Nowy numer 49/2018 Archiwum

Spadkobierca powołań

„O Panie, ja już nic nie chcę w moim życiu, gdy Ty jesteś w pobliżu. Daj ból, daj radość, u mnie wszystko będzie to samo” – modlił się codziennie.

Człowiek doświadczony przez ludzi, ale i dla ludzi do końca swojego życia oddany. Dostrzegał cierpiących, widział ich pragnienia i na nie odpowiadał, wiedziony nauką Chrystusa. Dla wielu za życia święty. Ojciec Marian Żelazek SVD.

W tym roku werbiści szczególnie go upamiętniają. 30 stycznia, w dniu jego 100. urodzin, w Muzeum Etniczno-Etnograficznym w Pieniężnie otworzyli poświęconą mu wystawę. – To jedna z wielu wystaw, które w tym roku upamiętniać będą o. Mariana. Chcielibyśmy podkreślić niezwykłość tej postaci. Polski misjonarz, werbista, swego czasu kandydat do Pokojowej Nagrody Nobla. Człowiek, o którym Senat RP powiedział, że to wzór do naśladowania. Nie oczekiwał owoców swojej pracy już tu, na ziemi, ale żył wiarą, że w przyszłości się pojawią – podkreśla o. Wiesław Dudar SVD, dyrektor muzeum.

Bapa, czyli Ojciec

Wystawę tworzą niezwykłe i wstrząsające zdjęcia z placówki, którą stworzył o. Marian, wzbogacone eksponatami z Indii. – Ekspozycja przedstawia życie i działalność polskiego werbisty. Ojciec Żelazek w 1950 r. wyjechał na misje do Indii i tam zasłynął jako Ojciec Trędowatych. Przez przeszło 56 lat pracował wśród najbiedniejszych z biednych, zaradzając ich podstawowym potrzebom, budując szpitale, kościoły, szkoły, a nawet fabrykę powrozów, by dać im pracę. We wiosce dla trędowatych założył pompy wodne, aby każda rodzina miała niezbędną do życia wodę, a każdy głodny miał coś do jedzenia w Kuchni Miłosierdzia. Ostatnim jego dziełem było Centrum Duchowości – wymienia o. Dudar.

Ojciec Żelazek wyróżniany był prestiżowymi nagrodami w kraju i za granicą. Otrzymał m.in. Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski czy Nagrodę dr. Radanath Rath Seva Sammana za posługę na rzecz trędowatych. – Jednak wielokrotnie podkreślał, że najbardziej ceni sobie to, że podopieczni nazywają go „Bapa”, co znaczy „Ojciec”, i nie był to tylko zwrot grzecznościowy – mówi dyrektor.

„Ojciec Marian, wielki człowiek!”

Kiedy wybuchła II wojna światowa, o. Marian Żelazek był w nowicjacie w Chludowie. Tam został aresztowany przez Niemców, by ostatecznie trafić wraz ze współbraćmi do obozu w Dachau. – Na jego oczach, na jego rękach umierali jego koledzy seminaryjni i przełożeni. Jak mówił, został spadkobiercą ich powołań. „Panie Boże, jeśli uważasz, że ja mam żyć, to ja będę starał się tak pracować, aby pracować i za nich” – modlił się wówczas. I co jest zadziwiające, on nigdy nie mówił źle o swoich oprawcach. Wspominał, że było ciężko, że był głodny, że było zimno, że byli nieludzko traktowani, ale nigdy nie złorzeczył. Być może głód, choroba, osamotnienie i obdarcie z godności spowodowały, że jeszcze bardziej potrafił zrozumieć ludzi trędowatych, którym służył, a którzy byli odrzuceni przez innych – mówi o. Wiesław.

Wspomina 1986 r., kiedy po raz pierwszy spotkał o. Żelazka. – Pełen pokoju, prosty człowiek. Wiedział, czego chce, szedł wytrwale do celu, ale bez robienia szumu wokół siebie. To inni zauważyli jego niezwykłość, jego wartość, autentyczność pracy. Pomógł wielu ludziom, nie patrząc na religię, kastę. Na ile mógł, na tyle pomagał każdemu. Chęć pomocy innym, to zachwycało ludzi – podkreśla werbista.

W najbliższym czasie w Indiach odbędą się uroczystości 100. urodzin o. Mariana Żelazka. – Czy rozpocznie się proces beatyfikacyjny? To musi wyjść od Kościoła w Indiach. Kiedy zmarł, niechrześcijanie, często hinduiści, czyli większość ludzi, którym pomagał, krzyczeli: „Ojciec Marian, nieśmiertelny!”, „Ojciec Marian żyje!”, „Ojciec Marian, wielki człowiek!”. Oni dostrzegali jego czyny, dobro, które czynił. Co ciekawe, dla nich „dobry” to znaczy „Polak”, „dobro” to „Polska”. Bo wiedzieli, że ten ksiądz jest z Polski. Jeśli taka będzie wola Boża, to na pewno któregoś dnia rozpocznie się proces beatyfikacyjny. On miał hasło życia: „Nie jest trudno być dobrym, wystarczy tylko chcieć…” – dodaje o. Wiesław Dudar SVD.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy