Nowy numer 43/2019 Archiwum

Na kurpiowskie palmy deszcz nie pada

Konkurs bez rywalizacji, a do tego wszyscy wygrywają. Możliwe? Tak, kiedy tworzy się coś pięknego. Jak w Rozogach.

WNiedzielę Palmową w Rozogach, jak w każdym kościele, ma miejsce procesja z palmami. Jednak tam nie kończy się na jednej. Druga procesja, po uroczystościach kościelnych, rusza w kierunku szkoły, by tam jej uczestnicy mogli podziwiać wykonane na ten dzień palmy. – Uroczysty wjazd Jezusa do Jerozolimy chcemy przeżywać poprzez nasze lokalne zwyczaje. Na Kurpiach ta tradycja była bardzo bogata – mówi ks. prał. Józef Midura, proboszcz.

Zaczynają od Bożego Narodzenia

Dzięki staraniom proboszcza w Ro- zogach od 24 lat organizowany jest konkurs palm. – Tradycje lokalne wymagały swoistego odświeżenia i tak w 1995 r. udało się nam zorganizować pierwszą edycję. Początkowo organizatorami byli parafia i wójt Józef Zapert, a później dołączył Gminny Ośrodek Kultury. Konkurs odbywa się nieprzerwanie co roku. Ale nie chodzi w nim o faktyczne konkurowanie. Udaje nam się wykorzystać potencjał ludzi, którzy mają swoje różne korzenie. Stąd mamy palmy kurpiowskie, mazurskie czy czerpiące z tradycji wschodniej – opowiada ks. Midura.

Bogactwo materiałów, z których palmy w Rozogach są wykonane, i technik wzbudza zachwyt. Można tego dnia podziwiać palmy od najmniejszych, kilkucentymetrowych, do największych, sięgających kilku metrów. – Udział w konkursie biorą szkoły, dom kultury, sołectwa, parafia i w ogóle każdy, kto chce. Po Mszy św. gromadzimy się w szkole i tam wszyscy otrzymują symboliczną nagrodę. To sprzyja także integracji środowiska – dodaje proboszcz. – U niektórych przygotowywanie palm zaczyna się od Bożego Narodzenia. Jedni robią je na nasz konkurs, a drudzy dla innych osób. Ważne jest również, że to nie pozwala zapomnieć o korzeniach i tradycjach tego regionu.

100 palm

W kurpiowskich domach od kilku miesięcy gospodynie mają swoje małe warsztaty pracy. – Już ponad 20 lat przygotowuję palmy. Jestem samotna i to zajęcie przypomina mi młodzieńcze lata i tradycje z mojego domu. Mam już 84 lata, nie ukrywam więc, że ta praca przychodzi mi z trudnością, ponieważ ręce bolą mnie i drętwieją, ale lubię ją. Nie poddaję się i sprawia mi radość, że ktoś korzysta z mojej pracy. W tym roku zaczęłam już od Trzech Króli. Najwięcej z tych palm jedzie do Olsztyna, bo u nas, w Rozogach, większość osób robi własne – mówi Krystyna Wiśniewska. Pani Władysława w maju skończy 70 lat, a ze swojej pasji czerpie przede wszystkim satysfakcję.

– Robienie palm to dla mnie odpoczynek. Gdy zabieram się do ich tworzenia, zapominam o wszystkim i odprężam się. Lubię bardzo kwiaty, więc przygotowywanie ich z różnych rzeczy to dla mnie radość. W tym roku zrobiłam ich już przeszło 100. Przygotowuję je dla moich wnuczek i innych ludzi. Na nasze palmy deszcz nigdy nie pada! Nie pamiętam przynajmniej takiego dnia. W końcu podczas procesji możemy w pełni je podziwiać – dodaje Władysława Górska.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama