Nowy numer 42/2019 Archiwum

Zgromadzenie nie jest moje

– Znam swoje słabości, ograniczenia, niemożności. A Bóg? Posyła, wyrywa z codzienności i chce, żebyś zupełnie był do Jego dyspozycji – mówi s. Damaris Suchenia.

Krzysztof Kozłowski: Kiedy Siostra dowiedziała się o tym, że dostała nominację na przełożoną Prowincji Polskiej Zgromadzenia Sióstr Uczennic Boskiego Mistrza, co Siostra wtedy czuła?

s. Damaris Suchenia: Nasze zgromadzenie jest w trakcie wizytacji matki generalnej s. M. Micaeli Monetti, która jest w Polsce od prawie miesiąca. W każdym zgromadzeniu zakonnym, zgodnie z prawem kanonicznym, co trzy lata następuje zmiana zarządu. Oczywiście mogą do niego zostać powołane obecne osoby. W czasie wizytacji oprócz spotkań z siostrami we wspólnotach prowadzona jest również tzw. konsultacja. Siostry oddają swoje głosy na osobę, która w ich opinii powinna na następne trzy lata zostać przełożoną prowincji. Jest to wyłącznie głos doradczy, który nie zobowiązuje matki generalnej do żadnego wyboru.

Podczas swojego pobytu s. M. Micaela Monetti przeprowadziła takie konsultacje, po których przedstawiła mi propozycję objęcia służby przełożonej Prowincji Polskiej. Informację taką otrzymałam 1 listopada. Czy spodziewałam się tego? Zdawałam sobie sprawę z takiej ewentualności. Z jednej strony zawsze chce się oddalić od siebie wolę Bożą, która dla człowieka nie jest łatwa, ale z drugiej – słucha się serca, bo w nim Pan Bóg przemawia. Od dłuższego czasu, kiedy myślałam o takiej możliwości, ogarniał mnie pokój. Ale kiedy matka generalna powiedziała mi, że chciałaby, bym była przełożoną prowincjalną, i zapytała, czy przyjmuję posługę, poczułam po prostu lęk. Bo nawet jeśli człowiek w sercu dopuszcza taką ewentualność, to moment wyboru i decyzji jest trudny. To chwila objawienia woli Bożej, kiedy człowiek staje już przed konkretnym pytaniem, które jest jednocześnie wezwaniem Pana Boga, pytaniem Jezusa: „Czy pójdziesz za Mną?”. Po chwili odpowiedziałam: „Zgadzam się”. Uczucia? Ludzki strach, emocje, zwykłe, kobiece, ludzkie. A po podjęciu decyzji – pokój. Przecież Bóg wie, co jest dla mnie dobre.

Stąd myśl tak szybko opublikowana przez Siostrę w mediach społecznościowych: „Pan nie szuka osób przygotowanych. On przygotowuje tego, kogo znajduje i posyła”?

Rzeczywiście umieściłam tę myśl. (śmiech) Są to słowa wypowiedziane przez s. M. Micaelę Monetti. Ale nie chodziło wyłącznie o mnie. Ona pragnęła uświadomić nam wszystkim, że Pan Bóg nie szuka wyjątkowych ludzi. Czasem wyobrażamy sobie, że przełożona to ktoś nadprzeciętnie wykształcony, kto ma wiele tytułów przed nazwiskiem, a do tego jest święty. I myślimy: „Boże, jest wokół tyle osób lepiej przygotowanych do tego”. Matka tłumaczyła, że nie chodzi o to, aby na odpowiedzialnych stanowiskach były osoby nie wiadomo jak wykształcone. Bo nie o to chodzi. Powinny być to osoby oddane woli Bożej, bo to Pan Bóg je sobie przygotowuje. Tak naprawdę życie weryfikuje, kim jesteśmy, Bóg prowadzi nas w różny sposób. Doświadczam tego. Zapewne wolałabym dzisiaj, tak po ludzku, wrócić do Olsztyna i sprzątać, szyć szaty liturgiczne, prowadzić życie duszpasterskie. Tak zwyczajnie, prowadząc spokojny tryb życia. Po ludzku myśląc, to ja się do tego nie nadaję. Znam swoje słabości, ograniczenia, niemożności. A Bóg? Posyła, wyrywa z codzienności i chce, żebyś zupełnie był do Jego dyspozycji.

Jak zmieni się Siostry życie? Oderwana od szycia szat, od sprzątania, ze spokojnego Olsztyna do Warszawy, aby służyć siostrom w całej Polsce...

Trudno jest zostawić osoby, z którymi nawiązało się relacje. Ale tak się dzieje już po raz trzeci. Powinnam się już chyba przyzwyczaić, że Pan Bóg mnie stąd zabiera. (śmiech) I zawsze powierza mi odpowiedzialny obowiązek. A kolejne trzy lata? Przenoszę się do Warszawy, podejmując obowiązek nie za małą wspólnotę, a całą wspólnotę sióstr, która jest rozproszona po Polsce. Rzeczywistość bardziej złożona. Bo jak w domu trzeba było się martwić o dwie, trzy siostry, o to, że trzeba wymienić rurkę pod zlewem, bo przecieka, tak teraz waga spraw będzie znacznie większa. Ale jeśli człowiek w małych sprawach jest wierny Bogu i wartościom, to duże nie przerażają. Nie będę sama.

A co my, kochający Siostrę Warmiacy i Mazurzy, powinniśmy życzyć nowej przełożonej Prowincji Polskiej?

Tego, aby modlić się w mojej intencji. Nie tylko dziś, w dniu wyboru, kiedy otrzymuję tyle życzliwych słów, ale przez kolejne trzy lata. Życzcie mi wiele osób wspierających mnie modlitwą. Ufam, że tak będzie. Módlcie się, abym nie była przeszkodą w wypełnianiu woli Bożej. Zgromadzenie nie jest moje, jest Pana Boga i On ma je prowadzić, a ja mam być narzędziem. Żebym nie zapomniała, że zgromadzenie jest Jezusa. Życzcie mi, abym pozostała taka, jaka jestem, starała się być dobrym człowiekiem dla ludzi. • krzysztof.kozlowski@gosc.pl

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL