GN 42/2019 Archiwum

Stanął na ziemi, gdzie się urodził

Jego ostatnia modlitwa była taka: „Panie Boże, to mój ostatni Różaniec. Jeżeli ocalisz mi syna, ja Ci go oddam”.

Na Wydziale Teologii Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego odbyło się spotkanie z członkami Związku Sybiraków, zorganizowane przez Naukowe Studenckie Koło Filozoficzne. Swoimi wspomnieniami z zesłania dzielili się: Janina Hryniewska, Marian Kupczałojć i Henryk Truskowski. Gości i słuchaczy przywitał dziekan wydziału ks. dr hab. Marek Żmudziński.

– „Syberia” to słowo, które ma konotacje dramatyczne. Dziś gościmy osoby, dla których to słowo odnosi się do części ich życia. Cieszę się, że możemy się z nimi spotkać i wysłuchać ich historii. U mnie w rodzinie też były osoby, które przeżyły zesłanie. Wielokrotnie słuchałem o tym dramacie zsyłki, ale też o dramacie powrotu do ojczyzny – mówił dziekan. Spotkanie było również okazją do zaprezentowania koła filozoficznego. – Działa ono na naszym wydziale już prawie 10 lat – mówił ks. dr Zdzisław Kieliszek, opiekun koła. – Takich spotkań mamy na swoim koncie wiele. Podejmujemy także inne, liczne przedsięwzięcia. Członkowie koła mogą się pochwalić prawie 30 wygłoszonymi referatami i publikacjami.

Jestem z tego pokolenia

O historii zsyłek oraz Związku Sybiraków mówił prezes oddziału w Olsztynie Zygmunt Skotnicki. – Przez Kresy przetoczyły się cztery fale deportacji. Pierwsza objęła głównie osadników wojskowych, kolonistów i leśników. W trakcie drugiej wysiedlono rodziny urzędników państwowych, wojskowych, policjantów, służby więziennej, nauczycieli, działaczy społecznych, kupców, przemysłowców i bankierów oraz rodziny jeńców mordowanych w Katyniu czy Charkowie. Trzecia deportacja objęła uchodźców z centralnej i zachodniej Polski, przybyłych w czasie wojny na tereny znajdujące się pod okupacją radziecką. Natomiast w trakcie czwartej na Wschód pojechała głównie ludność ze środowisk inteligenckich – wyjaśniał prezes Skotnicki, który urodził się na Syberii. – Jestem z pokolenia, które tam się urodziło. Miałem zaledwie rok, kiedy zginął tata, a trzy lata, kiedy zmarła mama. Z Syberii przywiozła mnie do Polski 12-letnia siostra – mówił.

Ich wiara

Podkreślał wagę wiary wśród zesłanych Polaków. Zbiera wspomnienia, które ma zamiar wydać. W jednych z nich zesłaniec opowiada historię swojego syna. – Dziecko zaczyna chorować. Mówią, że nie przeżyje, bo dzieci poczęte w Polsce, które w łonie wygłodniałych i wycieńczonych matek trafiają w głąb Rosji, po porodzie umierają. Modli się gorliwie. Ale jego ostatnia modlitwa jest taka: „Panie Boże, to mój ostatni Różaniec. Jeżeli ocalisz mi syna, ja Ci go oddam”. W końcu babuszka mówi, że on przeżyje, ale potrzebne jest sadło. Ale skąd na Syberii je wziąć? Mężczyzna postanawia napisać do Polski list z prośbą o sadło. Robi to bez wiary, bo przecież nie ma szans na to, aby list dotarł, a nawet jeśli tak się stanie, to Rosjanie ukradną paczkę. Ale pisze. Po krótkim czasie dostaje przesyłkę, a w niej znajduje sadło. Dziecko przeżywa. Mam zdjęcie tego chłopca, już jako mężczyzny, kiedy staje na ziemi, gdzie się urodził, w tajdze. Stoi obok samochodu... Stoi ksiądz – opowiadał.

Kupiony powrót

Henryk Truskowski trafił na Syberię już po wojnie, w 1949 roku. Miał wówczas 18 lat. – Trafiliśmy do kołchozu. Przez dwa lata musiałem pracować przez 16 godzin dziennie, od świtu do nocy. Na cały dzień dostawałem 200–300 gramów chleba. Najgorsze były właśnie głód i zimno. Mróz sięgał czasami –60 st. C. Nie dało się wziąć nawet głębokiego oddechu – wspominał. Potem trafił do kopalni węgla w Czeremchowie w obwodzie irkuckim, gdzie przepracował 6 lat. – Cały czas starałem się o zgodę na powrót do Polski. Dostałem tysiąc rubli odszkodowania za wypadek w kopalni. To było sporo pieniędzy, prawie półroczna pensja. Zaryzykowałem i zaniosłem je do lejtnanta, który decydował, kto może wrócić. Po dwóch tygodniach my i sześć innych rodzin dostaliśmy pozwolenie. Kupiłem nam ten powrót – mówił.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama