Nowy numer 43/2019 Archiwum

Jeśli to nie kryzys, to co?

– Dechrystianizacja prawa jest tak daleko posunięta, że w coraz większej liczbie społeczeństw zachodnich przyjmowane są rozwiązania, które są zerwaniem z tradycyjnym chrześcijaństwem – uważa Paweł Lisicki.

Panel „Czy Kościół przetrwa w demokracji?” odbył się w Ośrodku Badań Naukowych w Olsztynie, a jego organizatorem była Fundacja Debata. – Sam tytuł kryje w sobie sugestię, że za laicyzację, brak powołań kapłańskich, za to, że kościoły na Zachodzie zamieniono w restauracje i dyskoteki, obwiniamy demokrację. Że to przez nią cywilizacja chrześcijańska przeżywa głęboki kryzys. Czy taka teza jest prawidłowa? O tym będą dyskutować nasi paneliści – mówił na wstępie redaktor Adam Socha. Na zaproszenie organizatora w dyskusji wzięli udział ks. dr Zdzisław Kieliszek, prof. Michał Wojciechowski, Bogdan Bachmura i Paweł Lisicki, redaktor naczelny tygodnika „Do Rzeczy”, który był pomysłodawcą tytułu debaty.

Radykalne zerwanie

– Ten tytuł jest głęboko uzasadniony – twierdził Paweł Lisicki, argumentując, że wystarczy sięgnąć do klasycznego dzieła Alexisa de Tocqueville’a o demokracji w USA. Pada w nim teza, że tym, co podtrzymuje przy życiu amerykańską demokrację, jest silna wiara Amerykanów. Tak długo jak istnieją wolność religijna i wiara, tak długo może funkcjonować system demokratyczny, bo musi być oparty na czymś, gdyż sam z siebie nie generuje żadnych wartości. – Niestety, dziś mamy do czynienia z głębokim, podwójnym kryzysem. Pierwszy dotyczy samego Kościoła i życia religijnego, co obrazuje spadek powołań, zmniejszenie wpływu Kościoła na życie polityczne i społeczne. Dechrystianizacja prawa jest tak daleko posunięta, że w coraz większej liczbie społeczeństw zachodnich przyjmowane są rozwiązania, które są zerwaniem z tradycyjnym chrześcijaństwem – wymieniał red. Lisicki.

Początki tego procesu sięgają lat 60. ubiegłego wieku. Jak zaznaczył panelista, chodzi o wzrastającą akceptację aborcji, która dziś w niektórych państwach jest nieograniczona. – W stanach Nowy Jork czy Wirginia dopuszczona została aborcja bez żadnych ograniczeń i jest możliwa do dziewiątego miesiąca życia, co oznacza de facto, że dziecko, które jest w stanie żyć samodzielnie, można zabić w świetle prawa – przytaczał przykład Paweł Lisicki. – Mamy więc do czynienia z radykalnym zerwaniem z chrześcijaństwem, które głosi, że człowiek nie jest panem życia, tylko życie jest dane od Boga.

Co z wolnością słowa?

Jako kolejny przykład zerwania z chrześcijaństwem podał eutanazję. – Ta ingerencja państwa nie dotyczy już tylko ludzi nieuleczalnie chorych i starszych, ale też dzieci. W Belgii, jeśli stwierdzi się u dziecka chorobę, którą lekarze uznają za śmiertelną, można dokonać eutanazji – podawał przykłady. O tym, jak zmieniła się chrześcijańska Europa, ma świadczyć również przyzwolenie na homoseksualne małżeństwa. 17 państw Unii Europejskiej już wyraża na nie zgodę, niektóre z nich łącznie ze zgodą na adopcję dzieci przez pary homoseksualne. Taką decyzję w 2015 r. podjął również Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych, wcześniej zrobiła to Kanada.

– Tak większość państw zrywa wszelkie więzi z tym, co możemy uznać za odziedziczoną tradycję moralną przekazaną przez Kościół. Jeśli to nie jest radykalny kryzys, to nie wiem, co to może nim być – podkreślał redaktor Lisicki. Jak mówił, współczesne państwo demokratyczne, liberalne zaczyna sobie coraz bardziej rościć prawa i obejmować te sfery życia, które wcześniej były od państwa niezależne i wolne. – Wspomniane przykłady pociągają za sobą nie tylko to, że państwo się na to zgadza, ale i to, że wymusza ono na obywatelach akceptację dla tych działań. Spiker Izby Gmin brytyjskiego parlamentu w 2018 r. ogłosił, że w przypadku kiedy dochodzi do konfliktu między obroną praw homoseksualistów a krytykującymi ich, to obrona tych praw jest ważniejsza niż wolność słowa. Jeśli więc kaznodzieja powie, że życie w związku homoseksualnym jest niezgodne z Biblią, że to jest grzech śmiertelny, to może zostać oskarżony o sianie nienawiści i dyskryminację. Okazuje się, że państwo zamiast chronić wolność słowa, zacznie występować przeciwko niej – uważa Paweł Lisicki.

Erozja wartości

Czy Kościół przetrwa w demokracji? Wątpliwości nie miał ks. dr Zdzisław Kieliszek. – Kościół przetrwa, bo do swojego istnienia nie potrzebuje demokracji. Osobiście bym odwrócił to pytanie i zastanowił się, czy demokracja przetrwa bez Kościoła. A mówiąc jeszcze szerzej, czy demokracja współczesna kojarzona ze światem zachodnim przetrwa bez chrześcijaństwa. Co do tego miałbym wątpliwość. Wiele lat temu Ernst-Wolfgang Böckenförde, prezes Trybunału Konstytucyjnego Republiki Federalnej Niemiec, zauważył, że demokracja nie wyrosła w ideowej próżni. Ona zasysa pewne wartości, których sama z siebie nie daje, w tym wartości chrześcijańskie. Jednak w tym systemie ulegają one erozji – zauważył ks. Zdzisław Kieliszek.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama