Nowy numer 42/2019 Archiwum

Chłopie, weź różaniec!

Dziś wiem, patrząc na owoce tej modlitwy, że to nie jest klepanie pięćdziesiąt razy „Zdrowaś, Maryjo”, to jest siła i niesamowita moc.

Wszystko zaczęło się w Roku Miłosierdzia, czyli w roku 2016. – Widziałem, jak wielu ludzi modliło się, a przez tę modlitwę nawracało. Oni po prostu na nowo odkrywali Pana Boga. To był błogosławiony czas – wspomina ks. kan. Andrzej Midura, proboszcz parafii pw. Miłosierdzia Bożego w Nidzicy. Owocem poruszenia serc było październikowe spotkanie kilku osób, których pragnieniem było powstanie wspólnot różańcowych, tzw. róż. – One miały modlić się za dzieci, rodziny, za parafię, miasto czy Polskę. Od tego momentu do dziś, czyli przez ponad dwa lata, powstało 25 róż różańcowych. Ale nieustannie odczuwaliśmy, że Pan Bóg jeszcze czegoś od nas oczekuje. Czego – dowiedzieliśmy się, kiedy mężczyźni otworzyli serca na działanie miłosierdzia Bożego – mówi ks. Midura.

Otworzyłem drzwi, Jezus wszedł

Od kilku lat w drugą niedzielę miesiąca w parafii odbywają się wieczorne męskie spotkania. – To czas rozmów między facetami. Podczas jednej z nich zrodziło się pragnienie – a właściwie spłynęło na nas światło Ducha Świętego, bo podczas modlitwy wszyscy odczuli, że Pan Bóg zaprasza mężczyzn do szczególnej modlitwy różańcowej. Później, kiedy mieliśmy spotkanie w parafii św. Arnolda na Redykajnach w Olsztynie, okazało się, że niemal w jednym czasie mężczyźni – nie wiedząc nic o sobie nawzajem – poruszeni tym samym tchnieniem zaczęli tworzyć Męskie Plutony Różańca w Olsztynie – wspomina ks. Andrzej. – Byliśmy też na spotkaniu weekendowym w Gietrzwałdzie. I tam Maryja upomniała się o facetów, by oni odmawiali Różaniec. To nas utwierdziło, że naszym powołaniem jest codzienna modlitwa – dodaje. Czas Roku Miłosierdzia wspomina również Piotr Uzdowski.

– Wiele się wówczas działo w Nidzicy, ale w moim życiu też nastąpiły zmiany. Zacząłem się nawracać. Oczywiście, chodziłem do kościoła, ale dziś nie wiem, dla kogo to robiłem. Dla siebie? Raczej nie – uśmiecha się Piotr. Jego nawrócenie rozpoczęło się od pewnego problemu. – Nie wiedziałem, co zrobić. Pomyślałem, że pojadę do ks. Andrzeja, porozmawiam. On zaprosił mnie do wspólnej modlitwy, by Bóg pomógł mi w rozwiązaniu trudności. Podczas niej poczułem, jak lęk i zatroskanie ustępują. Wtedy odkryłem, czym jest modlitwa, czym jest zaproszenie Jezusa Miłosiernego do swojego życia. Otworzyłem drzwi, Jezus wszedł. I życie stało się proste – owszem, sprawy codzienne przecież były takie same, ale dla mnie już łatwe. Czasem myślę, że chyba wcześniej sam sobie problemy stwarzałem, ale wiem, że po prostu chciałem je rozwiązywać sam. Dziś robimy to razem – ja, człowiek, i Jezus. Uwierzyłem, że z Bogiem można spokojnie przechodzić przez życie – mówi Piotr. Modlitwa i pragnienie: mężczyźni muszą się modlić na różańcu, trzeba ich powoływać do Męskich Plutonów Różańcowych. – Sam nie potrafiłem odmawiać Różańca. Ale żona modliła się o to, bym wziął różaniec do ręki, przez 22 lata. Kiedy już go wziąłem, teraz go z rąk nie wypuszczam. Cudowne życie! A dziś panie przychodzą do mnie i proszą cicho: „Proszę, wciągnij w to mojego męża”. Bo facet, jak widzi, to pójdzie. Jeśli nic się nie dzieje, to siedzi w domu. Tak było ze mną – dodaje.

Usłyszałem: „Idź dziś do kościoła”

Pierwsze zawierzenie plutonu w Nidzicy odbyło się 19 marca 2018 r. w parafii bł. Bolesławy Lament. – Chodziło o to, żeby nie zamykać tego dzieła w jednej wspólnocie parafialnej. Ono miało się rozlać na całe miasto, jednoczyć parafie – mówi ks. Andrzej Midura. Pierwsza grupa liczyła 20 mężczyzn. – Zbliżała się Msza św. Na godzinę przed zawierzeniem plutonu odebrałem telefon – jeden z członków rozmyślił się. A miało nas być dwudziestu... Zadzwoniłem do ks. Andrzeja z prośbą, by mimo to nam pobłogosławił. Stanęliśmy przed ołtarzem w 19. I co się wtedy stało? Z ławki wstał jakiś nieznajomy mężczyzna i dołączył do nas. Było nas 20! – wspomina Piotr.

– Po Eucharystii poszliśmy na spotkanie przy herbacie i ciastkach. Zapytaliśmy go: „Skąd tu się wziąłeś, chłopie?”. A on na to: „Nie wiem. Siedziałem w domu i usłyszałem nagle w głowie: »Idź dziś do kościoła«. Przyszedłem, choć to dzień powszedni”... To był cud! Obecnie w Nidzicy są cztery Męskie Plutony Różańcowe, które powstają przy błogosławieństwie proboszcza danej parafii. Kolejne dwa w kościele Miłosierdzia Bożego zostaną zawierzone w najbliższym czasie. – Każdy z nas, kapłanów, wie, jak ważne jest to dzieło. Sami mężczyźni świadczą wśród kolegów i znajomych o łaskach, jakie otrzymują za pośrednictwem Matki Bożej. Dzieło rozprzestrzenia się. Powstał pluton w Janowcu Kościelnym, kolejne powstają w Kozłowie, Działdowie i Narzymiu, w diecezji płockiej i toruńskiej – wymienia ks. Midura.

Pełna świątynia facetów

– Czasem słyszę, że „z tą pobożnością to przesadzam”. A ja wtedy pytam się takiej osoby, czy ona przypadkiem nie przesadza z tym, jak skupia się na życiu ziemskim – mówi Jacek Grzebski. Uważa, że dlatego tak ważne jest świadectwo, odwaga powiedzenia: „Chłopie, chodź, weź różaniec, pomodlimy się razem”. – To jest łaska. Kiedyś bym nawet nie pomyślał, że będę w stanie to robić. Moja żona przez lata wiele modliła się na różańcu. Patrzyłem na nią, byłem sceptyczny. A ona modliła się dalej. Dziś wiem, patrząc na owoce jej modlitwy, że to nie jest klepanie pięćdziesiąt razy „Zdrowaś, Maryjo”, to jest siła i niesamowita moc – podkreśla.

Tak Różaniec zamienił się w pragnienie modlitwy. – Już nie funkcjonuję bez niego. Przez modlitwę wypraszamy wiele łask dla dzieci, żon, rodzin. Jeżeli nie będziemy się zwracać do Boga, to łaski nikt nie otrzyma. Od niedawna uczestniczę w codziennej Eucharystii. Wcześniej wydawało mi się, że przy tylu obowiązkach jest to nie do zrobienia – opowiada Jacek. – Ale to jest fenomen Matki Bożej. Ona zawsze prowadzi do Jezusa. Dlatego warto Jej ufać. Jacek jest tego dowodem – mówi ks. Andrzej Midura.

Wspomina czas, kiedy Jacek zachorował. Rozeszła się wieść, że w jego intencji będzie Msza św. – Ktoś przyszedł do zakrystii i poprosił, żeby otworzyć główne drzwi kościoła. Myślę: „Po co? Tych parę osób niech przejdzie przez zakrystię”. Ale skoro prosili, dałem klucze. Wychodzę ze Mszą św. i patrzę, a tu pełen kościół facetów. Oni poczuli, że chcą być razem złączeni na modlitwie – mówi ks. Andrzej.

Do drugiej w nocy

Z inicjatywy m.in. Rycerzy Kolumba, którzy działają przy parafii Miłosierdzia Bożego w Nidzicy, rozpoczęły się w sanktuarium Matki Bożej Gietrzwałdzkiej czuwania modlitewne mężczyzn w pierwsze piątki miesiąca. Rozpoczynają się o 21.00. Pierwsze odbyło się w marcu. Na modlitwie zgromadziło się 30 mężczyzn. Na kwietniowej było ich już ponad 300.

– Nie reklamujemy tego, bo chodzi o to, aby był to wyraz pragnienia męskich serc trwania na modlitwie i wypełniania orędzia Matki Bożej, która nawoływała do odmawiania Różańca, do pokuty i przemiany serc. Ale też mówiła o tym, żeby nie lękać się i podejmować mądre wybory dotyczące życia – podkreśla ks. Andrzej Midura. Mężczyźni organizują się, przyjeżdżają razem. – Ostatnio przybyło trzech z Działdowa. Jeden później zadzwonił i opowiadał, że kiedy dojechali pod dom o północy, to jeszcze dwie godziny siedzieli w samochodzie i rozmawiali... Rozmawiali do drugiej w nocy! – wspomina Piotr Uzdowski. – Jeszcze w plutonie nie jestem, ale będę – podkreśla Piotr Renda, rycerz Kolumba, jeden z pomysłodawców czuwań w Gietrzwałdzie.

– To jednoczy mężczyzn. Pociągają za sobą swoich znajomych. To jest rzecz Boża. To będzie się rozwijać, bo już teraz nie możemy się doczekać tych piątków – mówi. – Jeśli masz problemy w pracy, w rodzinie – rzuć wszystko i jedź do Gietrzwałdu, do Matki Bożej! Ja tak robię. Sztorm w głowie – ja jadę do sanktuarium. Tam przychodzi spokój – mówi Jacek. – Jeżeli chcemy, żeby małżeństwa były silne, rodziny dobre, społeczeństwo mocne, to faceci muszą się obudzić. To dobre chłopaki, ale śpią. A kościół nie jest żeńskokatolicki. Faceci są potrzebni w Kościele – dodaje ks. Midura.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL