GN 42/2019 Archiwum

Kopy jaj nikt nie zjadł

Wielkanoc przełomu XIX i XX wieku. Ludzie z utęsknieniem czekali, by zjeść choć kawałek mięsa. I mówili: „Jeszcze nocka – to Zielgonocka, mniajsko podź do mnie!”.

W Popielec każdy szedł do kościoła. „Pamiętaj, człowiecze, żeś z prochu powstał i w proch się obrócisz”. Później wracał do domu, by rozpocząć czas 40-dniowego postu. Kobiety zbierały się do szorowania garnków i patelni. Używały do tego popiołu drzewnego. Na koniec symbolicznie wyrzucały patelnie przez okno, by „wygonić” na czas pokuty mięso z chat. Bo pod koniec XIX w. i jeszcze przed wojną na Warmii nawet w niedziele wielkopostne nie jadano mięsa ani tłuszczu.

W piątki – nawet masła, mleka czy ryb. Na stołach znajdowały się jedynie kartofle, surowa kapusta i kluski z grzybami lub suszonymi owocami. Post był czasem miłosierdzia. Ubogim zanoszono żywność, by się „zakrzepsili” i dożyli do „Zielgoocy”. Żebrakom, których było na Warmii sporo, dawano hojniejsze datki. „Dawniej dużo dziadów chodziło po prośbie. Chodzili od chaty do chaty, siadali w sieni lub w izbie i mówili pacierze za domowników. Był taki dziad z Gryźlin, który nosił z sobą harmonijkę ręczną, grał i śpiewał tę samą pieśń o św. Barbarze. Ten najwięcej dostawał” – wspomina Maria Zientara-Malewska w książce „Warmio moja miła”.

Przed Wielkanocą coraz więcej dziadów zbierało się we wsiach. Zbliżała się Niedziela Palmowa. Ludzie z utęsknieniem czekali, by zjeść choć kawałek mięsa. I mówili: „Jeszcze nocka – to Zielgonocka; mniajsko podź do mnie!”.

Święte obrazy, święte kąty

Po tamtych Warmiakach niewiele pozostało, może kilkanaście drewnianych chat, wiekowych już, pochylonych, jakby wtapiających się w ziemię. Liczą sobie i ponad 200 lat. Na dachach pokrytych trzciną lub słomą od strony północnej rozłożył się mech. Pamiętają początek XX wieku, kiedy mieszkało tu wielu Warmiaków. Uprawiali ziemię wymagającą, rozłożoną wśród pagórków. Wiosna była zawsze trudnym okresem – przednówek, zapasów już niewiele, ziemia jeszcze zimna. Dni robiły się coraz dłuższe, ostatnie śniegi spływały do jezior i rzek. W ten czas wpisywała się Wielkanoc.

Przed II wojną światową ludność wiejska zajmowała się tylko rolnictwem. Z jednej strony głowy zaprzątały jej przygotowania do Świąt Wielkanocnych, a z drugiej – do pracy na roli. Rodziły się zwierzęta, trzeba było przygotować pola, sady i ogrody. Był to czas nowego życia, odnowy. Podobnie jak czas Świąt Paschalnych. Dlatego elementy związane z praktykami religijnymi przenikały się ze zwyczajami ludowymi. To razem tworzyło mieszankę, która w świadomości Warmiaków miała dużą moc. Do praktyk religijnych i ludowych podchodzono bardzo poważnie. Miało to wyraz w wystroju chat. Na ścianach wisiały święte obrazy przedstawiające przede wszystkim Chrystusa i Matkę Bożą, a w tzw. świętych kątach na narożnej półce ustawiano figurkę Matki Bożej, czasami Chrystusa, lichtarze, święcone zioła i palmy, czasem gromnice.

Kuchty, kiełbasy i kokoszki

W Niedzielę Palmową przynoszono do kościoła palmy. Przygotowywano je z młodych gałązek. Najprostsza składała się z tych wierzbowych, z baziami. Wierzba symbolizowała życie, bo rosła nawet w najtrudniejszych warunkach. Dodawano do tego gałązki brzozy z zielonymi listkami. Ale palma mogła jeszcze składać się z roślin wiecznie zielonych. Na Warmii były to barwinek albo borówka, ale też jałowiec, zwany w naszym regionie kadykiem. Istnieją przekazy, że do palmy dodawano również końcówki trzcin. Poświęcone palmy miały niezwykłe właściwości. Wierzono, że chronią przed nieszczęściami, dlatego zatykano je za świętymi obrazami lub za ramami okien. Ich części zostawiano w stodole, oborze czy kurniku. Pozostawione na polu miały chronić uprawy i gwarantować dobre zbiory. Uważano powszechnie, że mają one właściwości lecznicze. Połykano kotki z wierzby, co zresztą było ogólnopolskim zwyczajem. Wierzono, że życiodajne moce mogą przejść na człowieka.

W Wielki Tydzień robiono generalne porządki w domu i zagrodzie. Bielono izby i sień. W Wielki Piątek po południu chodzili chłopcy z kołatkami i po kołaczach. Ustawiwszy się w sieni, zdejmowali czapki, kołatali kilka razy, a potem śpiewali: „Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami...”. Jak wspominała Maria Zientara-Malewska, w Wielką Sobotę jeden z członków rodziny szedł po węgielki ze świętego ognia i wodę święconą. „Tą wodą kropi ojciec wieczorem wszystkie izby, dom od zewnątrz, stodołę i chlewy od wewnątrz i zewnątrz. Kobiety piekły kuchty, robiły kiełbasy, lepiły z twarogu i śmietany śliczne kokoszki, które miały oczy z pieprzu, a skrzydełka i grzebienie z kolorowej bibułki. Nad wieczorem kobiety szorowały jeszcze raz podłogi i wysypywały je białym piaskiem. W całym domu pachniało słodkim kuchem i czystością”.

Rozlegał się śpiew

W pierwsze święto raniutko, ledwie świtało, dziewczęta biegły po wodę z rzeki, jeziora lub rowu. Myły się w niej, wierząc, że zachowają urodę i zdrowie. Najlepiej, gdy była to woda płynąca na wschód. Nie można było po drodze nic mówić ani oglądać się za siebie. Zanoszono tę wodę chorym, kropiono nią zwierzęta gospodarskie... Później szło się na Rezurekcję. „Rozlegał się śpiew, dźwięczały dzwoneczki, dzwony biły uroczyście, a naokoło kościoła kroczyła procesja z Najświętszym Sakramentem. Szumiały na wietrze chorągwie, złociła się monstrancja w blaskach wschodzącego słońca, szkliły się na trawie krople rosy.

Lud śpiewał z całego serca, ciesząc się, że może oddać Chrystusowi zmartwychwstałemu hołd w języku ojców. Kto nie mógł przyjść do kościoła, klękał podczas procesji na progu chaty, prosząc o błogosławieństwo dla siebie, rodziny i innych ludzi. Drżące usta chorych szeptały: »Alleluja, Alleluja«” – opisuje Maria Zientara-Malewska. Autorka wspomina Butryny, że w pierwszy dzień świąt o świcie zbierała się kapela za wsią na wzgórzu zwanym Kopelin. Stamtąd wyruszała, a idąc przez wieś, grała prastarą pieśń: „Chrystus zmartwychwstan jest!”. Po każdej zwrotce nawoływali: „Wstańcie, Pana Boga chwalcie, bo Pan Chrystus zmartwychwstał!”. Przyłączali się do nich ludzie i razem z muzykantami wołali słowa pobudki. Wszyscy ze śpiewem szli na Rezurekcję.

Baranek w słońcu

Śniadanie wielkanocne było ubogie. Na warmińskim stole oprócz jajek znajdowały się chleb razowy, twaróg i baranek z masła, który miał oczy z pieprzu. Istnieją przekazy, że wypiekano również kuchy. Zdarzało się, że robiono słone ciasteczka w kształcie ptaków. Również obiad był skromny. Podawano gęsty ryż polany gorącym masłem, jaja na twardo i śliwki suszone gotowane w cukrze. Młodzi stawali w szranki, kto zje więcej jajek. Ale, jak wspomina M. Zientara-Malewska, „kopy jaj nikt nie zjadł, ale byli tacy, co zjedli mendel, a potem musieli całe święta pokutować”. Tego dnia dopiero na kolację podawano potrawy mięsne.

W drugie święto wielkanocne skoro świt zaczynało się smaganie. Chodziły całe grupy i smagano się po łydkach gałązkami. Wykonywano przy tym różne przyśpiewki. W oba dni, o wschodzie i zachodzie słońca, ludzie patrzyli w słońce, żeby zobaczyć baranka. „Niektórzy mówili stanowczo, że widzieli, ale ja, choć patrzyłam długo, aż mnie oczy bolały i zachodziły łzami, nigdy baranka nie widziałam” – wspominała M. Zientara-Malewska. Niestety, do dziś pozostało niewiele spisanych wspomnień z okresu końca XIX i początku XX wieku. Nie zachowało się również zbyt wiele eksponatów z tego okresu. Większość została zniszczona albo właściciele zabrali je z sobą, opuszczając po wojnie Warmię. Później, wraz z ludnością napływową, przybyły na Warmię i Mazury nowe zwyczaje. Pojawiły się palmy wileńskie, polewanie się wodą czy święcenie pokarmów w Wielką Sobotę. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama