Anielskie, postać podniosła się z tronu i wraz z aniołem uniosła się do nieba”. – Tak rozpoczęły się 27 czerwca 1877 r. objawienia Matki Bożej w Gietrzwałdzie. W kolejnym dniu łaskę widzenia Maryi otrzymała Barbara Samulowska – dodaje. „Czego żądasz?” – zapytała w kolejnych widzeniach Justyna. Usłyszała odpowiedź: „Życzę sobie, abyście codziennie odmawiali Różaniec”. Następnego dnia zapytała: „Kim Ty jesteś?”. Otrzymała odpowiedź: „Jestem Najświętsza Panna Maryja Niepokalanie Poczęta”. Kiedy spojrzymy na zapisane słowa Maryi, które wypowiedziała podczas ostatniego dnia objawień, 16 września 1877 r., czytamy: „W trakcie odmawiania Różańca dziewczynkom objawiła się Matka Boża, która w ostatnich słowach prosiła: »Odmawiajcie gorliwie Różaniec«”. – Klamra zamykająca orędzie gietrzwałdzkie. „Proszę, byście odmawiali Różaniec” i „Odmawiajcie gorliwie Różaniec” – podkreśla ks. Bielawny. I wiedzeni tym przesłaniem ludzie stanęli na granicy Polskiej z różańcem w dłoni. Byli to „roztropni i trzeźwi”, mogący się modlić.

Aby byli jedno

Pan Bóg w minionym roku ukazywał nam również piękno Kościoła i to, jak ważni są dla nas pasterze, którzy prowadzą nas ku Chrystusowi. W archikatedrze we Fromborku, podczas odpustu Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, nuncjusz apostolski abp Salvatore Pennacchio nałożył paliusz abp. Józefowi Górzyńskiemu. – Po raz pierwszy w Polsce i w tej katedrze przedstawiciel Ojca Świętego nałożył paliusz na ramiona metropolity. Dlatego jest to wydarzenie historyczne. Papież Franciszek zmienił zasady nakładania paliusza, czyli oznaki władzy metropolitalnej i łączności ze Stolicą Apostolską. Do tej pory odbywało się to w Watykanie. Od niedawna ma się odbywać w miejscu, gdzie swoją służbę sprawuje arcybiskup – wyjaśniał ks. Jacek Wojtkowski, proboszcz fromborskiej archikatedry.

Paliusz abp Józef Górzyński otrzymał z rąk papieża Franciszka 29 czerwca 2017 r.– Wcześniej leżał na grobie św. Piotra. Jest przekazywany na znak jedności, bo takie jest zadanie metropolity, który w terenie jest przedstawicielem Ojca Świętego – mówił abp Józef Górzyński. – To daje możliwość uczestniczenia w tym wydarzeniu także ludu Bożego. Wiadomo, że Kościół lokalny to właśnie wierni, nie administracja kościelna – wyjaśniał metropolita.

Paliusz w Kościele pojawił się w IV w. jako element ubioru papieża i arcybiskupów. – Jego pochodzenie nie jest dobrze znane. Najprawdopodobniej nawiązuje on do togi rzymskich urzędników i dygnitarzy cesarskich. Oznacza szczególną odpowiedzialność w Kościele – wyjaśniał ks. Wojtkowski. Ostatecznie przyjął on kształt naszyjnika z dwoma końcami opadającymi z przodu na piersi i z tyłu na plecy. Wykonuje się go z białej i czarnej wełny baranków, poświęconych przez papieża we wspomnienie św. Agnieszki. – Przez papieża paliusz noszony jest w czasie uroczystych liturgii, wszędzie, gdzie je sprawuje. Arcybiskup metropolita nakłada go na terenie swojej metropolii – mówił proboszcz.

To sprawa zbawienia

Kiedy działy się tak ważne wydarzenia, w parafiach tętniło duchowe życie. Rekolekcje, spotkania we wspólnotach czy tak cenna adoracja Najświętszego Sakramentu. Wielu kapłanów w trosce o młodych podejmowało wysiłki o zbawienie ich dusz, czego owocem jest trwający – pierwszy w Polsce – synod młodych. – Młodzież wymaga od nas pełnej mobilizacji. Schodzimy z kanapy, rozpoczynamy działania. Duszpasterstwo młodych to duszpasterstwo przyszłości. Jacy młodzi są dzisiaj, tak będzie wyglądać Kościół jutro – mówi ks. Radosław Czerwiński, archidiecezjalny duszpasterz młodzieży. – Chodzi o jedno dobro, dobro, które ma na imię młodzi. Chodzi o ich zbawienie. Toczymy walkę o zbawienie człowieka. My, niestety, żyjemy w czasach, kiedy jako wierzący godzimy się z rzeczywistością odchodzenia ludzi od Kościoła. Dramatem jest, kiedy katecheta mówi: „Część młodzieży wypisała mi się z religii. Dobrze, będzie spokój”. To jest dramat. To jest porażka duszpasterska. Dramatem jest to, kiedy cieszymy się, że młodzież nic od nas nie chce, więc nie musimy nic robić. Młodzież odchodzi po bierzmowaniu, a my się z tym faktem spokojnie godzimy, myśląc, że za rok będzie następna grupa. Dlatego duszpasterstwo młodzieży jest priorytetem. To jest sprawa zbawienia. Nie moja prywatna czy kurialna – podkreśla ks. Bartłomiej Matczak, dyrektor wydziału duszpasterskiego warmińskiej kurii.

I o zbawienie przecież chodzi. Każdego z nas. Minął rok, w nim wiele znaków danych nam od Boga. W nich jest miłość Boża, którą mamy się wypełniać, by zrozumieć siebie, bliźnich i mijający czas. By wytrwała miłość jednych ku drugim zaprowadziła nas na spotkanie ze Zbawicielem. Bóg daje nam kolejną szansę, czas kolejnego roku.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma