Nowy numer 42/2019 Archiwum

Latino polacco w Panamie

– Kiedy papież Franciszek w swoim nauczaniu mówił o jedności, to było tak, jakby mówił właśnie do nas – wspomina Lidka.

Światowe Dni Młodzieży w tym roku odbyły się w Panamie – do Ameryki Środkowej na spotkanie z innymi młodymi oraz papieżem Franciszkiem wybrali się również pielgrzymi z archidiecezji warmińskiej.

Daj mi znak

Piotr Salach na ŚDM chciał jechać w 2016 r., kiedy odbywały się w Krakowie, ale był świeżo po operacji i nie dał rady. Żeby pojechać do Panamy, zadłużył się – nie widział możliwości, żeby to wydarzenie odpuścić, szczególnie że hasłem spotkania były słowa z Ewangelii św. Łukasza: „Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według słowa twego!”, bo mają one w jego życiu niebagatelne znaczenie.

– Jako gimnazjalista nie byłem szczególnie wierzący, może nawet byłem nastawiony bardziej przeciwko Kościołowi. Interesowały mnie wówczas inne rzeczy, np. survival. Moi rodzice wysłali mnie wtedy na obóz survivalowy – pod namiotem, bez prądu, telefonów, kontaktu ze światem. Wszystko pięknie, tylko na miejscu zobaczyłem księży i okazało się, że tak naprawdę to są rekolekcje, rodzice po prostu wcisnęli mi kit. Ale pomyślałem, że trudno, już nieraz jeździłem z rodzicami na jakieś rekolekcje, da się przeżyć... – wspomina Piotrek.

Podczas jednej z adoracji Najświętszego Sakramentu postanowił rzucić Bogu wyzwanie. – Powiedziałem Mu: „Jeśli jesteś, to daj mi znak”. Na słowach jednak się nie skończyło – szukałem tego znaku cały wieczór, podsłuchiwałem nawet rozmowy innych, żeby może usłyszeć coś, co było skierowane do mnie, patrzyłem nawet, jak ktoś coś na piasku rysował. Spędziłem tak cały wieczór i nic, więc poszedłem spać. Następnego dnia rano, kiedy inni jeszcze spali, spotkałem jednego z księży. Popatrzył na mnie, a miałem wtedy na sobie bluzę z reklamą samochodów Fiata, i zapytał, czy wiem, co to słowo znaczy. To był ten znak, którego chciałem i którego potrzebowałem – od tego momentu miałem pewność, że Bóg jest i tak zaczęła się moja przygoda z wiarą – mówi Piotr.

Pewność pewnością, ale jak wiadomo, posprawdzać nie zaszkodzi – kiedy więc ruszyły zapisy na Światowe Dni Młodzieży do Panamy, Piotr postanowił rozeznać, czy faktycznie powinien jechać. Rozeznawał na tyle długo, że wszystkie miejsca z naszej archidiecezji zostały zajęte. – Szukałem miejsca nawet po grupach z innych diecezji, ale tam nikogo nie znałem... Powiedziałem więc: „Panie Boże, jak mam jechać, to tylko z tą grupą”. Okazało się, że jedno miejsce się zwolniło, bo jedna z pań złamała nogę. Ale ja dalej rozeznawałem i na to miejsce wskoczył ktoś inny. Ale ta osoba jednak nie dostała urlopu i miejsce znowu było wolne. I tak poleciałem do Panamy – mówi z uśmiechem Piotrek.

Ile czasu trwa chwila?

Grupa z archidiecezji warmińskiej trafiła do miejscowości Nova Italia. – Od razu po przyjeździe było widać, że ludzie tam, na miejscu, naprawdę żyją Światowymi Dniami Młodzieży i tym, że mają przyjąć pielgrzymów. Byli bardzo ciepli, troskliwi, robili wszystko, żeby było nam miło i przyjemnie, robili np. powitalne napisy po polsku nad drzwiami swoich domów, widać było, że na nas czekają. Do tego stopnia, że np. podczas rozdzielania osób do rodzin jeden pan zrobił aferę, bo miał dostać innych pielgrzymów, niż było zaplanowane wcześniej. Kłócił się, że on chce tych swoich pielgrzymów, na których czeka od pół roku – opowiada Lidia Bielińska. Od razu po przyjeździe młodzi z Polski doświadczyli czegoś niespotykanego – byli w zasadzie „celebrytami”, jedynymi białymi ludźmi w tej okolicy i każdy chciał mieć z nimi zdjęcie.

– Zdarzało się, że ustawiały się do nas wręcz kolejki. Byliśmy dla nich symbolem dostatniejszego życia. Wielu Panamczyków marzy, żeby choć na trochę pojechać do Europy – wyjaśnia Lidka. Mówiono na nich latino. Czasem ich europejskie pochodzenie mogło powodować groźne sytuacje – były miejsca, gdzie ze względu na bezpieczeństwo nie można im było w ogóle chodzić. Zawsze do tego mieli obstawę policji lub wojska. Pielgrzymi opowiadają, że Panama to zupełnie inna kultura, podejście do życia, spędzania czasu i w ogóle pojmowania czasu jako takiego. – Na początku to mnie drażniło – mówili, że obiad będzie za chwilę, a mijały 3 godziny i nic. Spotkanie miało być o 7.00, my oczywiście czekaliśmy już kilka minut przed czasem, a reszta dopiero po 7.00 zaczynała myśleć, że może warto by się zebrać. Do tego trudno było się przyzwyczaić – mówi z uśmiechem Lidka.

Zapewnia jednak, że na miejscu widać niesamowitą więź społeczną. – Rodziny są bardzo liczne, a poza tym wszyscy trzymają się razem, każdy każdego zna, tu przyjaciel, tam kolega, tu jeszcze inny friend, wszyscy są bardzo zżyci. U nas tego nie ma – mieszkam w bloku i nawet nie wiem, kto zajmuje lokal dwa piętra niżej czy wyżej – zaznacza Lidka. – Podczas ŚDM jednemu z wolontariuszy spalił się dom, stracił cały dobytek. Pojechałem razem z kolegą pomóc – to, co mnie uderzyło, to fakt, że nie przyszli tylko najbliżsi i sąsiedzi, ale cała dzielnica, mnóstwo ludzi. Nawet nie patrzyli, czy to ktoś znajomy, czy nie, po prostu ktoś potrzebował pomocy. Na koniec podziękowali nam i powiedzieli, że teraz jesteśmy dla nich jak rodzina. Bardzo mocne przeżycie! – opowiada P. Salach.

Potrzeba głębi

Wśród ważnych momentów podczas ŚDM Lidka wymienia m.in. konferencje w grupach językowych. – Spotkanie z biskupem było wyjątkowe, ponieważ była możliwość wejścia w relację. To nie było tylko suche nauczanie, ale można było zadać pytanie, porozmawiać. Wspaniałe było też to, że byliśmy jako grupa z Polski, tworzyliśmy pewną jedność na tej obcej ziemi. Daleko, w obcym kraju, mogliśmy pokazać naszą Polskę. A to nie był łatwy czas w naszej ojczyźnie – zdarzenia z Gdańska miały wpływ na nasze rozmowy. Dlatego kiedy papież Franciszek w swoim nauczaniu mówił o jedności, to było tak, jakby mówił w tej Panamie właśnie do nas, do Polaków, żebyśmy byli jedno – mówi uczestniczka ŚDM.

Opowiada, że z Panamy wróciła z wielkim poczuciem wdzięczności. – Rodziny przyjęły nas niesamowicie ciepło, dzieliły się wszystkim, a ci ludzie mieli tak naprawdę niewiele. To mi uświadomiło, jak wiele mam i za co powinnam być wdzięczna – choćby za ciepłą wodę w kranie, za tak prostą rzecz, której oni nie mają. Myślałam, że mieszkam skromnie, ale przecież ja mam dywan, a ci ludzie mają goły beton. Od pierwszego wejścia do ich domu miałam całkiem inne spojrzenie na to, co posiadam. A przy tym ci ludzie, mimo że mają dużo trudniej, to wydają się w wielu momentach dużo szczęśliwsi. Dzielą się tym, co mają, są bardzo otwarci i nie przejmują się drobiazgami. To mnie bardzo uderzyło – mówi Lidka. Opowiada również o różnicach w przeżywaniu liturgii. – Dla mnie było bardzo ważne, że nasza liturgia jest taka, jaka jest. Bo fajnie sobie czasem popatrzeć na egzotyczne tańce i inne pląsy, ale cieszę się, że jestem wychowana w mojej kulturze.

Niektóre rzeczy można „przeskakać i przetańczyć” i to jest świetne, ale jest czas, kiedy można i trzeba wejść głębiej. Zrozumiałam, jak bardzo to jest ważne i jak bardzo tego potrzebuję w moim przeżywaniu wiary – mówi Lidka. Piotr zwraca uwagę na to, że mimo barier językowych można się było ze wszystkimi dogadać, choć nie zawsze było to proste. – Używaliśmy translatora, a on czasem przekręcał różne słowa. Ale nawet jak nie wiedzieliśmy, co do nas mówią, to widać było autentyczną troskę. W rodzinie, u której mieszkałem podczas Dni w Diecezji, 12-letnia dziewczynka bardzo się ze mną zaprzyjaźniła: napisała nawet dla mnie wierszyk po hiszpańsku, poprosiła, żebym przetłumaczył go na język polski, i potem uczyła się go na pamięć, żeby przed wyjazdem powiedzieć mi go po polsku – mówi uczestnik ŚDM. – Z nauk papieża Franciszka najbardziej mnie uderzyło, kiedy powiedział, że my jako młodzież jesteśmy Bożym „teraz”. Bardzo mocne słowa, dające do myślenia – mówi Piotr.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL