Nowy numer 45/2018 Archiwum

Musisz być przy Źródle

– Są momenty trudne, jak w życiu każdego człowieka, ale kapłaństwo jest po prostu piękne – mówi ks. Andrzej Midura.

W Wielki Czwartek konkatedra św. Jakuba w Olsztynie wypełnia się kapłanami, by celebrować Mszę Krzyżma św. Tradycja Kościoła wiąże tę Eucharystię z obrzędem poświęcenia olejów używanych w ciągu roku do sprawowania niektórych sakramentów. Ale jest to również moment odnowienia przez kapłanów, wobec swojego biskupa, przyrzeczenia złożonego w dniu święceń. Czym jest kapłaństwo? Tajemnicą, której nie da się wyrazić słowami, regułką czy choćby kilkudniową konferencją naukową. Wie to każdy, kto poprzez ich dłonie doświadcza miłosiernej miłości samego Boga.

Ambona na polu

Faryny, niewielka mazurska wioska otoczona lasem. Wśród domów stoi jeden niepozorny, nieodróżniający się od innych. Jednak każdy mieszkaniec wie, że to plebania, że tu zawsze można przyjść, wypić herbatę z proboszczem, porozmawiać o życiu, o swoich problemach, ale i radościach. – Choć teraz, tuż przed Wielkanocą, parafianie wiedzą, że wieczorem proboszcz odpoczywa, bo całymi dniami spowiada – uśmiecha się ks. Robert Nurczyk, proboszcz. Wraca myślami do dzieciństwa, bo już wówczas był zafascynowany kapłaństwem. – Już jako 7-latek odczuwałem pragnienia sprawowania Eucharystii. Skąd to się w tak małym człowieku brało, tego nie wiem. Wydaje się to takie nienaturalne – uważa. Jedno w tym jest pewne – że to Bóg działa, a Jego działanie jest tajemnicą. – Pamiętam, że zachwycała mnie właśnie aura tajemnicy, taka nadzwyczajność. W kościele czułem się wyjątkowy – dodaje. Brat taty ks. Nurczyka jest również kapłanem. – Myślę, że to też miało wielkie znaczenie. W wakacje spotykaliśmy się z nim ja i mój kuzyn Artur – mówi. Wspomina letni gorący dzień, kiedy poszli na pole, gdzie była skarpa. – Bawiliśmy się, że to niby ambona, a ja głoszę kazanie – śmieje się ks. Robert. – Oczywiście, kiedy byłem nastolatkiem, ta myśl o kapłaństwie raz się nasilała, raz nikła. Różne były etapy. Ale przed maturą pojechałem na rekolekcje z kapucynami. Po nich już nie wojowałem z Panem Bogiem – wspomina.

Nawracam się

Na skraju Nidzicy stoi kościół pw. Miłosierdzia Bożego. – Wychowałem się w rodzinie, gdzie jest żywa wiara. Miałem obok siebie wspaniałych kapłanów, wzory, które mnie fascynowały. Rodzina i kapłani, którzy są obok, to fundament wzrostu powołania. To środowiska, które mogą mieć pozytywny lub negatywny wpływ na młodego człowieka. Widać to doskonale w dzisiejszym świecie, gdzie ginie wiele powołań z powodu postawy najbliższych – uważa proboszcz ks. Andrzej Midura. A droga kapłańska spowita jest wieloma radościami. – Są momenty trudne, jak w życiu każdego człowieka, ale kapłaństwo jest po prostu piękne – uśmiecha się ks. Andrzej. – To jest dar i tajemnica. Ale do tego dochodzi się z czasem – dodaje. Wzruszenia i radość, kiedy się widzi, jak ludzie zwracają się do Boga, żyją wiarą. – Takich radości jest naprawdę wiele. Widzę osoby, które po latach wracają do Kościoła. W sercu kapłana jest wówczas pełnia szczęścia – wyznaje. – Nawracam się poprzez słuchanie spowiedzi. Ludzie trwają przy Bogu i mimo słabości nie poddają się, zanurzają w Boże miłosierdzie. To jest cudowne. Po tylu latach wiara dla mnie to konkretne doświadczenie. Ja wiem, że Bóg jest, a słowo Boże przenika człowieka – wyznaje.

Nie ja działam, ale Pan Bóg

Pierwsza parafia ks. Nurczyka – Chrystusa Króla Odkupiciela Człowieka w Olsztynie, u ks. Andrzeja Pluty. – Szukałem człowieka, służby, niesienia pomocy, by być dla innych, a tam proboszcz w stu procentach zapewnił mi to. Każda minuta była wykorzystana. To była również niesamowita szkoła konfesjonału. Coś pięknego. Dziś widzę, że to było bardzo ważne, to mnie ukształtowało – wspomina. Bo konfesjonał to miejsce cudów. – I jest delikatnym miejscem. Tu ludzie otwierają dusze. Nie ma takiego drugiego miejsca na świecie. To jest coś, co zachwyca nas, księży. Nie ja działam, a Pan Bóg. To wymaga od nas pokory. Ale to, co jest najważniejsze w kapłaństwie, to relacja kapłana z Bogiem. To jest fundament. Można być na zewnątrz świetnym działaczem, można chcieć służyć, ale jeśli nie jest się przy Źródle, nie sięga się nieustannie do Niego, to można się wypalić. To więcej niż pewne – podkreśla ks. Nurczyk. – Trzeba oddać swoje życie dla ludzi. Mogę powiedzieć, że kocham moją owczarnię, kocham kapłaństwo. Umacniają nas modlitwa, słowo Boże, którym się żyje – dodaje ks. Midura.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy