Nowy numer 42/2019 Archiwum

Więcej wiem, więcej rozumiem, więcej czuję

– Gdybyśmy w każdym pokoleniu nie mieli zakochanej w Polsce młodzieży, jako naród nie przetrwalibyśmy – uważa Wojciech Sobotka.

Owacje na stojąco. Za każdym razem. I wzruszona do łez publiczność. Kolejne sceny, chrzest Polski, dama symbolizująca Polskę walcząca ze Szwedami, odsiecz wiedeńska, upadek moralny w XVIII w., zakończony rozbiorami... – „Obmyj mnie, Panie, z moich win i pokrop hizopem!”. „Hizop” to tytuł naszego musicalu, a jednocześnie słowo klucz. Cała Polska potrzebuje hizopu i pokropienia wodą święconą na nowo – wyjaśnia Jan Krysiak, współautor scenariusza i kierownik muzyczny przedstawienia. – Jak pokazujemy w spektaklu, w przeszłości nie musieliśmy się niczego wstydzić, gdy byliśmy blisko Boga. Kiedy Polacy szli z Bogiem, Polska była wielka, pełna prawdy i honoru. Ale pokazaliśmy też momenty, kiedy górę brały pieniądze czy jakieś układy. Wtedy Polska była słaba. Hizop woła o wydobycie tego, co jest najlepsze w naszym kraju.

To musimy pielęgnować

Okazją do napisania musicalu patriotycznego „Hizop” stała się 100. rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości. Przez 6 miesięcy młodzi spotykali się, pisali scenariusz, spędzali dziesiątki godzin na próbach. – Takie wydarzenia są nam potrzebne, byśmy mogli przypomnieć sobie historię naszej ojczyzny i najważniejsze momenty, które wpłynęły na jej los – uważa Wojciech Sobotka, dowódca jednostki strzeleckiej w Ostródzie. Podkreśla, że włączenie młodych w takie przedsięwzięcia buduje w nich poczucie godności narodowej, uświadamia zawiłe losy Polski czy heroizm walczących o nią, jak i pozwala dostrzec przyczyny, dla których straciliśmy niepodległość, i które państwa przyczyniały się do niszczenia naszego kraju.

– Gdybyśmy odeszli od patriotycznych idei, które przez wieki przyświecały Polakom i które przyczyniły się do tego, że Polska nigdy w ich sercach nie umarła, dziś nie byłoby nas na mapie Europy. Gdybyśmy w każdym pokoleniu nie mieli zakochanej w Polsce młodzieży, jako naród nie przetrwalibyśmy. To młodzi w końcu dorośli do odzyskania niepodległości i wykorzystując sytuację polityczną na początku XX w., podjęli heroiczną walkę o Rzeczpospolitą. Chwycili za broń, bez wahania oddawali życie. Dziś gdybyśmy młodzieży nie dali innej możliwości przeżywania patriotyzmu niż nauka historii w szkole, ona by się w końcu „wyjałowiła”. Niczym byłyby ojczyzna, flaga narodowa, a nasz fundament – „Bóg, Honor, Ojczyzna” – stałby się pustym sloganem. Musimy to pielęgnować – mówi pan Wojciech.

To w nich zostanie

Młodzi przygotowali musical pod kierownictwem Janiny Niedźwieckiej ze Szkoły Podstawowej nr 4. Od 1992 r. prowadzi ona koło teatralne. – Kolejne lata, kolejne pokolenia... – uśmiecha się. – Opiekuję się teraz uczniami, którzy są dziećmi moich dawnych uczniów. Podejmuję tematy patriotyczne, mówię o miłości międzyludzkiej. Staram się, by były to zawsze wartościowe treści – mówi. Wymienia kilka przygotowanych wcześniej spektakli. W 2004 r. było „Spieszmy się kochać ludzi”, czyli upamiętnienie 23. rocznicy wybuch stanu wojennego. „Holokaust – ucisz serca” wystawiono w 70. rocznicę wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau. W ubiegłym roku przyszedł czas na „A my nie chcemy uciekać stąd”, mówiący o powstaniu Solidarności, stanie wojennym i walce o wolność, która doprowadziła do pierwszych wolnych wyborów w powojenne Polsce w 1989 roku. – Byłam w tych wyborach obserwatorem z ramienia Solidarności, tak że był to dla mnie temat bliski. Idee Solidarności, które zjednoczyły Polaków w walce o niepodległość, są we mnie cały czas – zapewnia. W tym roku narodził się pomysł, by napisać musical patriotyczny. – Zaangażowali się w to nie tylko uczniowie z mojej szkoły, ale i z innych placówek – podkreśla pani Janina. W przedstawieniu zagrało ponad 60 osób. – Jestem szczęśliwa, że mogłam z nimi pracować. To wspaniała młodzież. Zrobiliśmy musical, który zatyka dech w piersiach. Gromkie oklaski na stojąco. To jest coś wspaniałego – mówi. Podkreśla, że dziś nie można tylko mówić o patriotyzmie, trzeba go przeżywać w głębi duszy. – A taką możliwość daje właśnie scena. Ona budzi w człowieku emocje, angażuje do głębi, człowiek przeżywa treści, które przekazuje, zaczyna się z nimi identyfikować, stają się one jego własnością. Dla młodych to jest ważne. Są dumni, że mogą o tym mówić. Oni niosą to w sercach – opowiada pani Janina. – To bardzo ważne, by obchodząc rocznicę odzyskania niepodległości Polski, nie zapomnieć o roli wiary, Kościoła. Trzeba podejść do historii w prawdzie. W tym spektaklu to się udało – uważa ks. Roman Wiśniowiecki. – Ciekawe były połączenia wybranych wydarzeń historycznych, które jakby nawiązywały do obecnej sytuacji Polski. Niezwykłą sceną był obraz społeczeństwa przed rozbiorami, zepsucie moralne, wpływy Rosji, Prus i Austrii na elity. W mojej ocenie to również obrazuje dzisiejsze czasy, próby wpływania na moralność, rozmiękczanie wartości, próby zmian fundamentów, na których budujemy narodowość, jak i fałszowanie historii. Gra i zaangażowanie młodych ludzi bardzo mnie wzruszyły. To doświadczenie w nich zostanie.

Są momenty, gdy wymiękam

Zanim młodzi wyszli na scenę, przez pół roku spotykali się na próbach. – Pamiętam tworzenie scenariusza. Braliśmy w tym udział, pisaliśmy scenki, pomagali nam starsi. Zrobiliśmy około 60 prób, w tym 20 z nich – całości. To była niesamowita przygoda. Mogę z pewnością stwierdzić, że zmienił się mój stosunek do ojczyzny. Więcej wiem, więcej rozumiem, więcej czuję – mówi Szymon Krysiak. – To niezapomniany czas. Zawiązały się nowe znajomości, czas spędzaliśmy w gronie rówieśników, uczyliśmy się twórczego myślenia i – co najważniejsze – poznawaliśmy historię Polski. To niesamowite, jak wiele przeszliśmy jako naród, jak wartości pielęgnowane przez pokolenia pozwalają nam dziś być sobą. To sobie uświadomiłem – dodaje Jakub Grembocki. W pisaniu scenariusza pomagał Jan Krysiak. – Czuję, że ten musical to coś wielkiego – mówi. – Chcieliśmy, aby treści, które są ważne, wybrzmiały językiem młodych, żeby brzmiały autentycznie. Dlatego w tym musicalu było wiele utworów napisach specjalnie na tę okoliczność przez kompozytorów z Ostródy. Kompozycje były tak dobrze zaaranżowane, że nie powstydziłyby się ich największe sceny w Polsce. Potencjał w tych ludziach i utworach jest ogromny – uważa Jan Krysiak. – Mam nadzieję, że dzięki musicalowi identyfikowanie się z wartościami i Kościołem będzie postrzegane jako coś mądrego, a nie jako obciach i staroświeckość. Myślę, że to nam się udało. – Gramy ten musical któryś raz z kolei. Wcześniej były dziesiątki godzin prób. Znam każde słowo z tego przedstawienia. Ale do dziś są momenty, kiedy wymiękam, głos mi się łamie – uśmiecha się pan Jan. – Moment, kiedy podczas potopu szwedzkiego dama symbolizująca Polskę musi sama resztką sił walczyć z najeźdźcą, to jest coś, obok czego nie mogę przejść obojętnie. Albo scena z apelem poległych. Cały czas pojawia się motyw hizopu. Przywołuje pamięć o ludziach, którzy mieli swoje życiorysy, swoje słabości, popełniali grzechy i błędy. Największym wyrazem czci wobec nich będzie to, że się za nich pomodlimy, pokropimy ich hizopem naszej modlitwy i będą mogli być zbawieni – mówi pan Jan. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL